środa, 5 lipca 2017

Zotter Pineapple and Cashew Nuts mleczna 50 % z nadzieniem ananasowym i nugatem z orzechów nerkowca

Ostatnio jakoś na czekolady z egzotycznymi owocami mnie wzięło (albo raczej: to ich daty były wtedy u mnie w szufladzie najkrótsze), bo a to mango, a to ananas. Pyszna Zotter Sauvignon Blanc, drugiej ananasowej propozycji Zottera ustawiła poprzeczkę naprawdę wysoko.


Zotter Pineapple and Cashew Nuts to czekolada mleczna o zawartości 50 % z nadzieniem ananasowym i nugatem z orzechów nerkowca (z kawałkami tychże orzechów), który stanowi 24% tabliczki.

Po rozchyleniu złotego papierka poczułam wyrazisty zapach ananasa i prażonych orzechów nerkowca ze słonawą nutką w towarzystwie mlecznej czekolady ze zdecydowanie odznaczającą się nutą kakao.

Tabliczka okazała się konkretna, bo pod grubą warstwą czekolady kryły się zbite, twardawe nadzienia o grudkowej strukturze. Kryły bowiem całe mnóstwo kawałków (ananasowe oczywiście ananasa, nugat orzechów), które sprawiły, że wnętrze jest praktycznie "do gryzienia". W sumie nie przepadam za dodatkami, które trzeba gryźć, więc żeby takie mi pasowały, muszą być naprawdę dobrze wykonane. Ta czekolada została pod tym względem stworzona genialnie - wyjaśnię przy opisie smaku.

Kremowa czekolada mleczna jak zwykle była pyszna - wyraźnie mleczna, przyjemnie słodkawa, ale już i wyraźnie kakaowa, o trochę orzechowym charakterze.

Pewnie właśnie częściowo dzięki jej orzechowej nucie, to właśnie na nugat w pierwszej chwili zwróciłam uwagę. Jego nadejście zwiastowała leciutka słonawość wydobywająca się spod czekolady. Otworzyła ona drogę wyraźnie prażonemu, wyrazistemu smakowi. Nerkowce pokazały, co potrafią - Zotter wykorzystał ich potencjał w pełni, pozostawiając całkiem spore kawałki tak, że nugat nie był gładki, dzięki czemu nie wydawał się tłusty. Słodki, waniliowo-maślany smak został przełamany prażeniem i szczyptą soli. Wydaje mi się, że kilka kawałków orzechów skarmelizowano, co też świetnie wyszło. 

Do słodkawego i jednocześnie słonawo-prażonego nugatu z nerkowców szybko zaczął przenikać soczysty smak ananasa. Początkowo była to słodycz, ale jedynie naturalnie owocowa, a następnie także kwasek. Nie był przesadzony (na co ostatnio często trafiam w owocowych Zotterach); wydał mi się (podobnie jak słodycz) w dużej mierze właśnie naturalnie ananasowy. 
Smak tego owocu niesamowicie nakręcał się, gdy rozgryzałam kawałki suszonego owocu. Okazało się, że mimo twardawego wierzchu, ich wnętrze było niewiarygodnie soczyste i świeże. Sok bosko wypływał z tych kawałków, niwelował jakąkolwiek maślaność i dawał orzeźwiająco ananasowego kopniaka.

Po zjedzeniu w ustach na dość długo pozostał posmak ananasa i prażonych orzechów. 

Muszę przyznać, że ta czekolada mnie zaskoczyła. Bałam się, że wyjdzie i za kwaśno, i za słodko, a tu... trafiło mi się coś zachwycająco wyważonego, słodkiego w idealnym stopniu. Wyraźnie czuć tytułowe smaki, przy czym ananas był niezwykle świeży i soczysty, a nugat z nerkowców... w sumie miał mało wspólnego z nugatem. To wyrazista masa, w której mimo maślanej słodyczy to słonawo-prażone nuty grają pierwsze skrzypce. A to z kolei świetnie dopasowało się do ananasa. Także mleczna czekolada 50 % wydaje się tutaj strzałem w sedno.

ocena: 9/10
kupiłam: foodieshop24
cena: 16 zł
kaloryczność: 506 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, suszony ananas (15%), tłuszcz kakaowy, orzechy nerkowca (12%), miazga kakaowa, koncentrat ananasowy (8%), syrop fruktozowo-glukozowy, słodka serwatka w proszku, masło, pełne mleko w proszku, sól, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, wanilia, proszek cytrynowy (cytryny, skrobia kukurydziana)

22 komentarze:

  1. Mój mąż uwielbia ananasa na równi z wiśniami to tą czekoladę by zjadł z apetytem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyło mnie przyrównanie ananasa do wiśni tak w jednym zdaniu. Niby wiem, że po prostu jako lubiane owoce, ale bym ich nie skojarzyła. Rok temu zaskoczyło mnie, tak swoją drogą, jakie świetne połączenie te owoce stanowią, np. z jogurtem.

      Usuń
  2. Chciałabym ją spróbować ze względu na nietypowe dla mnie połączenie - i nie przeszkadza mi fakt, że nie lubię ananasa i mlecznych czekolad ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego nietypowe połączenia zawsze mnie przyciągają, nawet jak danej rzeczy raczej nie lubię. Kto wie, czy właśnie człowiek nie polubi?

      Usuń
    2. Dokładnie. Ja długo wzbraniałam się przed batonami RAW - myślalam, ze mi nie posmakują. Spróbowałam batona Kosmos (to był pierwszy baton RAW jaki jadłam) i bardzo polubiłam... teraz kiedy wiem, że to smaczna przekąska, mogę wybrzydzać i przebierać - oceniać i segregować na gorsze i lepsze tak jak Ty czekolady :D

      Usuń
    3. Właśnie ja też byłam przez pewien czas sceptycznie nastawiona do surowych batonów, bo myślałam, że nie są w moim stylu, jak większość proteinowców czy "zlepków", a tutaj... duże zaskoczenie. I mimo że batonów często nie jadam, bo po prostu wolę czekolady, to od czasu do czasu... z przyjemnością.

      Usuń
    4. Takie miłe zaskoczenie :)

      Usuń
  3. charlottemadness5 lipca 2017 07:10

    Mmm..Zotterowskie nugaty na zawsze zostaną mi w pamięci.Powyższej nie miałam okazji spróbować ale widać,że jest warta uwagi.Nadziewańców Zottera już dawno nie jadłam(jakoś na razie się nimi "przesiciłam" .Skupiam na innych tabliczkach,odkrywam nowości.:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też taką przerwę miałam, ale potem przyjemnie jest wrócić.

      Odkryłaś coś ciekawego ostatnio?

      Usuń
  4. Mi coś przeszkadzało w konsystencji, miałam wrażenie jakby ktoś dosypał suchych okruchów chleba, niestety nie wspominam jej zbyt dobrze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziwne... Szkoda, ale może po prostu była w sklepie źle przechowywana, że coś tam w środku wyschło czy coś?

      Usuń
  5. Niedawno była u Basi, chętnie bym ją przygarnął, zwłaszcza jak będzie cieplej, bo ananas kojarzy mi się orzeźwiajaco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba się zaopatrzyć teraz, póki chłodniej, by później móc się nią schłodzić w upał. :D

      Usuń
  6. Zjadłabym:) uwielbiam ananasy:) w sklepie jako duet można dostać tylko z kokosem lub mango:/ a to proszę-moje ulubione nerkowce;) czuję że by mi smakowała:) U Ciebie też dostała wysoką notę więc jest to chyba jeden z lepszych Zotterow:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przez to ja mam przesyt duetu ananas & kokos, bo po prostu wszędzie je widzę, a według mnie nawet nie jest jakoś specjalnie smakowite (choć nie mówię, że złe).
      To zdecydowanie jeden z tych Zotterów, które darzę szczególną sympatią. Trudno mi sobie wyobrazić, że mogłaby komuś nie smakować, więc naprawdę polecam kiedyś się w nią zaopatrzyć.

      Usuń
  7. Wow, ale combo smaków! Na ananasa mam uczulenie, ale na szczęście takiego przetworzonego jeść mogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczulenie na ananasa? Pierwsze słyszę. Może nie jadam ich za często, ale i tak współczuję. Dobrze jednak, że przynajmniej na taką czekoladę mogłabyś sobie pozwolić.

      Usuń
    2. No niestety, mam uczulenie i na ananasa i na kiwi :(

      Usuń
    3. A poważne masz tego objawy? Czy jak czasem troszeczkę zjesz to zniesiesz? Przepraszam, pytam z czystej ciekawości. :P

      Usuń
  8. Kurczę, mamy ananasa i mamy nerkowce... Może coś się pysznego z tego duetu ukręci :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nugat mało nugatowy - szkoda. Acz źle nie jest, bo maślana warstwa też brzmi fajnie. I może nawet sól bym zdzierżyła! Najbardziej z całej recenzji podoba mi się jednak wtrącenie: "to ich daty były wtedy u mnie w szufladzie najkrótsze". So true, so true... <3 :D

    PS Zbliżają się do końca terminu, czyli ile im brakuje?
    PPS Ananas barrrdzo mi pasuje do marcepana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że sól mogłaby Ci nie przeszkadzać.
      Taak, teraz to mam problem, bo wszystkie daty straaasznie długie. Nie wiadomo, po co sięgać. :D Lubię mieć tylko takie dylematy.

      PS Staram się jeść przynajmniej 3-4 miesiące przed końcem, w przypadku nadziewanych Zotterów miesiąc.

      Kiedyś chyba w Lidlu były marcepany ananasowe, nie? Jakoś się nie załapałam nigdy.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)