czwartek, 27 lipca 2017

Manufaktura Czekolady Kolumbia 85 % ciemna

Fakt, że z kolumbijskiego kakao jadłam dotąd trzy czekolady nie byłby specjalnie istotny, gdyby nie to, że były to akurat moje trzy ulubione marki(Zotter Labooko Colombia 75 %, Domori Teyuna Colombia 70 %, neapolitanka Pralus Colombie 75 %). To już ciekawy przypadek. To prawda, że obecnie do tej trójcy ulubieńców doszły także inne, ale i tak wywołało to u mnie szeroki uśmiech. Nastrój ten został jeszcze polepszony, gdy nastał dzień degustacji czekolady o wyższej zawartości kakao niż te trzy wspomniane... w dodatku stworzonej przez markę także ulubioną. Żyć, nie umierać!

Manufaktura Czekolady Kolumbia 85 % to czekolada ciemna o zawartości 85 % kakao pochodzącego z Kolumbii.

Po otwarciu poczułam wyrazisty zapach dymu, w tym może też wędzony motyw, tytoń oraz po prostu paloność (no... może czołgającą się pod kawę). Ewidentnie czułam też nuty owocowe, ale bliżej nieokreślone. Tak, jakby gdzieś kryła się czarna porzeczka...? Może coś cytrusowego?

Przełamałam, a czekolada głośno trzasnęła. Wydała mi się krucha, a w ustach rozpływała się dziwnie, bo minimalnie lepiąco, dość szybko i głównie szorstko. Nie była to jednak typowa szorstkość Manufaktury Czekolady, którą uwielbiam, a taka przypominająca chrzęszczący piasek i/lub cukier. To w sumie nie minus, tylko po prostu fakt.

Wbrew dymnej woni, najpierw poczułam owoce w wydaniu lekko kwaskowatym. Były podbijane przez nieco cierpką gorzkawość kawy, ale najpierw to one skupiały uwagę. Na pewno czułam porzeczki - zarówno czerwone, jak i czarne z przewagą tych pierwszych. Wydały mi się dosłodzone smakiem granatu, a z kolei w tle ich kwaskowaty charakterek podkreślał wątły cytrusowy motyw. 

W końcu jednak gorzkawość zaczęła odgrywać coraz większą rolę. Raz i drugi przewinęły się w niej nuty grejpfruta i jakby niedojrzałych jeżyn, ale były to nuty bardzo ulotne. Smak bardzo szybko prawie zupełnie zdominowała kawa. Taka mocno palona, trochę odymiona i wyrazista. Łącząc się z owocami dała efekt kawy o owocowej nutach, a więc lżejszej, ale wciąż wyrazistej. Przy tym na wierzch wyszła także słodycz, która okazała się zaskakująco silna jak na 85 % kakao, choć nie przesadzona. 

W dymie i paloności doszukałam się nut podchodzących pod jakieś takie suszono-palone liście, coś w tych klimatach. Próbując to nazwać błądziłam wokół przypraw, ziół, tytoniu... może nawet jakiś palonych orzechów. Aż do teraz nie umiem tego nazwać. Na opakowaniu jest napisane, że czuć "aromat zielonej herbaty Matcha", ale nie zgadzam się z tym. Coś suszono-ziołowo-przyprawowego tak, ale herbata Matcha nie. 

Na koniec jednak wracał ten soczyście owocowy motyw oraz smak kawy. Po zjedzeniu z posmakiem tych porzeczek, granatu i cytrusów oraz kawowej paloności pozostałam na jeszcze bardzo długo. 

Mimo tych wszystkich dymnych, palonych i gorzkawych nut, czuć, że kakao wcale nie było za mocno prażone, co pozwoliło rozwinąć się owocowym nutom. To za ich sprawą kompozycja wydała mi się całkiem słodkawa, ale na odbiór jej jako takowej na pewno przełożyła się też nieco "cukrowa" konsystencja, za co ocenę trochę obniżam. Muszę jednak przyznać, że była mniej słodka, a bardziej czysto kakaowa od innych jedzonych kolumbijskich tabliczek. Czekolada ma więc potencjał na dychę, bo jest prosta, a przy tym głęboka i wyrazista (ach ta kawa i owoce).


ocena: 9/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 17 zł (za 50 g)
kaloryczność: 577 kcal / 100 g
czy kupię znów: tak

Skład: ziarna kakao, cukier

16 komentarzy:

  1. Wydaje się być dobrym wyborem, kiedy ma się ochotę na ciemną niezbyt gorzką a nawet słodkawą i "czysto kakaową" tabliczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to.

      PS Patrz na skład, bez dodatkowego tłuszczu kakaowego.

      Usuń
    2. Czyli tabliczka bez dodatkowego tłuszczu kakaowego jest czysto kakaowa a z tłuszczem będzie "czekoladowa"? :D Z tego co pamiętam to tłuszcz kakaowy jest odpowiedzialny za to, ze czekolada aksamitnie rozpuszcza sie w ustach :)

      Usuń
  2. Nie wczytuję się. Mam, jest przede mną. I tak wiem, że ją będę kochać - bo to Kolumbia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze robisz. Jestem pewna, że Ci posmakuje.

      Usuń
  3. Dobrze, ze Manufaktura trzyma poziom, ale zastanawia mnie ta szorstkość ich tabliczek. Z tą tabliczką miałem do czynienia już dawno temu, trzeba będzie ją sobie przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie zastanawia. To kwestia tego, że nie dodają oddzielnego tłuszczu kakaowego.

      Usuń
    2. Nie, to raczej nie to. Inni też nie dodają (np. Domori), a mają idealnie gładkie czekolady. Chyba jednak muszą dopracować konszowanie.

      Usuń
    3. Konszowanie przecież przekłada się na wymieszanie i zmniejszenie kwasowości smaku... Może to też kwestia mielenia?
      A poza tym... dopracować?! Ja właśnie za tą szorstkość Manufakturę uwielbiam!

      Usuń
    4. PS Menakao kiedyś była moją ulubioną marką dzięki podobnej szorstkości, potem coś zmienili i teraz mają nieco bardziej gładkawe czekolady i to już nie to samo, ten szorstko-zadziorny charakterek uciekł i czegoś brak.

      Usuń
  4. charlottemadness27 lipca 2017 12:27

    Oj tak,ta czekolada była przepyszna.Motyw kawy i owoców tworzył świetny duet.Jadłam już ją po raz 2 i na pewno kiedyś jeszcze do niej wrócę bo jest warta powrotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już w dniu, kiedy ją jadłam myślałam o tym, kiedy kupię kolejną.

      Usuń
  5. Nutka kawy do nas nie przemawia ale spróbować czekolady z takim pięknym składem zawsze warto :D

    OdpowiedzUsuń
  6. W recenzji nie ma nic o cygarze, ale wszystkie smaki, które przytoczyłaś, w całokształcie kojarzą mi się z zaawansowaną wiekowo, silną, pełną mocy męską ręką trzymającą odpalone cygaro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo cygar jako takich nie czułam... ale wiadomo, że czasem smaki potrafią wytworzyć specyficzny klimat. I to właśnie w degustacjach kocham.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)