niedziela, 23 lipca 2017

Madecasse 100 % ciemna z Madagaskaru

Eksperymenty, ciekawostki, a więc próbowanie czekolad z szalonymi dodatkami to świetna sprawa, ale często lubię po prostu postawić na coś pewnego. I nie myślę tu o tych tabliczkach, które już jadłam, ale o markach, które nie zawodzą. Sięgając po dzisiaj opisywaną byłam niemal całkowicie pewna, że będzie połączeniem Menakao 100 % Bold & PunchyMadecasse 80 %.

Madecasse 100 % to ciemna czekolada o zawartości 100 % kakao z Madagaskaru.

Po otwarciu poczułam wyrazisty, ale nie mocny jak na setkę, zapach grejpfrutów, słodkich cytrusów z nutką kojarzącą mi się jako "kwiaty cytrusów", a także dość wyraźny motyw kefiru lub kwaskowatego twarogu. Za tym wszystkim kryła się palona kawa i jakaś orzechowa nuta (jakby słonawe orzechy brazylijskie lub ziemne). Wąchając w trakcie degustacji doszukałam się jeszcze "mgiełki zapachu imbiru niczym w sushi barze", co mogłam sobie uroić, ale co bardzo trafiło w mój gust.

Lśniąca, nie taka ciemna czekolada z czerwonawym przebłyskiem (czego zdjęcia zupełnie nie oddają) była twarda, ale nie wydała mi się zbyt sucha czy coś. Sprawiała wrażenie "wypełnionej", a mimo bardzo ziarnistego przekroju, w ustach rozpływała się powoli, lepiąco-maziście i po prostu niegładko (a nie aż szorstko) pozostawiając drobinki kakao.

Z lubością wgryzłam się w grubaśną kostkę i poczułam surowy kwach zmieniający się potem w cytrusy. Pisząc "surowy" mam tu na myśli zarówno kojarzący się z surowym kakao, jak i po prostu surowy, a więc nieokiełznany, poważny, mocny. Szybka zmiana w cytrusy sprawiła jednak, że nie było w tym nic przerażającego. 

Obok pojawiły się nie za mocno palone nuty kojarzące się z kawą, a z czasem także z orzechami i kruszonym kakao. Wraz z cytrusami utworzyły zaskakująco gorzką, ale wciąż przyjemną (ja lubię gorzki smak, ale wiem, że wiele osób to odstrasza), kompozycję. 

Była to bowiem gorzkość skórek pomarańczy (te wydały mi się wręcz palone), ale także skórek cytryn. Między nimi zaplątał się grejpfrut, jednak nie wybił się na przód.

W połowie degustacji na wierzch zaczął wypływać motyw nabiału. Łagodził on cytrusową gorzkawość i kwasek, a także zabarwiał je po swojemu. Oto w ustach zaczęła się cała symfonia charakternego twarogu, jogurtu greckiego i kefiru. Była w tym pewna mleczna słodycz, ale i specyficzny kwasek oraz wręcz cierpkość. Przez moment czułam się, jakby po prostu to wszystko jadła.

Przy nabiale w tle pojawiała się kwaskowata porzeczka oraz nuta orzechów, a kakao pokazywało się od strony czysto nibsowej, a więc smakowicie kwaskowatej. 

Po czekoladzie na długo pozostawał posmak wymienionego nabiału i nibsów z nieprzesadzoną palonością. 
Ogólny charakter czekolady określiłabym jako gorzki, a główne nuty to właśnie kwaskowaty nabiał i gorzkie cytrusowe skórki. Była bardzo charakterna, wyrazista (charakterniejsza od Menakao 100 %), ale nie powinna nikogo wystraszyć. Wydaje mi się, że w odczuwaniu tych smaków ogromną rolę odegrały proporcje między miazgą, a tłuszczem kakaowym - według mnie świetnie trafione (tłuszcz pewnie podkreślił nuty nabiału, ale nie zatłuścił tego przesadnie).
Część nut była jakby wyolbrzymionymi z Madecasse 80 %, a część wydała się wręcz wyodrębniona, inne (te słodsze) zniknęły zupełnie, choć ogólnie czekolada kryła i odrobinkę subtelnej słodyczy.

Spodziewałam się czegoś bardziej madagaskarsko owocowego lub palonego (albo to i to), a tu proszę... mój ukochany nabiał + nuty owoców typowych dla kakao z Madagaskaru. Może nie była to czekolada przełomowa, ani aż tak niezwykła, ale po prostu przepyszna i jak to się mówi: nic dodać, nic ująć.


ocena: 10/10
kupiłam:  Sekrety Czekolady
cena: 18 zł (za 75 g)
kaloryczność:  640 kcal / 100 g
czy kupię znów: możliwe

Skład: miazga kakao, tłuszcz kakaowy

28 komentarzy:

  1. Grejpfrut kojarzy mi się z gorzkawym owocem - wiem, że kiedy jest dojrzały to jest słodki, ale ma jeszcze tę gorzkawą skórkę i to pewnie dlatego ;) Kawową nutę w jednej z łatwodostępnych tabliczek, kiedyś poczułam - bardziej w smaku, ale jednak a imbir... to nie dla mnie. Podoba mi się, że w tej czekoladzie czuć surowe kakao ale ta skórka z pomarańczy trochę mnie zniecheca - nie lubię tego połączenia z czekoladą... z drugiej strony to Twoje skojarzenie - ja mogę tego nie poczuć ;) A nabiał mi nie smakuje, więc gdybym również czuła jego smak to chyba nie byłabym zadowolona :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście nie wygląda na czekoladę w Twoim guście. ;>

      Nie rozumiem, jak można nie lubić nabiału. :P

      Usuń
    2. Nabiał mi się przejadł :P

      Usuń
    3. Tym bardziej nie mogę pojąć! Jem odkąd pamiętam kilogramami i nigdy nie mam dość. :P

      Usuń
    4. Widocznie mój organizm już się tymi twarogami nasycił :D

      Usuń
    5. A Twój nadal ich potrzebuje :)

      Usuń
    6. Nie łączę chęci na coś z założeniem "organizm tego potrzebuje". Za dużo widziałam tego, jak ludzie zajadają się schabowymi, zasmażkami, chipsami, czy nawet normalnymi rzeczami w nadmiernych ilościach. ;P

      Usuń
    7. No to ma sens... ;) To nie wiem jak można to racjonalnie wytłumaczyć :P Nie mam ochoty, przestał mi smakować? :P

      Usuń
    8. Może nie można tego wytłumaczyć? Dlatego nasze gusta to tak ciekawa sprawa. :D

      Usuń
    9. Nie tylko gusta ale i cały organizm - wszystko może się jeszcze pozmieniać :D

      Usuń
    10. To prawda, oby tylko wszystko zmieniało się tak, żeby nam się podobało, a nie jak moją mamę dopadły problemy z żołądkiem i właśnie m.in. laktozy nie toleruje, a nabiał kocha. Jak tak myślę, że miałabym odstawić nabiał, ciemną czekoladę, czy cokolwiek innego co kocham, to aż autentyczny lęk czuję. I to lęk przed tym, że pewnie bym jadła i cierpiała, zamiast postępować racjonalnie. xD

      Usuń
    11. Współczuje Twojej mamie. A kiedyś Twoja mama mogła jeść nabiał? Może nabiał bez laktozy?
      Moja mama mówi, ze to co teraz sprzedają to nie mleko i nie prawdziwy ser: śmierdzi i zamiast się zsiąść kiśnie a potem dostaje jakiś rewolucji żołądkowych (kiedy babcia z dziadkiem mieli krowę, to po jej mleku nic takiego się nie działo) ;/ Twarożek kiedyś Jej smakował a teraz zje w pierogach ;/
      Jak człowiek bardzo coś lubi to ciężko z tego zrezygnować i czasem nie zwraca na to uwagi - je... moze w mniejszych ilościach, ale jednak ;)Na szczęście na razie nie musisz się tym przejmować i nie myśl o tym ;)

      Usuń
    12. Tak, dopiero w tym roku jej się to zrobiło i nie wie, jak to z tym bez laktozy, bo po prostu jej nie smakuje. :>
      Właśnie, że np. o dobry twaróg strasznie ciężko. Ja mam to szczęście, że w moim regionie są takie mleczarnie, gdzie produkują pyszny ser, ale właśnie potem jak jakiś inny kupię to czuć ogromną różnicę.
      Otóż to. Zawsze staram się myśleć o problemie dopiero, gdy mi się na głowę zwali, nigdy nie kombinuję "a jak coś...". :P

      Usuń
    13. Na prawdę współczuje :( Słyszałam, ze są jakieś tabletki pomagające przyswajać laktozę ale nie wiem, czy działają... no i to jednak tabletki ;/
      Niektóre twarogi śmierdza, inne są za mokre - maziste lub suche i gorzkawe ;/ Jeśli masz dostęp do takich dobrych wyrobów to nic dziwnego, ze tak lubisz :)
      I prawidłowo. Po co martwić się na zapas ;)

      Usuń
    14. Właśnie też nie wiadomo czy takie specyfiki z kolei na coś innego nie szkodzą. :>

      Usuń
  2. charlottemadness23 lipca 2017 07:03

    Menakao 100 % jeszcze przede mną.:>
    Ta seteczka brzmi bardzo kusząco.W punkt moje nuty smakowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię cytrusy, ale nie w formie skórek (z drobnymi wyjątkami). Ten tydzień nie obfitował w produkty dla mnie. Sercem zostaję przy poprzednim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, trudno mi sobie wyobrazić Ciebie zachwyconą tą czekoladą.

      Usuń
  4. Im więcej jadłem Madecasse, tym bardziej mi smakowały. Ta setka jest teraz na moim celowniku. Skoro pojawia się w Sekretach, to mam nadzieję, że jesienią poznam się z nią bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, bo jest pyszna i jestem pewna, że Ci posmakuje. Ja z kolei nie mogę się doczekać spróbowania reszty tabliczek.

      Usuń
  5. Cytrusowe skórki nas nie przekonują ale i tak jakąś w końcu 100% czekoladę marzy nam się spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie może ekwadorski Zotter? Naprawdę warto zacząć eksperymentować z setkami.

      Usuń
    2. Zotter jest bardzo mocny, lepiej zacząć od jakiejś łagodniejszej setki.

      Usuń
    3. Właśnie ten z Ekwadoru nie jest mocny. Peru jest mocne, ale nie sądzę, by koniecznym było zaczynanie od łagodniejszych. Ja zaczęłam właśnie od tego peruwiańskiego szatana. :P

      Usuń
    4. W sumie jak na pierwszy raz to nie sądzimy aby, któraś tabliczka była dla nas łagodna xD Generalnie żadna stówka nie będzie dla nas łagodna :P

      Usuń
    5. Myślę, że jakaś z całkiem sporą ilością tłuszczu kakaowego mogłaby być. Na przykład Akesson's (polecam, bo bardzo pyszna i taka... niecałkiem "setkowa"). http://chwile-zaslodzenia.blogspot.com/2016/09/akessons-100-criollo-cocoa-madagascar_20.html Może trochę kawowych nut... ale tyle przyjemnych owoców, że mogłoby Wam smakować.
      Ewentualnie... może 99 %, a nie od razu 100 %? Cluizel jest bardzo ciekawy.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)