sobota, 7 października 2017

wafelki KitKat Chunky; Extra Milk & Cocoa

Kiedyś uwielbiałam Kit Katy. Teraz, będąc szczera sama ze sobą, zastanawiam się, czy przypadkiem nie chodziło głównie o sposób ich jedzenia, a więc "obgryzanie" z czekolady itd. Obecnie gust drastycznie mi się zmienił, ale jedzeniem dalej lubię się bawić. To właśnie zmotywowało mnie parę miesięcy temu do rozpoczęcia wielkiego projektu pod nazwą "test Kit Katów" (do czego zupełnie straciłam zapał). Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że w międzyczasie Nestle wypuści nowość - ponoć bardziej kakaowego i bardziej mlecznego Kit Kata, którego postanowiłam zestawić z tym starszym.

Kit Kat Chunky to "paluszek waflowy (31,5%) w mlecznej czekoladzie (68,5%) od Nestle.


Po otwarciu poczułam intensywny zapach słodkiej mlecznej czekolady. Trochę waniliowaty i, jak na taki produkt, naprawdę porządny.

Całość była konkretna, a więc zadowalająco chrupiąca i niekrusząca się. Grubą warstwę czekolady można bezproblemowo zgryźć, po czym gładko i powoli rozpuszczała się w sposób kremowo-tłusty.

W smaku czuć to, co w zapachu, a więc wyrazistą mleczną czekoladę o mocno przesadzonej, cukrowej słodyczy. Kryła się w niej nutka waniliowego budyniu (?), co wydaje mi się dość charakterystyczne i niewątpliwie "na plus".

Same wafelki za wiele nie wnoszą, podobnie jak tłusty krem o smaku... słodko mdłym. On już nie był aż tak cukrowy, ale trudno go jakkolwiek określić. No, czuć tu jakąś "kakałkowość", "mlecznawość", ale i taki jakiś... tłuszcz po prostu.

KitKatowi smak nadaje głównie czekolada, która jest wyrazista, ale i cukrowa niestety, a wnętrze... oprócz chrupiącej struktury nie ma plusów. To średniak, który jednak jest w pewien sposób specyficzny, dzięki czemu wyróżnia się na rynku, ale nie uważam, by był nie do podrobienia. Obecnie jest dla mnie po prostu nudny i za cukrowy - do tego stopnia, że ledwo zjadłam 1/3 batona, bo od cukru drapało mnie w gardle.


ocena: 3/10
kupiłam: nie kojarzę
cena: jak wyżej
kaloryczność: 528 kcal / 100 g; wafel 40g - 211 kcal
czy znów kupię: nie

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, mąka pszenna, odtłuszczone mleko w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz palmowy, tłuszcz mleczny, preparat serwatkowy w proszku, lecytyny, aromaty, sól

------------------

Kit Kat Chunky Extra Milk & Cocoa to "paluszek waflowy (31,5%) w mlecznej czekoladzie (68,5%) od Nestle, który pojawił się jakoś latem 2017.


Po otwarciu poczułam zapach słodkiej mlecznej czekolady, który wydał mi się nieco delikatniejszy od starej wersji.

Jeśli o strukturę chodzi, to konkretny wafel się nie zmienił, ale krem w nowej wersji był o wiele bardziej proszkowy, wręcz szorstki, co mi się spodobało.

Czekolada smakowała podobnie, a więc mlecznoczekoladowo i wciąż cukrowo, ale nie aż tak, by cukier drapał w gardle od pierwszej chwili. Nie odnotowałam tu też wyraźniejszej "budyniowatej" nutki, choć nie mówię, że wcale jej nie było.

Wafel bez zmian, a mdły krem był nieco bardziej "kakałkowy", albo po prostu nieco mniej słodki (choć i ten ze starej wersji nie był tak słodki jak czekolada), ale wciąż nieokreślony.

Całość wyszła podobna do starej wersji, ale niewątpliwie mniej cukrowo. Nie czuć tu wyrazistszego mleka czy kakao, ale pewnie po prostu zwiększyli ich ilość kosztem cukru - i słusznie. Po zjedzeniu 1/3 było mi za słodko, ale nie aż tak jak w przypadku starej wersji. Co więcej, w tle plątał się jakiś wątły posmak - za słaby, by jakkolwiek go nazwać, ale zdecydowanie "na minus".


ocena: 3/10
kupiłam: Tesco
cena: 1,39 zł
kaloryczność: 529 kcal / 100 g; wafel 40g - 211 kcal
czy znów kupię: nie

Skład: cukier, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, mąka pszenna,m tłuszcz palmowy, tłuszcz mleczny, preparat serwatkowy w proszku, lecytyny, aromaty sól, substancja spulchniająca: węglany sodu
o 25% mleka i 6% kakao więcej w porównaniu do starej wersji

-------------
Nowy KitKat to wciąż głównie wafel w za słodkiej mlecznej czekoladzie, który bez problemu można pomylić ze starszą wersją (gdy się ich tak uważnie nie porównuje w krótkim odstępie czasu). W pierwszej chwili nastawiłam się do niego negatywnie przez umykającą "kitkatową" nutę, ale potem doszłam do wniosku, że suma summarum, wyszło na to samo.
W starym plus za specyficzną nutkę, która prawdopodobnie siedzi w cukrowej słodyczy (a której miejsce w nowej wersji zajął "dziwny posmak"), w nowym plus za obniżoną słodycz. Jednak... to różnica minimalna do tego stopnia, że jak widzicie, nawet nie przełożyło się to na oceny.

16 komentarzy:

  1. Będziesz recenzować inne warianty smakowe? Jestem ciekawa czy próbowałaś tego O smaku sernika i czy ci podarował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież we wstępie napisałam, że rozpoczęłam "wielki test". Tak, będą różne warianty, ale tego na szczęście nie próbowałam. To chyba jakaś nowość, a ja je próbowałam jakieś 2-3 miesiące temu (potem notatki i wersje robocze sobie leżały, leżały...). :P

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, co mi te kilka miesięcy temu do głowy strzeliło. :P Chyba chciałam sprawdzić, czy z tymi słodyczami rzeczywiście jest tak źle, jak mi się wydawało.

      Usuń
  3. Jadłam tak dawno, ze nie pamiętam smaku (jedynie, że wafelek mi odpowiadał) i jakoś nie czuje potrzeby i ochoty by do niego wracać. Jesli już to skusiłabym się na wersję dark ale gdyby rzeczywiście była ona dark a nie tylko z nazwy ;)
    *.zalmos.net IZA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już po tym teście całym nigdy na żaden wariant. :P

      Usuń
  4. Kiedyś bardzo smakowały mi Kit Katy (szczególnie orzechowy i biały), ale nie jadłam ich bardzo długo i teraz mogłyby się okazać dla mnie zbyt słodkie. Kupiłam nowość o smaku sernika i jeśli uznam, że jest smaczna, może przypomnę sobie też pozostałe wersje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orzechowy chyba najmniej niesmaczny, w sumie nawet w porządku, tylko że i tak cukrowy, przez co i tak wszystkich mam już dość.

      Usuń
  5. A ja tam mam do nich słabość ;) Choć najlepsze są z masłem orzechowym!

    OdpowiedzUsuń
  6. moje oczy krwawią... kocham kit-katy, a mleczna wersja to moja ulubiona. Dałabym się za nie pokroić ;) Dojadłabym po Tobie je z przyjemnością :D Szkoda, że nie mam bliżej do Ciebie- podrzucałabyś mi takie resztki- byłabym zachwycona xD

    Ja też rozdzielam wszystko na czynniki pierwsze >.< Gorzej przy ludziach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha. :D
      A ja tam się nigdy nie czaję. Chociaż w sumie przy ludziach takich rzeczy to prawie nie jadam.

      Usuń
    2. O Ty hardcorze! :D W sumie ja też unikam takich sytuacji, ale niestety parę razy słyszałam... - Ej co Ty wyprawiasz!? "xD

      Usuń
  7. Zastanawiam się, czy ta nowa wersja nie zastąpiła starej oraz czy mam w puszce obie, żeby zrobić podobne porównanie.

    Co do "przyjemności" kremu się zgadzam. Reszta łamie moje serce.

    Muszę przemyśleć, czy warto nadal Cię lubić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie hchyba zastąpiła. O tak, chciałabym takie porównanie u Ciebie.

      Haha, myśl intensywnie!

      Usuń
    2. Szukałam i potwierdzam, zastąpiła.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)