
Pierwsze spotkanie z czekoladą Amatller mam już za sobą. Mimo że
Amatler Ecuador 85 % bardzo mi smakowała, druga musiała czekać strasznie długo. Dlaczego? Odpowiedź jest niezwykle "racjonalna": maleństwo w formie cienkiego batonika, co wyjątkowo mi nie odpowiada. No cóż... w końcu jednak to, że lubię kakao z Ghany (i jednak jeszcze tylko 5 miesięcy ważności) zmotywowało mnie do sięgnięcia po drugą posiadaną propozycję tej marki.
Chocolate Amatler Ghana 85 % to ciemna czekolada o zawartości 85 % kakao z Ghany.
Gdy tylko rozchyliłam papierek, poczułam smakowity, znacząco słodki zapach jasnego miodu i kwiatów oraz wyraźnie palony motyw, co przełożyło się na skojarzenie z jakąś wymyślną kawą z miodem.
Tabliczka łamała się z trzaskiem, w dotyku sprawiała wrażenie tłustawo-suchawej, a w ustach rozpływała się powoli, prawie opornie. Nie była ani zbyt tłusta, ani zbyt sucha, a maziście-gęsta.

Od pierwszej sekundy stateczna gorzkość kakao tonowała wyrazistą słodycz miodu i kwiatów, w efekcie czego równoważyły się idealnie. Oczami wyobraźni zobaczyłam... kwiaty wanilii. Tak, słodycz rozwinęła się właśnie bardziej w kierunku tejże przyprawy i miodu, ale ogólnie nie wzrosła jakoś zbyt mocno.

Przodem puściła wytrawną, paloną gorzkość przywodzącą na myśl suche, opalane drewno. Jego smak był głęboki; im bardziej czekolada się rozpuszczała, tym bardziej palony się robił. W pewnym momencie pomyślałam wręcz o węglu i spalonym drewnie, korze.
Kora, leciutko osłodzona, zaczęła przywodzić na myśl... korę cynamonu, ale także ogólnie przyprawy.

Pod koniec palony smak robił się nieco łagodniejszy, przypominał pieczone orzechy (laskowe? włoskie?) i to właśnie one, paloność i przyprawy (także wanilia) pozostawały w posmaku na dość długo, a nie jakaś palona suchość czy coś.
Ta czekolada była wyraźnie gorzka, jej słodycz to jedynie kilka nutek wypływających z kakao podkreślonych odrobinką cukru, a przy tym ani trochę nie chamska. Wyrazista w swoim przekazie, mocno palono drzewna, wyraźnie orzechowo-przyprawiona, ale też subtelna. Producent na stronie pisał coś o owocowych nutach, ale ja tu żadnej takiej nie czułam.
Taka właśnie "prostota z najwyższej półki". Bardzo mi smakowała, bo rzadko się trafia tak mocne palenie, które nie ma w sobie nic z przepalenia.
ocena: 9/10
kupiłam: Piccola Italia & Mediterraneo
cena: 2,80 zł (za 18 g)
kaloryczność: 590 kcal / 100 g
czy kupię znów: jakbym pełnowymiarową znalazła to tak (bo nie lubię takich maleństw)
Skład: miazga kakaowa, cukier
Wyraźnie orzechowa i gorzka? Zasługuje na plus a nawet i dwa, tylko na słodycz miodu... Z drugiej strony może dla mnie nie byłby to miód :) No ale idąc tym krokiem mogłabym również nie poczuć orzechów :P
OdpowiedzUsuńPS Ostatnio przeglądałam ulotkę z Lidla i zauwazyłam, że podnieśli cenę czekolad J.D.Gross po to aby zrobić promocję druga 50% taniej... marketing.
Nie dowiesz się, jak nie spróbujesz. :P
UsuńCo do PS... smutne. Aczkolwiek wolę, żeby podnosili cenę, a jakość zostawiali w spokoju, niż ją obniżali, a cenę zostawiali. O, to może niedługo i "nowość taniej" Bellarom w wyższej cenie wrócą.
Na szcęście zdążyłem kupić Amatllery, zanim Piccola Iatalia, koło której codziennie przechodziłem, została zamieniona na Żabkę :(
OdpowiedzUsuńUh, "dobre zmiany".
UsuńOd Ametller jadłam tylko wspomniany przez Ciebie Ekwador, ale trudno mi się o nim wypowiadać obiektywie, bowiem był ewidentnie stary...
OdpowiedzUsuńWspółczuję. Nawet sobie nie wyobrażam takiej niemiłej niespodzianki: już masz czekoladę, masz, otwierasz... a tu coś takiego.
UsuńJedyny minus to ta gramatura..Jak dla mnie 18gx3 by musiało być by się mogła "rozkoszować",no ewentualnie 2x 18g :>
OdpowiedzUsuńDokładnie! A tu nie dość, że maleństwo, to jeszcze o takim niewygodnym kształcie.
UsuńZ tego co pamiętam, to są też większe tabliczki.
UsuńOwszem, są, ale nigdy ich na żywo nie widziałam, a małe to pocieszenie, że coś gdzieś jest, skoro niedostępne.
UsuńRobiłem dziś porządki i znalazłem papierek po ich dużej Ghanie 85%, czyli ją jadłem :)
UsuńNie napisałam przecież, że takie nie istnieją, tylko że dla mnie są niedostępne i ja ich nigdy nie widziałam na żywo. W internecie też przecież idzie je kupić.
UsuńPiękna szata graficzna opakowania a i czekolada ciekawa:)
OdpowiedzUsuńMi też bardzo się podoba.
UsuńKompletnie nie moja bajka, ale czytając o niej na cudzym blogu, na bank pomyślałabym o Tobie.
OdpowiedzUsuńI słusznie. :D
Usuń