środa, 12 lipca 2017

SuroVital CoCoa Wiśnia-Acai

Polska firma Surovital ostatnio bardzo często rzuca mi się w oczy, ale jak na razie próbowałam tylko jedną ich czekoladę, a mianowicie ciemną z orzechami pekan. Smakowała mi, a jako że ich czekolady są ciekawe, bo z surowego kakao, postanowiłam zrobić konkretniejsze rozeznanie. Nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po tabliczkę budzącą skrajne emocje - jedni są zachwyceni, inni twierdzą, że to okropieństwo. Jak będzie ze mną?

SuroVital CoCoa Wiśnia-Acai to ciemna czekolada o zawartości 60 % surowego kakao z liofilizowanymi wiśniami, jagodami i jagodami acai słodzona cukrem z kwiatu palmy kokosowej.

Po otwarciu poczułam mocny zapach tytoniu i mokrej ziemi, ze znaczącym soczystym motywem wiśni i subtelną słodyczą - taką jakby przytłumioną, zamgloną, która mi skojarzyła się trochę z morwą.

Ciemna tabliczka miała czerwonawo-fioletowe przebłyski, była bardzo twarda, musiałam więc użyć dużo siły, by wreszcie usłyszeć chrupnięcie i zobaczyć ziarnisty przekrój.

Po włożeniu kostki do ust, rozpuszczała się w tempie umiarkowanym w szorstko-piaszczysty sposób. Z czasem wydawało mi się, że z niegładkiej czekolady wycieka sok, co ogółem bardzo przypadło mi do gustu.

Już w pierwszej sekundzie poczułam rześką słodycz, która przez resztę degustacji cały czas się rozwijała. Rosła i chwilami jakby "zakładała maski". 

Szybko jednak pojawiał się także kwasek jednoznacznie kojarzący się z duetem cytryn i wiśni. Cytryna szybko zmieniała się w goryczkowatą skórkę cytryny i schodziła na dalszy plan. 

W tym czasie smak wiśni umacniał się, wchodził w nieco ziemisto-winny i taninowy klimat, ale częściowo wciąż pozostawał soczyście owocowy. Wyraźnie czułam też cierpkość wiśni, która później wraz z gorzkawą nutą skórki cytrusowej dała efekt jakiś cierpkawo-gorzkawych ciemnych owoców. Kojarzyły mi się z jeżynami, czarnym bzem i czarną porzeczką, choć było w tym też coś jagodowego, więc to pewnie jagody acai (nigdy nie jadłam ich jako świeże owoce). Te leciutko goryczkowate nuty owocowe były raczej jedynymi gorzkościami w tej czekoladzie. Można powiedzieć, że nie była gorzka, no chyba że naprawdę minimalnie, nieznacznie. 
Jagody przez pewien czas zagrały wyraźniej, więc słodycz też właśnie bardziej jagodowa się zrobiła.

W połowie degustacji słodycz sięgała apogeum, ale był to też moment, w którym z kostki jakby zaczynał wypływać sok, a smak stawał się bardzo wiśniowy. Dokładając do tego specyficzny smaczek surowego kakao, dało to efekt wiśniowo-alkoholowy w wyraźnie słodko czekoladowym otoczeniu. Bardzo kojarzy się to z czekoladkami, bombonierkami typu wiśnie w likierze, albo po prostu likierami: wiśniowym, z czarnych owoców (jagody, porzeczki, bez) lub nawet (ale to już mniej) z czerwonym winem o takowych nutach. 

Na koniec właśnie ten smaczek alkoholowych wiśni i słodyczy, także już tylko odrobinka kwasku pozostawał w ustach.

Powiem tak: czekolada bardzo mi smakowała, uważam ją za dobrze przemyślaną, jednak wolałabym, gdyby była mniej słodka, a bardziej kakaowa. Nie to, że była bardzo przesłodzona, bo czuję, że gdyby trafiła na dzień, w którym miałabym ochotę na coś bardzo słodkiego, skakałabym z radości i mogłabym nawet ze dwie tabliczki zjeść, ale... no jednak proporcje między słodyczą a kakao mogłyby być nieco inne. Kolejną kwestią jest skojarzenie z wiśniami w likierze. To tylko skojarzenie i wcale nie jakieś złe. Po prostu, takie dość luźne, bo w swoim życiu takich wiśni jadłam bardzo mało - nienawidzę formy pralinek, cukierków i bombonierek, jednak do takiego smaku (nie mówię tu o tanich, czekoladopodobnych tworach) nic nie mam, a właściwie... lubię takie skojarzenia. 
Ostatnią wartą podkreślenia rzeczą jest forma dodatku - bardzo mi się podobało, że owoce zostały tu sproszkowane, bo wydaje mi się, że przez to częściowo weszły w nuty kakao, a gdyby np. jakaś cała wiśnia miała mi się do zęba przykleić, efekt nie byłby tak intrygujący. Okazała się zupełnie inna od jedzonej kiedyś SuroVital z orzechami pekan

To dość prosta i zarazem kontrowersyjna czekolada. Trzeba wiedzieć, co się lubi. Jeśli jak ja, lubicie spójność i alkoholowe słodycze, bierzcie śmiało. Jeżeli boicie się chociażby najmniejszych skojarzeń z alkoholowymi słodyczami, wolicie "czekolady z posypką", to na pewno nie jest czekolada dla Was. Słodycz zaś... nie jest aż tak za mocna, ale jednak znacząca jest.


ocena: 8/10
kupiłam: Tesco
cena: 3,99 zł (50 g; promocja)
kaloryczność: 587 kcal / 100 g
czy znów kupię: tak

Skład: nieprażone ziarno kakaowa, cukier z kwiatu palmy kokosowej, tłuszcz kakaowy, liofilizowana wiśnia (2%), liofilizowane jagody, liofilizowane jagody acai (1%)

27 komentarzy:

  1. Jadłam dwie tabliczki tej firmy. Smaczne ale niczego nie urwały - ta raczej nie jest w moim guście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez dodatków i z orzechami - z orzechami bardziej mi smakowała.... w tej "czystej" poczułam nutę bananów - taką bananową słodycz :) Było to dość dawno ;)

      Usuń
    2. O, to ja muszę koniecznie tej czystej spróbować. :D

      Usuń
    3. Jestem ciekawa Twojej opinii :) Zastanawiam się, czy to prawda, że tabliczka, tabliczce nie równa. W tej którą miałam zabrakło mi głębi surowego kakao ;/

      Usuń
    4. Nie wydaje mi się, żeby ta różnica była aż tak ogromna. Muszą przecież zgadzać się pewne wartości i składniki podawane na opakowaniu. Co do tego, że zabrakło Ci głębi: myślę, że to nie "nieudana seria", a po prostu niska zawartość - sama zobacz 50-70 % kakao razem z tłuszczem kakaowym to wcale nie tak dużo.
      Wiem na pewno, że jakiś czas temu zmienili opakowania z tych z okienkiem na jednolite, to może wtedy coś ze sposobem wyrabiania też kombinowali?

      Usuń
    5. Pewnie masz rację - masz duże doświadczenie jeśli chodzi o czekolady :) Jeśli zdecyduje się na tabliczkę RAW to z większą zawartością kakao :)
      Przyznam, że zawsze trochę obawiam się zmian opakowania - to właśnie najczęściej świadczy o tym, że pracowano nad składem (chociaż nie koniecznie) a takie zmiany nie koniecznie są na lepsze.

      Usuń
  2. Mi też smakowała, ten wiśniowo-surowy kwasek jest całkiem fajny. Przyznaję, że jednak moją ulubioną jest ta z nibsami i goji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem trochę niewłaściwe jest przywołanie tutaj cytryn - gorycz skóki cytrusowej jest w zupełnie innym tonie niż gorycz kakao, podobnie jej kwaśność jest nieco odmienna niż wiśniowa. Jeśli chodzi o słodycz, to jest w tonie czekolad deserowych, a nie mlecznych, ale to każdy indywidualnie odbiera. Nie czuję tu także alkoholowej nuty, choć na takie aromaty jestem bardzo, bardzo wrażliwa.

    Moim zdaniem jest to najlepsza "jagodowa" czekolada, jaką jadłam (w porównaniu np. z Cavalier 85%), bo nie jest zbyt kwaśna. Czasem nawet w zwykłych, gorzkich czekoladach ta gorycz nabiera kwaśnego wydźwięku i potrafi wykrzywić paszczękę - tutaj tego nie ma, prawdopodobnie za sprawą słodyczy. Mnie bardzo, bardzo smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie kwasek kakao jest właśnie specyficznie cytrusowy.
      A co do nuty alkoholu... To właśnie nie była nuta alkoholu, a takowych czekoladek.

      Kwach w zwykłych czekoladach zazwyczaj bierze się z odtłuszczonego kakao, bo kwasek tych dobrych 100 % jest zupełnie inny. Taki rodem z setek to z chęcią bym tu poczuła w miejsce części słodyczy.
      Ostatnio jadłam surową jagodową Pacari i na te dwie czekolady spojrzałam pod nieco innym kątem. Recenzja już niebawem.

      Dobrze jednak, że mimo tego, jak odmiennie ją odebrałyśmy, smakowała nam.

      Usuń
    2. Ze wszystkich COCOA, ta jest chyba najkwaśniejsza :)

      Usuń
    3. Ta? Hm... a właśnie wcale taka mocno kwaśna mi się nie wydała mimo wszystko. No cóż, liczę, że inne nie zaatakują mnie jeszcze silniejszą słodyczą.

      Usuń
  4. charlottemadness12 lipca 2017 12:46

    Bardzo mi smakowała.Niby taka "bombonierkowata" jak to nie raz już czytałam,ale to nie posmak tanich nadziewajek.Była bardzo orzeźwiająca i soczysta.
    Też wolałabym większą grę kakao,ale zdaje mi się,z tym przypadku tej tabliczce wyszłoby to na szkodę. :>
    Takiej promocji to jeszcze nie udało mi się upolować :D 3,99 nieźle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie podoba mi się, że ludzie od razu kojarzą bombonierkową nutę z czymś tanim. Też uważam, że ta tutaj była taka... inna. Taka wyidealizowana.

      A mi się nie wydaje. Jadłam podobną Pacari 70 % i taka zawartość to strzał w dziesiątkę (choć do Pacari mam inne zastrzeżenia, ale to w recenzji - już niedługo).

      Może to dlatego, że miała tylko dwa miesiące do końca terminu. Tak czy inaczej, gdybym wiedziała, jak smakuje od razu kupiłabym więcej. Szkoda, że nie było większego wyboru smaków.

      Usuń
    2. Za tę cenę to bym wziął z pięć...

      Usuń
    3. Ja nie, bo nie zdążyłabym zjeść to raz, a dwa nie miałabym co z nimi zrobić, gdyby mi nie smakowały. A sugerowałam się wtedy recenzją Basi, która trochę mnie wystraszyła.

      Usuń
  5. Niestety to co charakteryzuje te czekolady to to że tabliczka smakowo tabliczce nierówna. Jedne partie są fenomenalne i naprawdę oddają smak który producent deklaruje na opakowaniu. Jedząc inne niekiedy ze świeczka opisanych na opakowaniu deklaracji co do wariantu smaku mozna szukac i się nie dopatrzeć... zależy jak składniki się wymieszaja ...
    Dlatego wrażenia zależą przy pierwszej konsumpcji nie tylko od gustu ale i danego egzemplarza. Warto do nich wracać jeśli za pierwszym podejściem ich nie polubimy. Ja tak miałam z morwa i cappuccino która teraz uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie do SuroVital zachęcać nie musisz. :P Tabliczka tabliczce może i nierówna, ale wydaje mi się, że z grubsza i tak można oszacować, "czy coś takiego może mi smakować". ;) A że problemu z ich dostępnością nie ma, to nic, to dobra nasza!

      Usuń
  6. Uwielbiam ich czekolady i mam w planach spróbować wszystkich prócz tych z goją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja teraz właśnie na tę z goji będę polować. :D

      Usuń
    2. Ta z goji nalepsza :D

      Usuń
    3. Ja goji nie lubię :/ Za to przepadłam i teraz uwielbiam tą klasyczną.

      Usuń
  7. No nawet my miałyśmy zdania podzielone na jej temat xD Jednej z nas smakowała a druga po jednej kostce odpuściła sobie degustacje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Waszą recenzję. I to chyba właśnie przez to, jak Was "poróżniła". :P

      Usuń
  8. Epizod trzeci - jadłam kostkę, którą poczęstowała mnie koleżanka. Mam notatki, ale zanim przeczytam Twoją recenzję (póki co musiałam sobie odpuścić) i napiszę własną, chcę zjeść czekoladę raz jeszcze. Ta jedna kostka bardzo! mi smakowała, ale cóż można powiedzieć po takiej ilości? Winszuję, że potrafisz pisać na postawie takich maluchów. Ja bym się bała, że napiszę nieprawdę, którą pełnowymiarowa tabliczka zweryfikowałaby w 3 sekundy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mam neapolitankę, to właśnie specjalnie je opisuję, by potem zestawić z pełnowymiarową tabliczką. Fajnie wyszło to w przypadku Pralusów... najpierw jakby zwiastun, a potem cały serial. :D
      Nie dziwię się, że Ci smakowała, bo to naprawdę dobra sztuka. Owszem, to i owo bym zmieniła, ale i tak będę wracać (tam jak do tamtego Bombusa).

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)