Swoją drogą, w kwestii nazwy czekolady (?) - ten co pod marką... ktoś chyba naprawdę ma problemy z językiem polskim. Nadziewane co? Co jest o smaku? To coś, co jest nadziane? Nadzienie?
Katy nadziewana o smaku Miętowym to mleczna czekolada o zawartości 30% kakao z nadzieniem o smaku miętowym (50%).
Po otwarciu poczułam szokująco (jak na czekoladę tej klasy) smakowity zapach. Była to słodka, delikatna mięta złączona z cukrową słodyczą łagodnej czekolady, kojarzącej się z batonikami z mlecznym nadzieniem dla dzieci.
Sama czekolada wyszła bardzo tłusto, rozpływała się szybko, ale wydaje mi się, że raczej za sprawą ogromnej ilości cukru niż samego tłuszczu, choć i tego było dużo.
Nadzienie też nie wyszło jakoś straszliwie tłusto, choć było o wiele margarynowo tłustsze od czekolady. Nie kojarzyło się przynajmniej z obleśną grudą tłuszczu, bo było raczej rzadkawe i maziste, ale mój poziom zatłuszczenia i tak został przekroczony.
Gdy kawałek miękł na lepiące bagienko nasilał się słodziutki smak mięty niemającej nic wspólnego z ziołami, a w pełni słodko olejkowo-czekoladkowy oraz smak mleka, które wyszło zaskakująco wyraziście. Mięta cały czas była łagodna i smakowicie spożywcza (a nie chemiczna / pastodozębna itd.). Wzrosła jednak i słodycz, choć z racji miętowości dało się wytrzymać. W drugiej połowie mięta splatała się z mlekiem i to one dominowały nad czekoladą.
Zjadłam 7 z 18 kostek, resztę oddałam rodzicom. Po tym wszystkim czułam się zatłuszczona i zalepiona, bo ogólnie nie lubię takiej miękkości i przecukrzenia, mimo że tabliczka czystym cukrem nie była. Nie odnotowałam żadnych poważniejszych nieprzyjemnych posmaków. Jak na tego typu czekoladę wyszła dobrze, bo rzeczywiście miętowo, choć delikatnie (przystępnie, to nie "uderzenie mięty"). Zaskoczył mnie poziom jej mleczności, ale słodycz zdecydowanie była za silna. Całość można uznać za plebejsko smaczną i bezpieczną. Widzi mi się jako mleczna wersja Terravity 70 % Mint Chocolate. Mama ucieszyła się, bo dla niej ciemna = nie do zjedzenia, a mleczna jest jak najbardziej "jej".
ocena: 6/10
kupiłam: Kaufland
cena: 1,69 zł (promocja, ale normalnie są po 2,19, więc to i tak śmieszna cena)
kaloryczność: 555 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: cukier, tłuszcz roślinny (palmowy), słodka serwatka w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, emulgatory: lecytyna sojowa, polirycynooleinian poliglicerolu; tłuszcz mleczny, aromaty
Mięta w czekoladzie.... nie, zdecydowanie nie :D
OdpowiedzUsuńTwój opis konsystencji + uciecha mamy = z przyjemnością bym tę czekoladę zjadła. No właśnie, tylko czy aby na pewno "czekoladę"? Zwracając uwagę na brak tego słowa w nazwie i analizując elegancki skład, możemy przyjąć cukro-tłuszczoladę.
OdpowiedzUsuńNie no, małym druczkiem, na dole (obok gramatury) napisali łaskawie, haha. Można by jednak i Twoją nazwę spokojnie zastosować. Co nie wyklucza przyjemności z jedzenia.
UsuńMoja ulubiona
OdpowiedzUsuńGdzie można kupić czekoladę Katy
OdpowiedzUsuńNaprawdę tak trudno przeczytać pod recenzją, co jest napisane przy "kupiłam"?
Usuń