piątek, 4 sierpnia 2017

Tesco finest Swiss Dark Chocolate with Peppermint ciemna 55 % z miętą

Miętę, jak i połączenie jej z czekoladą, lubię odkąd pamiętam. Był jednak taki okres, w którym musiałam mieć specjalną ochotę na ten duet, żeby po jakieś słodycze z niego sięgnąć. Ostatnio chyba jednak poczułam do niego miętę na dobre, bo jak tylko widzę miętową czekoladę, to mnie ciągnie i już (no dobra, na potrzebę wstępu trochę uogólniłam, bo mam tu na myśli dobre jakościowo czekolady, ale... to w sumie nie tylko w przypadku mięty). Dzisiaj opisywana propozycja cieszyła podwójnie, ponieważ z jej dostępnością raczej nie ma problemu, a czekolady Tesco finest wyrobiły sobie u mnie naprawdę solidną renomę.

Tesco finest Swiss Dark Chocolate with Peppermint to ciemna czekolada o zawartości 55 % kakao z miętą pieprzową.

Natychmiast, już po lekkim naderwaniu sreberka, dobiegł mnie smakowity zapach wysokich jakościowo czekoladek z nadzieniem miętowym. Mięta była tu zdecydowanie "czekoladkowa", a nie świeżoliściasta, ziołowa lub przypominająca pastę do zębów. Była intensywna, ale nie przerysowana.

Przy łamaniu okazała się twarda, głośno trzaskała, więc dodatkowo zachęcona intensywnym, ciemnym kolorem, spróbowałam.

Konsystencja, jaką przybrała w ustach, trochę mnie zaskoczyła i potrzebowałam chwili by się do niej przyzwyczaić. Mimo że nie było to coś w moim stylu, przy tym smaku jak najbardziej mi odpowiadało. Czekolada zrobiła się bowiem miękkawa i mazista, przy czym przypominała gęsty krem, który dzięki minimalnej pylistości nie wydał mi się nazbyt tłusty. Co więcej, ta miękkość nie miała w sobie nic a nic z ulepka, a właśnie wiele z kremu.

Smak okazał się dobrze wyważony; mięta, słodycz i kakao cały czas trwały w nierozerwalnym splocie uzupełniając się nawzajem. 
Tak oto silna słodycz ani przez moment nie wydała mi się cukrowa dzięki chłodzącemu efektowi mięty, która w ogólną słodycz odważnie wchodziła.

Kakao było łagodne i objawiało się jako przyjemna, leciutka gorzkawość w tle z wyraźnym charakterkiem, który jednak także podporządkował się mięcie. Smakowało zwyczajnie i bardzo subtelnie, ale smakowicie.

Mięta z kolei wyszła mocno, słodko oraz dość naturalnie, choć nie była zbyt ziołowa. To taka... słodka mięta. Czuć, że to nie wywar z liści mięty, ani suszone liście tego zioła, ale aromatem nie waliła. Pod tym względem okazała się subtelna, a i tak w smaku podporządkowała sobie resztę (nie zabijając jej). Niosła dodatkowo boskie ochłodzenie, orzeźwienie, które sprawiało, że czekolada nie wydała się ani za słodka, ani za ciężka.

To przystępna tabliczka o spójnym, harmonijnym smaku. Kakao czuć, choć było ono raczej łagodne. Silna słodycz zmieściła się w granicach normy. Jedno i drugie spajała charakterna mięta, z którą nie przesadzono. Słodkie, proste i wyraziste połączenie, które bardzo mi smakowało, mimo że nie było do końca w moim stylu. Zdziwiłam się, że nawet kremowa miękkość mi tu nie przeszkadzała - wszystko dzięki temu, że wyszło to niczym miętowo-czekoladowy krem w formie tabliczki, a nie "bardzo ciemna czekolada z miętą". Biorąc pod uwagę to, co jest dostępne w sklepach, cenę, uważam, że to genialna czekolada.
Była tylko trochę słodsza i mniej naturalna od boskich Pacari Andean Mint i Zotter Mitzi Blue Pepper-Mint; kojarzyła mi się z dzieciństwem, a dokładniej z miętowymi pastylkami Goplany (wersją wyidealizowaną)


ocena: 9/10
kupiłam: Tesco
cena: 7,99 zł
kaloryczność: 543 kcal / 100 g
czy kupię znów: tak

Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, naturalny aromat mięty pieprzowej, naturalny aromat wanilii

15 komentarzy:

  1. Jadłam dwie czekolady z Tesco i miło je wspominam. Tę widziałam kilka razy na promocji, ale nie lubię mięty, więc nie zwracałam na nią większej uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zobacz... jak mi tak smakowała, to u mnie w Tesco leżą jej jeszcze dwa kartony z datą do 08.2017 i nikt nie raczy przecenić. :>

      Usuń
    2. Może nie wiedzą jaka jest data ważności tej czekolady? W moim Tesco potrafią przecenić tydzień a nawet kilka dni przed końcem daty waznosci ;/

      Usuń
    3. U mnie też tak kiedyś było, ale od jakiś paru miesięcy takie rzeczy im zalegają itp. Pewnie wychodzą z założenia, że "Litwini i tak kupią", bo tak rzeczywiście jest, ale raczej jeśli o tańsze rzeczy chodzi. Nie ma to jak życie na wschodzie Polski. :P

      Usuń
    4. Albo po prostu sknery z nich i trzymają do ostatniej chwili. Kiedyś w moim Tesco czekolade potrafili przecenić miesiąc, półtora przed końcem daty ważności

      Usuń
  2. Nie mam żadnego Tesco w okolicy, więc tej serii tylko raz próbowałem, była w porządku, zwłaszcza za tę cenę.
    W Pacari to chyba werbena zrobiła na Tobie większe wrażenie niż mięta, bo, o ile się nie mylę, zamówiłaś drugą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłam i werbenę, i miętę, bo jadłam je w postaci miniaturek. W miniaturce miętowej Pacari się zakochałam, werbenowa i smakowała mi, i mnie zaintrygowała.

      Usuń
  3. charlottemadness4 sierpnia 2017 12:51

    Tesco robi dobrą robotę.Szkoda,że dla mnie ich tabliczki nie są "szybkiego dostępu"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To współczuję. Może kiedyś to się zmieni? ;)

      Usuń
  4. Dostałyśmy ją w prezencie... i oddałyśmy komuś innemu, również w prezencie xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Mięty z czekoladą NIE lubię, odkąd pamiętam :( Czasem, ale tylko czasem, trafiam na produkt, który na przekór wszystkiemu naprawdę mi smakuje, ale nie wiem, czy prezentowana czekolada byłaby takim produktem. Póki co mam do zeżarcia After Eight.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję tych After Eight. Ja odkąd pamiętam lubiłam pastylki w czekoladzie Goplany, a te After to jak dla mnie jedna wielka pomyłka. Nigdy nie mogłam pojąć, dlaczego wszyscy je chwalą, że niby "oryginalne" i w ogóle... A ja wierna Goplanie. Mogłabyś jedną czy dwie na wagę gdzieś dorwać do porównania z After Eight. ;P

      Usuń
    2. Póki co widziałam tylko pastylki w czekoladzie z Wawelu, ale jakoś tak niekoniecznie mnie kusiły :P Gdzie znajdę te z Goplany?

      Usuń
    3. Wawel według mnie robi paskudy (moja Mama nigdy nie może zapamiętać które to "te dobre", a które "te złe"). Goplanę widziałam paczkowaną (ale gramatura spora) w Tesco i Kauflandzie, a tak to tylko w sklepach na wagę (wszelkie Lewiatany, Stokrotki itp.).

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)