sobota, 15 lipca 2017

Merci Dark Mousse ciemna 50 % z musem czekoladowym

Dzisiaj kontynuacja recenzji resztek, które wpadły mi od Mamy, których historię zdobycia opisałam przy czekoladkach marcepanowych. Po naprawdę głębszym zastanowieniu musiałam Mamie przyznać, że i ja za nic w świecie nie pamiętam tego smaku Merci - jakbym widziała go po raz pierwszy. Ciemnoczekoladowy mousse? Kiedyś coś takiego kręciło mnie w Lindtach, ale od jakiegoś czasu takie twory kojarzą mi się tylko z czymś ślisko-tłustym, a nie delikatnym i smakowitym, więc do tych czekoladek zasiadłam nastawiona sceptycznie.

Merci Dark Mousse to ciemna czekolada o zawartości 50 % kakao z musem czekoladowym.

Po otwarciu poczułam bardzo delikatny zapach bardzo słodkiej, ale ciemnej czekolady, co wydało mi się "bezpieczne".

Przy przełamywaniu odebrałam czekoladkę jako "miękkawą", co w sumie nie dziwi, gdyż raczej jasne wnętrze stanowiło dość sporą część.

Nad kawałeczkiem się poznęcałam, żeby wyodrębnić nadzienie, ale od razu piszę, że naprawdę... lepiej tego nie robić, bo samo w sobie przywołało skojarzenie z jakimś kiepskim kremem czekoladowym do budżetowego ciasta, które... nieważne. W końcu nikt normalny nie bawi się jedzeniem w ten sposób.

Spróbowałam, jak człowiek odgryzając kawałek czekoladki. Ucieszyłam się z tego, jak się zaczęło. To znaczy... tak jakby. Czekolada była bowiem za tłusta i za słodka, jak na mój gust, ale wciąż była to czekolada jak w wariancie marcepanowym, a nie jakiś "polewowy plastik bez smaku". Czuć również kakao, a z czasem wychodziła i nasilała się maślana nutka - według mnie zbędna.

Kawałek czekolady zmieniał się w miękką, tłustą, bezkształtną grudę, bo do głosu dochodziło nadzienie.
Było jeszcze tłustsze od czekolady, a z lekkim moussem miało niewiele wspólnego. Mi skojarzyło się z dość zbitą pastą, a więc czymś plastycznym, a nie gęstym i twardym jak takie "białe twarde warstwy w czekoladach", ale i nie z moussem. Taka miękko-tłusta konsystencja mnie zmęczyła bardzo szybko, mimo że pod koniec pojawiała się pewna kakaowa suchość odrobinę ją minimalizująca.

Tym bardziej, że i smak nie zachwycał, choć muszę przyznać, że wraz z czekoladą okazał się zaskakująco nieobrzydliwy dobry, jak na twór z margaryną i odtłuszczonym kakao. Oprócz strasznie silnej słodyczy było bowiem czuć kakao, choć w dużej mierze odtłuszczone. Wyczułam tu lekką cierpkość, ale nie jego ordynarny kwasek. Ogólna słodycz, pewien mleczny posmak i nijaka maślaność z posmakiem także kiepskiego tłuszczu (może margaryna nie balowała tu w najlepsze, ale gdzieś pomykała), chyba sprawiła, że i z tego odtłuszczonego kakao starałam się czerpać przyjemność. Albo po prostu w takim wydaniu nie wyszło aż tak źle, jak w przypadku jednolitych tabliczek, gdzie stanowi zapychacz.

Pod koniec i tak znów wychylało się poczucie, że jem jakąś budżetową masę - niezbyt smaczną, ale w sumie nie powodującą żadnej traumy. Po jednej czekoladce miałam dość, ale zwłaszcza tej miękkiej tłustości, słodyczy i tłustości także tej "smakowej".

Czekoladkę odebrałam jako o wiele tłustszą, bardziej miękką i przesłodzoną wersję Dark Cream (recenzja jutro; zakończenie tej napisałam po spróbowaniu wszystkich otrzymanych). Dark Mousse wydała mi się słodsza. Paradoks? W końcu zawiera więcej kakao... Taak, ale tylko sama czekolada. Nadzienie zasładza i nie jest według mnie ani wyraziście czekoladowe, ani kakaowe.

Uparłam się sprawdzić, czy rzeczywiście jest w tym margaryna i zrobiłam małe dochodzenie, bo Storck nie podał wprost składu każdej czekoladki osobno. Eliminując smaki występujące jako tabliczki i na pewno nie zawierające oleju palmowego, z Dark Selection wyszło mi, że rzeczywiście, tylko ta zawiera olej palmowy. Ha! Przed moimi kubkami smakowymi żadna nuta się nie ukryje.


ocena: 6/10
kupiłam: dostałam
cena: -
kaloryczność: 553 kcal / 100 g, sztuka (ok. 13g) - ok. 72 kcal
czy kupię znów: nie

Skład Dark Selection (wywaliłam migdały, bo są w marcepanowych i kawę, bo w kawowych, a co do reszty składników to nie wiem, co i ile w tym siedzi): cukier*, miazga kakaowa*, tłuszcz kakaowy*, śmietanka w proszku**, tłuszcze roślinne (shea, palmowy), pełne mleko w proszku, serwatka w proszku, laktoza, kakao odtłuszczone, odtłuszczone mleko w proszku, masło klarowane, fruktoza, lecytyna sojowa, syrop glukozowy, syrop cukru inwertowanego**, tłuszcz mleczny w proszku, dekstroza, aromaty, sól

*nie mam pojęcia, jak sprawa wygląda z kolejnością
**śmietanka może zaliczać się do składu ciemnej śmietankowej, a ten syrop kojarzy mi się raczej z czekoladami z marcepanem

30 komentarzy:

  1. Nie pamiętam ich smaku :) Za to pamietam jak kiedyś mój brat podarował mamie w prezencie Merci. Bombonierka leżała na stole - po pewnym czasie brat śmiechem, żartem spytał "Co Ty tu bombonierki nie otwierasz i nie częstujesz?", otworzył pudełeczko a potem, zaczął obracać wszystkie czekoladki w poszukiwaniu tych z białym spodem :P Te z kawą w pierwszej kolejności były rozchwytywane, potem orzechowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kawowe też mi smakowały (na blogu jest nawet recenzja całej takiej tabliczki, bo też kiedyś i w takiej formie były), ale teraz pewnie byłyby mi o wieele za słodkie. Chociaż taką biało-kawową Bellarom nadal lubię.

      Usuń
    2. Kawowe Merci w formie tabliczki? W sklepie widziałam tylko wersję z czarnym paskiem na opakowaniu, niebieskim, zielonym i chyba czerwonym :) A tej Bellarom nie wycofali ze sprzedaży?

      Usuń
    3. http://chwile-zaslodzenia.blogspot.com/2015/04/merci-coffee-cream.html Ale kiedy to było?! :P

      Może i wycofali, ja dwie tabliczki z datą do marca 2018 dostałam ostatnio od Taty - u niego w Krakowie chyba jeszcze są. Jeśli wycofali (a na to mimo wszystko wygląda), to jest to jeden z największych błędów Lidla.

      Usuń
    4. Wczoraj wieczorem znalazłam tę recenzje - rzeczywiście było to dość dawno, ale te z czarnym paskiem jeszcze widuje :)

      Jutro będę w Lidlu to zobacze, tak z czystej ciekawości :)

      Usuń
    5. A ja nawet w sklepach teraz to na takie czekolady patrzę nie widząc i nie wiem, co jest, a czego już nie ma. :P

      Usuń
    6. Ja też nie patrzę :) O tej czekoladzie usłyszałam z jednego forum... tylko teraz zastanawiam się, czy to była mowa o tej biało-kawowej, czy ciemnej śmietankowej 45% :P

      Usuń
    7. Pisałam to o tych tabliczkowych Merci. Na Bellarom patrzę i byłam wściekła, gdy w moim Lidlu zupełnie przestały się pojawiać, ale w moim ogólnie są braki w asortymencie (rzadko co z gazetek w ogóle dojeżdża). Ta śmietankowa 45 % to jedna z moich ulubionych czekolad. Zawsze po nią sięgałam, gdy miałam ochotę na coś słodszego i mlecznego. Tak coś mi się wydaje, że zniknęły wszystkie Bellarom oprócz tych z orzechami i całej serii białych (chyba jakiś idiota to wymyślił... zostawić najgorsze? brawo).

      Usuń
    8. Kiedy te tabliczki Bellarom były na promocji, to w moim Lidlu te dwie tabliczki były rozchwytywane w pierwszej kolejności. Niestety często wycofują ze sprzedaży to co smaczne albo zaczynają kombinować przy składzie - najcześciej na gorsze. I gdzie tutaj filozofia? :P

      Usuń
    9. Ja to liczę jeszcze, że za parę miesięcy przywrócą jako nowość w wyższej cenie czy coś.
      Raz tylko zauważyłam prawdziwą zmianę smaku i składu na dobre. Właśnie jeśli chodzi o Lidla i lody Gelatelli Cookie Dough, nawet recenzję aktualizowałam. Kojarzę, że daawno temu były takie sobie, bo jakieś za słodkie i z wodą w składzie, a potem naprawili i obecnie są co prawda droższe, ale to zasłużone 10/10 (w i tak niskiej cenie). Dlaczego tylko raz z czymś takim się spotkałam?

      Usuń
    10. Byleby tylko ta "nowość" nie miała innego składu i smaku, bo będą mogli się nią wypchać ;P
      Coś właśnie kojarzę, że opisywałaś te lody. Niestety nie można tego samego powiedzieć o lodach z masłem orzechowym. Nie jadłam, ale wyczytałam, że śmietankę zastąpili wodą.
      Ja to w ogóle nie kojarzę abym spotkała się z produktem, który po zmianie smakował lepiej - chyba, że nie pamiętam

      Usuń
    11. Właśnie z tymi z masłem orzechowym to słyszałam, że pogorszyli, ale nawet dwa lata temu były całkiem ok, już wtedy miały wodę w składzie. Niedługo sama się przekonam, czy rzeczywiście takie dużo gorsze, bo z ciekawości kupiłam.

      Usuń
    12. Może zmienił się producent a nazwa pozostała ta sama? Jestem ciekawa Twojej recenzji ;)

      Usuń
    13. Nie, producent ten sam - Gelatelli. Nie będę pisać recenzji na nowo, ewentualnie dopiszę parę zdań w aktualizacji tamtej. :P

      Usuń
    14. Można i tak - tylko wspomnij coś o tej aktualizacji :)

      Usuń
    15. Wspomnę pewnie jako w jakimś PS pod recenzją z dnia, w którym akurat ją napiszę i dam pod nią linka. ;)

      Usuń
  2. No i jest mój kolejny faworyt xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy z trzecim trafię. xD

      Usuń
  3. Haha chciał się palmowy sprytnie ukryć a tutaj trafił na wyrafinowane podniebienie :D Jest to ulubiona czekoladka naszego taty wraz z wersją kawową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawową też kiedyś bardzo lubiłam.
      A na palmowy chyba mam jakiś radar w kubkach smakowych.

      Usuń
  4. Lubię je, nawet bardzo, ale wolę marcepan 100 razy bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu ciemne najlepsze z całego zestawu, więc wiadomo.

      Usuń
  5. Te jem na końcu zawsze bo najmniej mi smakują:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten smak lubię:),ale wczoraj dodawałam komentarz i nie wiem czy dodałam go pod tym czy pod marcepanem,że marcepanowcyh nie znoszę .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu zdarza się trochę pomylić. Obstawiałabym raczej, że właśnie marcepanowe są bardziej w Twoim stylu. :P

      Usuń
    2. Ale ten marcepan z tych czekoladek jest jak nie marcepan mi nie smakuje w smaku jak te marcepany z marketów w okresie świątecznym.

      Usuń
    3. To prawda, że nie jest to taki prawdziwy, dobry marcepan, ale i tak wolę coś takiego niż te nugaty Merci. :P

      Usuń
    4. Nugatów to ja też nie lubię brr

      Usuń
  7. Epizod drugi - ciemna czekoladka z musem, która smakowała mi chyba jeszcze bardziej niż ciemna śmietankowa (ale głowy nie dam). Twoja opinia mnie zaskoczyła. W sumie może nie powinna, bo skoro masz doświadczenia z czekoladami z wyżej półki, to Merci może wydawać Ci się w chwili obecnej obmierzłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One nie byłyby złe, gdyby ten środek nie był taki tłusty. Kakaowość i ogólnie ciemne czekolady powinny jak dla mnie trzymać się z daleka od tłustości, a tu... no niestety.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)