środa, 26 lipca 2017

SuroVital CoCoa Czekolada Kokosowa "mleczna" surowa 45 %

Ostatnio przypomniałam sobie, jak dobre czekolady ma polska firma Surovital - przy okazji ciemnej surowej Wiśnia-Acai. Postanowiłam, że z czasem spróbuję większość tabliczek z ich asortymentu, bo są ciekawe, a tak się złożyło, że na ten dzień zaplanowałam podwójną ciekawostkę, bo czekoladę kokosową zrobioną z takich składników, że śmiało mogę powiedzieć, że to mój pierwszy raz z czymś takim.

SuroVital CoCoa Czekolada Kokosowa to "mleczna" surowa czekolada kokosowa o zawartości 45 % masy kakaowej (kakao nieprażone) z cukrem z kwiatu z palmy kokosowej.

Po otwarciu opakowania poczułam silny zapach kokosa. Nie był to jednak kokos powszechnie spotykany w słodyczach, a bardziej orzechowy, z silnym motywem oleju kokosowego. Olej ten był tu bazą, choć przyznaję, że zanim sprecyzowałam, że to właśnie on, moje myśli błądziły koło karmelizowanych, prażonych wiórków czy takich maślano-podsmażanych kokosanek (albo raczej mojego wyobrażenia o nich, bo kokosanek nigdy nie jadłam, ani tym bardziej nie wąchałam). To był intrygujący i smakowity zapach.

Czekolada miała równie interesujący kolor, bo beżowy, a w przekroju było widać (albo mi się wydaje) sproszkowane mleczko kokosowe. Okazała się bardzo twarda, trzasnęła, mimo że już w dłoniach była tłusta.
W ustach rozpływała się w tempie umiarkowanym, średnio gładko na sposób wodnisto-oleisty. Wydawało mi się, że zostawia tłuszcz na ustach, ale o dziwo mnie to nie obrzydziło (a jestem czuła na nadmiar tłuszczu).

W smaku od pierwszej chwili poczułam silną słodycz i równie silnego kokosa. Słodycz miała subtelny, lekko karmelowo-ochładzający wydźwięk, ale nie obraziłabym się, gdyby i tak była choć odrobinkę słabsza. Nie znaczy to jednak, że czekolada była przesłodzona.

Kokos na szczęście bardzo szybko zaczął się nasilać i rozwijać na różne strony. Wraz z nieśmiałym akcentem kakao przywodził na myśl orzech kokosowy, za czym chowała się jakby zamglona gorzkawość.
Tłustość wraz z intensywnym smakiem dała maślano-mleczny efekt. Wyraźnie czułam słodkawe, wręcz śmietankowe mleczko kokosowe i olej kokosowy. Przy tych nutach w tle pojawiała się sugestia kwasku - zakładam, że olej kokosowy i surowe kakao wzajemnie podkreślały swoje kwaskowate nuty, chociaż... możliwe, że to po prostu duet mleczka i surowego kakao, bo przecież oleju kokosowego w składzie nie ma. A w smaku odegrał tak istotną rolę! I to jako ten smakowity olej kokosowy, który rzadko trafia się w słodyczach.

Całość była niezwykle kokosowa, naturalna jak niewiele innych kokosowych słodyczy. Właściwie powiedziałabym, że była to najbardziej naturalnie kokosowa czekolada, jaką jadłam - i to kokosowa inaczej. Dzięki tej czekoladzie, zamiast smaku tradycyjnych wiórek, można zapoznać się z walorami oleju i mleczka kokosowego, w których odbiorze na pewno ogromne znaczenie miało surowe kakao. Samo w sobie może nie było aż tak wyraziste, jakbym chciała, ale... ustąpiło miejsce smakowitemu kokosowi i zakładam, że tak właśnie miało być (w końcu to taka "mleczna" czekolada).

Osobiście wolałabym trochę mniej słodyczy, mimo jej głębi i smakowitości. Muszę jednak przyznać, że to jedna z nielicznych rzeczy na słodko, w których smak oleju kokosowego aż tak mi pasował. Używam go w kuchni (jak już coś trochę podsmażam, to właśnie na nim), ale akurat "na słodko" jakoś mi wcześniej nie leżał. Ta czekolada... pokazała mi, że może być tłusto, słodko, z olejem kokosowym i naprawdę pysznie, bo właśnie kokosowo i ciekawie.


ocena: 9/10
kupiłam: aleeko.pl
cena: 10,90 zł (50 g)
kaloryczność: 599 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie wykluczam

Skład: cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy, nieprażone ziarno kakaowa, sproszkowane mleko kokosowe 10%, wanilia Bourbon

33 komentarze:

  1. "Rozpuszczała się na sposób wodnisto-oleisty" - skojarzyło mi się z manną kokosową, która po podgrzaniu z postaci stałej stała się płynna, ale jednocześnie tłusta jak olej (przestałam słuchać zaleceń producenta, bo w takiej postaci to można ją co najwyżej wypić a nie posmarować cokolwiek ;P). Dobrze, że w tej czekoladzie rzeczywiście czuć kokos i nie jest to tylko napis na opakowaniu czekolady, chociaż o ile mnie pamięć Zuza z bloga Elsa z Krainy cukru w ogóle nie poczuła smaku kokosa. Czyżby w większej mierze zależało to od tabliczki?

    PS Naturalny kokos? Po spróbowaniu manny kokosowej, wiem o cym piszesz - całkiem inny smak niż wiórki kokosowe.... o wiele lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może chodziło Jej o taki typowy dla słodyczy smak kokosa? Tutaj właśnie był ten taki naturalny, niewiórkowy, więc my się tu rozumiemy dzięki Twojej mannie kokosowej. :D

      Usuń
    2. Najprawdopodobniej tak było :) Tej czekolady nie jadłam, ale po zjedzeniu manny kokosowej odkryłam, że bardzo lubię (jeśli nie uwielbiam) kokos w takiej postaci xD Na prawdę świetny smak - nawet poczułam lekką słodycz (taką naturalną jak np. z owoców) co w większej ilości zadziałało lekko mdląco, ale nadal smacznie :P
      Z chęcią taką tabliczkę widziałabym w wersji ciemnej :D

      Usuń
    3. Ale wydaje mi się, że ciemna by nie przeszła. Przecież musi być mleko kokosowe, by było tak kokosowo. :P

      Usuń
    4. Nawet taka deserówka? :P To może gdyby do tej dodać więcej kakao? xD

      Usuń
    5. *ziarna kakao aby była mniej słodka i nieco bardziej kakaowa ;)

      Usuń
    6. Wiesz, że lubię wysoką zawartość kakao, ale tutaj... nie wiem, czy wyszłoby to na dobre, czy zaburzyło kokosowość.

      Usuń
    7. Mogliby zrobić nawet taką limitkę, aby się przekonać :D

      Usuń
  2. Mnie ta czekolada zaczarowała i z chęcią będę do niej wracać. Intensywność kokosa wraz magią kakao i tą specyficzną słodyczą - kupiły mnie w całości.

    Jajks, nie ma to jak powrót z urlopu i usilne odkopywanie się życiowo, jak i blogowo... A 16 czekolad do opisania, zjedzonych podczas urlopu - czeka... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście czarująca.

      Nie pozwól czekać im za długo, bo czuję, że pewnie ciekawe jakieś, więc z chęcią o nich poczytam.

      Usuń
    2. Dlatego też dłuuugo i z zazdrością pogapię się na zdjęcia, jak zawsze. :P

      Usuń
    3. Długo będzie, bo relacja będzie trwała cały sierpień ;)

      Usuń
    4. Przyjemności trzeba w końcu sobie dozować!

      Usuń
  3. Mi niestety w ogóle nie smakowała. Odebrałam ją jako słodkotłustokwaśnospaloną i połączenie to nie przemówiło do mnie. Widziałam jednak, że większość opinii na jej temat jest pozytywna, więc możliwe, że to ze mną jest coś nie tak :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu zupełnie nie odpowiada Ci smak oleju kokosowego?

      Usuń
    2. Olej kokosowy lubię, może akurat jego połączenie z kakao to nie moje smaki, ale nie chce mi się upewniać :D

      Usuń
    3. Właśnie ja używam oleju kokosowego w kuchni, ale z większością słodyczy kompletnie mi nie leży, dlatego może to być połączenie z kakao, jak piszesz. U mnie akurat z kakao jak widać wypaliło. :D

      Usuń
  4. Jadłam ją bardzo dawno temu i dość mgliście ją pamiętam, ale nie przypominam sobie, żebym wyczuła olej kokosowy i silną, kokosową eksplozję - właśnie bardziej bym poszła w kierunku stonowanego mleka kokosowego, nieco aksamitnego. Ale na pewno mi smakowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez naturalną koksowość rozumiem właśnie m.in. smak mleka kokosowego. Przecież powtarzałam nie raz o mleczku kokosowym, więc nie rozumiem "bardziej bym poszła". Też to mleko bardzo wyraźnie czułam.
      A co do oleju, to możliwe, że to dlatego, że jestem na jego smak bardzo wyczulona.

      Usuń
  5. Ciekawa i bardzo kokosowa, ale dla mnie trochę za słodka. Jadłem ją rok temu, było ciepło i strasznie łatwo się rozpuszczała, dosłownie rozchodziła się w rękach. Podejrzewam, że jest bardziej wrażliwa na temperaturę niż większość czekolad, zwłaszcza ciemnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też wolałabym nieco mniej słodyczy, ale i ta mi w zasadzie odpowiadała. Chociaż zdaję sobie, że nie każdego dnia miałabym na nią taką samą ochotę.
      Ciemne ogólnie dobrze znoszą nieco wyższe temperatury. I całe szczęście!

      Usuń
  6. Jadłyśmy niedawno wersję z pistacjami :) Będzie recenzja na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. charlottemadness26 lipca 2017 12:58

    Czekolada bardzo udana.Momenty zasłodzenia dawały się czasami we znaki ale to był rodzaj przyjemnej słodyczy.Być może kupię ją kiedyś na dzień "słodkich zachcianek" :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nazywam zasłodzeniem w dobrym stylu.

      Usuń
  8. Dla mnie jest o wiele wiele za słodka ...
    No i muszę wspomnieć że jak ja kupowałam to mysoskwmże że to biała czekoladaa i bardzo mnie zaskoczył jej kolor po odpakowaniu ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście można się nabrać, że to biała.
      W tym przypadku, ze względu na to, jak specyficzny to twór, jej słodycz mi nie przeszkadzała.

      Usuń
  9. Mam tą z pistacjami, ale tą też kiedyś dorwę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, życzę nam, oby okazała się smaczna.

      Usuń
  10. Pamiętam, jak wiele osób napisało, że nie czuje w niej ani odrobiny kokosa. Dla mnie to dziwne, bo ja czułam go bardzo, na dodatek był to właśnie lekko rzygowinowy olej. Czekoladę bardzo, bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że kokosa jako kokosa nie czuli... no, bo tutaj ten kokos taki inny. Ale właśnie! Olej! Przynajmniej tu zgodność, co do wyczuwania go... i dziwne, że obu nam smakowała, mimo że go czułyśmy. :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)