piątek, 14 lipca 2017

Merci Edel-Marzipan ciemna 50 % z marcepanem

Słodycze, które mi nie smakują zawsze oddaję Mamie i od niej też wypraszam rzeczy, które "w sumie bym spróbowała", ale sama w życiu bym nie kupiła. Jej taki układ pasuje, bo je zwyklaki codziennie, a tak ma urozmaicenie. Raz zasugerowała mi, że przypomniałaby sobie Merci, bo dawno nie jadła, a nigdy nie rozumiałyśmy fenomenu tego. Kupiłam jej, tak jak chciała, 400-gramowego giganta. Dopiero po otwarciu uzmysłowiła sobie swój błąd: zupełnie wyleciało jej z głowy, że są tam też - nienawidzone przez nią - czekoladki ciemne. Mamusia nie cierpi ciemnej czekolady, więc część ciemnych czekoladek trafiła do mnie, część do kogoś tam. Czy się z tego cieszę? Cóż... kiedyś jadłam marcepanowe niechciane przez innych, więc w sumie i tym razem postanowiłam je przygarnąć, przypomnieć sobie, toteż od nich zaczęłam.

Merci Edel-Marzipan to ciemna czekolada o zawartości 50 % kakao z marcepanem, który stanowi 38 % całości.

Po otwarciu czekolada zapachniała wyrazistym marcepanem i bardzo słodką, ale ewidentnie ciemną, czekoladą. Marcepan odegrał jednak główną rolę.

Czekolada nie była zbyt twarda, w ustach rozpływała się tłusto kremowo-bagienkowo. Jak na mój gust, mogłaby być mniej tłusta, ale z drugiej strony ucieszyłam się z faktu, że zachowywała się jak kremowa czekolada, co umożliwiło takowe spójne przejście do nadzienia. Zdecydowanie wolę za tłustą czekoladę, niż twardą czekoladę-polewę nie rozpuszczającą się, a głupio pękającą i zalegającą w ustach, co często zdarza się w czekoladach z marcepanem (i czego przykładem jest Ritter Sport Marzipan).

Kremowa czekolada pasowała do kremowego, choć niegładkiego, a wręcz lekko chrzęszczącego marcepanu. Był miękki, plastyczny i bardzo wilgotny. Z tłustą czekoladą wydał mi się nawet nieco za bardzo rozrzedzony, ale na to można przymknąć oko.

Pierwszy raz chyba mój opis smaku będzie krótszy od opisu struktury. W tej kwestii bowiem nie ma co pisać, bo czekolada była przesłodzona, mimo że wyraźnie czuć w niej kakao. Nie odebrałam jej jako specjalnie wytrawnej, a tak ogółem wydała mi się "raczej poprawna". Nie zadowoliła mnie (innych wielbicieli kakao pewnie też by nie zadowoliła), ale ot, może być.

Bardzo szybko przebijał się przez nią smak marcepana.

Przy czekoladzie i przy nadzieniu czułam jakby pewną maślaną nutkę, ale nie jestem tego taka pewna, bo w momencie, gdy wnętrze czekoladki bardziej się odsłaniało i rozchodziło w ustach, czułam przede wszystkim jego słodycz. Owszem, marcepanowe migdały także czułam, ale słodycz i brak chociażby najdelikatniejszej nutki alkoholu, jakoś tworowi temu odebrały charakter. Zrównał się z czekoladą, ale nie porwał.

Ogółem marcepanowe Merci określiłabym jako... "bezpieczny smak Merci". Na pewno wolę sięgnąć po nie, niż po całą gamę mleczno-nugatowych, bo w gruncie rzeczy są zjadliwe, ale gdybym miała wybór... po nie też bym nie sięgnęła. O wiele za słodkie i za tłuste, czyli jak większość produktów na rynku.


ocena: 6/10
kupiłam: dostałam
cena: -
kaloryczność: 514 kcal / 100 g, sztuka (ok. 13g) - 67 kcal
czy kupię znów: nie

Skład: cukier, miazga kakaowa, mielone migdały (13,9%), tłuszcz kakaowy, masło klarowane, fruktoza, syrop glukozowy, syrop cukru inwertowanego, dekstroza, lecytyna sojowa, naturalne aromaty, ekstrakt waniliowy

38 komentarzy:

  1. Z całej bombonierki te marcepanowe były jedynymi czekoladkami, których nikt w naszej rodzinie nie chciał jeść :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego nigdy nie zrozumiem. :P

      Usuń
    2. Nikt nie lubi marcepanu :P

      Usuń
    3. Chodziło mi o to, że w naszej rodzinie nikt za nim nie przepada :)

      Usuń
    4. Aż trudno uwierzyć, że na całą rodzinę nikt a nikt się nie wyłamał. :P

      Usuń
    5. Kiedy w naszym domu pojawiało się Merci i nikt nie chciał jesć tych marcepanowych to tato zjadał aby się nie zmarnowały, mimo iż mu nie smakowały :P

      Usuń
    6. To się nazywa poświecenie. :P

      Usuń
    7. I to jeszcze jakie xD ale przecież nie można wyrzucić :P
      Pamiętam jak kiedyś siostra ze szwagrem przywiozła z Austrii Ritter marcepanową - powiedziała,że to co innego niż w Polsce, że jest lepsza, smaczniejsza itp (mimo iż sama czekolad nie je). Tato przy Nich powiedział, że czekolada jest smaczna a kiedy pojechali, że przesłodzona i "dziwna" (a On lubi słodkie) :P

      Usuń
    8. Taak. Mnie Tata zawsze denerwował, jak np. spleśniał mu chleb w jednym miejscu i odkrajał to, wyrzucał, a resztę kończył... Uh, nie mogłam na to nigdy patrzeć. "Bo jedzenia się nie wyrzuca", a argumenty moje i Mamy, że przecież jak się już psuje, to na całość przechodzi na nic... I tak to jest, jak tylko jedna osoba w domu jadła biały chleb, cóż... jego problem. xD (Ach, te wspominki - czuję się przez nie jak jakiś dziadzio, haha.)

      RS marcepanowa? Że słodkie to, to jedno, ale według mnie ta czekolada w niej w ogóle miała mało wspólnego z czekoladą, więc akurat tu z Twoim Tatą muszę się zgodzić - "dziwna" to idealne słowo. A się zdaje, co tu tak zepsuć można...

      Usuń
    9. Mój Tato to tak psy chciał karmić (a właściwie truć). Najlepsze było, kiedy przed Świętami na rynku nikt nie miał buraków z wyjątkiem, jednego Pana, który sprzedawał buraki pokryte białym meszkiem... Tato powiedział, ze trzeba było je brać a meszek umyć, wykroić itp. I tak samo, zadne argumenty nie pomagają a potem panika, kiedy coś nie tak dzieje się z organizmem... Dziwna filozofia "wykroić" :P

      Według mojej siostry i szwagra ta tabliczka była lepsza, bo nie była z Polski :P

      Usuń
    10. Co tym tatom jest? Może to jakiś męski podświadomy instynkt przetrwania w dziczy? :P

      Hmm... Pewnie tak lepsza jak niemiecka Milka. Może i lepsza, ale i tak niedobra. xD Nie wierzę juz niektórym firmom i już.

      Usuń
    11. Haha.. to mnie rozbawiłaś... na prawdę :D Może coś w tym jest, ze "nic nie może się zmarnować"

      Dokładnie, choć to też zalezy od tego kto co lubi i jakie ma kubki smakowe :P
      Czasem zaufania nie da sie odbudować

      Usuń
    12. Naprawdę*.

      Zaufanie i smak to jedno, ale szkodliwy skład, który dosłownie zabija to drugie. :>

      Usuń
    13. Przepraszam za literówkę - szybko pisałam i nie zauważyłam ;)

      A spotkałaś się z czymś takim, że firmy miały dobry skład produktów a potem uległ on zmianie na szkodliwy?

      Usuń
    14. Tak, chociaż nie mam tu na myśli słodyczy. Te zwykłe, z tego co od mamy wiem, ciągle zmieniają (ostatnio mi tak na Tic Taci narzekała), ale w ich przypadku bym nie mówiła o zmianie z dobrego tylko już ze szkodliwego na szkodliwy inaczej.
      Najbardziej poraziła mnie zmiana pewnych bułeczek, które je moja mama (kupowała je w miejscowej piekarni, ale one są paczkowane i jest skład na nich). Były to jakieś tam maślane, do których ostatnio zaczęli też upychać margarynę podnosząc tym samym cenę o 50 gr. Tłumaczenie pani z piekarni? "Wie pani, przecież masło (!) podrożało". A wcześniej mama kupowała je tylko właśnie dlatego, że były wyraźnie maślane. Jak dobrze, że ja nie jem takich rzeczy...

      Usuń
    15. W głowie się to nie mieści... Faktycznie masło podrożało i to znacznie, ale żeby jeszcze w tych bułeczkach było to masło ;/ Moja mama od jakiegoś czasu mówi, że trują ludzi i to na każdym kroku. I jak tu nie sprawdzać składu? Trzeba być czujnym bo nawet zamiast masła można kupić margarynę albo miks ;/

      Usuń
    16. I usłyszeć, że margarynowe bułeczki podrożały, bo masło... Mama ponoć odpowiedziała: "Chyba pani sobie jaja robi" i wyszła ze sklepu. Przez takie trucie czuję, że na zakupach od dwóch czy trzech lat połowę czasu spędzam studiując składy. Znaczy, może trochę przesadzam, bo w sumie np. w kwestii chleba mam jeden konkretny, sprawdzony i tego się trzymam, więc nie muszę za każdym razem tego składu oczywiście sprawdzać, ale to też... Z kolei mam "ograniczone pole manewru", bo jakieś nowinki czy ciekawostki zazwyczaj nie są warte kupowania.

      Usuń
    17. I wcale się nie dziwię, ze wyszła i tak powiedziała - niech tamta pani innych oszukuje i robi w bambuko.
      W kabaretach z tego żartują... że jak idzie się na zakupy to one dłużą się jak pielgrzymka do Mekki, ale żartować sobie można - rzeczywistość czasem bywa przerażająca. Mam nadzieję, że z Twoich sprawdzonym chlebem nie zaczną kombinować.... Przynajmniej tymi nowinkami, które nie są warte spróbowania nie musisz się przejmować ;)

      Usuń
    18. Hah, też mam taką nadzieję.

      Usuń
  2. Najgorszy smak z pudełka (no może na spółkę z czerwonymi) xD nie przepadam za merci, ale jeśli mam już wybrać to właśnie mleczno-nugatowe i orzechowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niee, dla mnie za słodkie i za tłuste. Chociaż żadne Merci nie jest najlepsze, z tym się zgadzam.

      Usuń
  3. Hehe, ciemna czekolada 50%-owa, już odzwyczaiłem się od takich tworów :)

    PS. W składzie znalazłem literówkę, "s" zamiast "r". Swoją drogą trochę szkoda, że nie można poprawiać postów, bo sam robię często błędy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ostatnio jadłam miętową z Tesco 55% i była dobra, więc mimo że taki procent czasem wygląda śmiesznie, może wyjść smacznie. Niestety Merci to "smacznie" niezbyt dotyczy.

      Usuń
  4. charlottemadness14 lipca 2017 12:48

    Dostałam kiedyś małą wersję-250g ale szybko się jej pozbyłam,bo oddałam rodzince :P.Dla mnie również stanowczo za słodkie i tłuste.Taki to cukrowy zapychacz i jeszcze jaka cena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się. A ta cena to chyba z kosmosu.

      Usuń
  5. Ależ mnie rozbawiła bo właśnie 3 dni temu mój brat wyciągnął bombonierkę Mercy i wszystkie czekoladki zjadł oprócz marcepanowych xD Nie dosyć, że marcepanu nie lubi to i za ciemną czekoladą nie przepada ;D Zostało ich chyba z 6, aż się zdziwiłam, że tyle było w 1 bombonierce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej czemu mnie olałaś i mój komentarz Ty okrutny człowieku? (przeczytałam komentarz Olgi pod spodem) :D A ja tak czekałam xD

      Usuń
    2. Bo tak to jest, jak publikuję mnóstwo komentarzy, a potem odpowiadam na kilku kartach. I zawsze coś przeoczę. :P

      I zjadł całą resztę? No nie no... to dla mnie nie do pojęcia!

      Usuń
    3. ufff... a już tworzyłam teorię spiskową xD

      Cóż... faceci powiedzmy sobie szczerze... w większości nie są tak wymagający co do słodyczy ;)

      Usuń
  6. To moje ukochane Merci i tylko je zawsze wyjadam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak rzadko trafia się na taką opinię! Ja może ich nie kocham, ale jak już pisałam, też uważam je za najlepsze Merci.

      Usuń
    2. U mnie w domu każdy kręci na nie nosem, a więc całe dla mnie :)

      Usuń
    3. To masz szczęście. :D

      Usuń
  7. Jak nas ktoś częstuje Merci to bierzemy tylko marcepanowe :D Jedna czekoladka starczy i nie ma się ochoty na więcej :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Epizod trzeci - ulubiona czekoladka Merci Olgi na dodatek od zawsze. Ja pieprzę, zraniłaś moje uczucia tymi recenzjami, a tą szczególnie :/ Idź, zły człowieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego zraniłam? Przecież w stosunku do innych Merci tę wyróżniłam. Zobacz, że te wszystkie słodsze olałam i nie wyprosiłam ani kawałka, bo normalnie uważam je nawet za niewarte jedzenia, wąchania. A tę jednak zjadłam!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)