poniedziałek, 2 maja 2016

Domori Arriba Hacienda Victoria Ecuador 70 % ciemna z Ekwadoru

Po rozpoczęciu przygody z tabliczkami Single Origin od Domori postanowiłam sobie jakoś resztę rozsądnie rozplanować. Tak też, po spróbowaniu Zotter 75 % "Arriba - Ros Rios" oraz Pacari Los Rios 72 %, oczywiste było dla mnie, po którą czekoladę powinnam sięgnąć. Fakt, że ma ona nieco mniej kakao, ale... już z góry wiedziałam, że i tak pewnie będzie zupełnie odmienna. Pytanie tylko: w jaki sposób?

Domori Arriba Hacienda Victoria Ecuador 70 % to ciemna czekolada z 70 %-ową zawartością kakao ziaren Arriba z plantacji Victoria, oczywiście z Ekwadoru. 

Z prostego i pięknego opakowania wyjęłam lśniący skarb. Swoją drogą, każda tabliczka Single Origin ma inny kolor (mówię tu o sreberku, napisie i tyle opakowania). Prezentuje się to genialnie.

Po otwarciu rdzawej, eleganckiej folii poczułam atakujący, zdecydowany, ale niejednoznaczny zapach. Najogólniej podsumować go można "słodkawą gorzkością". Składały się na to nuty, które chyba można by utożsamiać z ciężką słodyczą morwy białej, przypominającą słodki syrop z goryczką, czarne jagody - takie już przejrzałe, pyłek kwiatowy i coś z miodu, a także kwitnące drzewa, których jednak jest na tyle dużo, że zapach wydaje się zbyt natarczywy. Całość jest ciężka i taka... nieodgadniona.

Przy przełamaniu usłyszałam głośny trzask, a przy pierwszym kęsie odkryłam, że jest naprawdę bardzo twarda. Nie minęła chwila, a zmieniła się zupełnie. Stała się miękka i gęsta, powoli zaklejając usta.

Złożony smak wydał mi się... zaczepny. Oto poczułam silną gorzkość o drzewno-dymnym wydźwięku z niemal równie silną słodkawością, która jednak słodyczą nie była. Podobnie jak w zapachu, najlepiej opisuje to chyba smak morwy białej - słodki, ale taki... goryczkowaty i przypominający syrop. Plączą się tu też akcenty natłoku kwiatów, ale nie tych lekkich prosto z łąki, a takich... ciężko pachnących, stojących w wazonach z wodą w kwiaciarni.
Pojawił się lekki kwasek, najpierw pochylający się w stronę siarki, a następnie znikający i próbujący coś w klimatach wiśni i suszonych śliwek.
W głębi kakao ujawniły się orzechy o łagodnym, niewyraźnym smaku. Powiedziałabym, że to maślane nerkowce, a to skojarzenie pewnie jest też zasługą miękkości.

Czekolada smoliście zalepiała mi usta i uraczyła mnie gorzkością - naprawdę silną jak na te 70 % - tak, jakby chciała mi dać chwilę do namysłu. Smak stał się prostszy - kawa i silnie ziemisty motyw. Czekoladowa "gorąca" smoła była wszędzie... to się nawet w gardle czuło! Rozgrzewający efekt skojarzył mi się także z przyprawami, jednak nie umiałam żadnej wyróżnić. Może ciężki kardamon?
Przybyło trochę słodyczy, a wraz z nią kwasek. Tym razem bardziej owocowy, postawiłabym tu na truskawki i cytrynę.
Nasilały się i wyodrębniały, a później zalał je smak słodkiej kawy, a resztki "smoły" zniknęły zupełnie.
W ustach pozostał posmak soku pomarańczowego i lekka goryczka, która to pozostała ze mną na długo.
Ta czekolada kojarzy mi się z zastygającą lawą, niosącą ciężkie ciepło, zalepiającą smołą o smaku słodkawo-gorzkim, w którym dominują "ciężkie" kwiaty i morwa (one najlepiej opisują słodycz), ziemia, kawa i maślane orzechy. Mimo chwilowego przebłysku truskawek i cytryn, nie odebrałam jej jako owocowej, bardziej skupiłam się na tym smoliście-siarkowym kwasku. Wrażenie przyprawienia i rozgrzania to dodatkowe intrygujące elementy.

Zupełnie inna niż Apurimac Peru 70 %, co mnie wcale nie dziwi; Apurimac jest gorzka, ale wciąż karmelowo-śmietankowo-owocowa z akcentem octu, a Arriba... wszystko tu jest "zalepione" ziemią i przyprawami z mroczną głębią. Z klimatu skojarzyła mi się z mrocznym Pralusem z Jawy.

Ziemia i mgiełka soku z cytrusów (tu pomarańcza, w Pacari limonka) to jedyne nuty, jakie można powiązać z Pacari Los Rios, a z Zotterem widzę podobieństwo w kwestii kawy i ziemi, a także "rozgrzewania". 
Porównanie to wydaje mi się jednak "na siłę", bo różnica jest naprawdę duża. Największą różnicą jest chyba ten zupełny brak orzeźwienia w Domori Arriba, co w duecie z klimatem mnie urzekło.
Zobaczcie, na ile sposobów można obrobić kakao, i jak je doprawić!


ocena: 10/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 16,15 zł (zniżka <3) za 50 g
kaloryczność: 551,5 kcal / 100 g
czy kupię znów: chciałabym!

Skład: masa kakaowa, cukier trzcinowy

24 komentarze:

  1. Jak zobacyzlam w tytule Domori,to wiedzialam,ze bedzie 10/10 :D Ile roznych nut smakowych! Musze kiedys te Domori wycziac XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz, chociaż jedną tabliczkę, żeby wiedzieć, w czym rzecz. :D

      Usuń
  2. charlottemadness2 maja 2016 07:20

    To,na ile sposobów można obrobić kakao, i jak je doprawić jest niesamowite w tabliczkach Single Origin.Magia kakao potrafi być zaskakująca!A ta tabliczka urzeka mnie w każdym kawałeczku.
    Wczoraj jadłam
    http://www.fiveoclock.eu/herbata/products/czekolada-ciemna-z-kwiatem-soli-morskiej-1689.html
    I była na prawdę pyszna.Sól mogła być wtopiona i w czekoladę(czego żałuję),ale i tak dawała o sobie znać.Próbowałam ją zestawić z Zotterem na podstawie Twojej recenzji i Basi,bo niestety nie miałam okazji jeść tego Zottera ;/.W niektórych kwestiach te tabliczki są podobnie np:posmak kawy,fusów niektórych czuć różnicę.W tabliczce od Corteza,bo on ją produkował unosi się po otwarciu zapach kwiatów owoców cytrusowych.Nie jest ona tak kwaśna i gorzka,raczej bardziej łagodna,może to kwestia tych 5% kakao,ale równie i rozpuszcza się niekiedy "niedostępnie" ,trochę jak porównałyście-do drewna..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrafię sobie wyobrazić, co też oni robią z tym kakao, że takie cuda wychodzą... pochodzenie to jedno, ale ten cały proces - zadziwiające.

      Właśnie kiedyś zastanawiałam się, czy czekolady z Five O'Clock są warte uwagi. Bardzo z Cortezem mi się skojarzyły, chociaż raczej obstawiałam jego podróbki i nie kupiłam. Mówisz więc, że to Cortez je produkuje dla tego sklepu?
      No tak, region, to co tam rośnie, klimat to wszystko na pewno kreuje te wszystkie nuty i posmaki. Może to i lepiej, że sól nie była wtopiona - łatwiej wyhaczyć smak samej tabliczki żeby porównać w tym przypadku. :P

      Usuń
    2. charlottemadness2 maja 2016 20:19

      Przez chwilę myślałam,ze to ich firmowe tabliczki- Five O'Clock,jednak ekspedientka,oznajmiła,że to Cortez je produkuje.Z tyłu tej tabliczki z solą było mich logo, także raczej nie żadne podróbki.
      Czekoladą się rozkoszowałam i... solą również,która była taka..słono-słodka :> Bardzo fajnie te drobinki topiły się na języku.
      Jak będziesz miała okazję kupić -polecam ;)

      Usuń
    3. Mi ostatnio w jednej czekoladzie sól wydawała się kwaśno-słona. :D Jak ja uwielbiam ten dodatek!

      Usuń
  3. Mnie też w tym miesiącu czeka silna gorzkość, ale podejrzewam, że w negatywnym tego słowa znaczeniu (Lindt 90%). Ponadto dwa Wedle, Milka i... tyle z tabliczek, JAK CUDOWNIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lindt 90 %? Uh. Ja miałam 99 %, dzielnie chciałam zjechać, ale... stchórzyłam i oddałam. Pewnie smakuje jak kwaśne próchno.
      Gdybym takie czekolady miała, też bym się z takiej małej ilości cieszyła. xD

      Usuń
  4. Ja pewnie nie doceniłabym jej tak jak Ty, ale nawet JA (:D) potrafię jednak zachwycić się dobrej jakości czekoladą z porządną zawartością kakao. Czuję, że tu tak właśnie by było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi sobie wyobrazić kogokolwiek, kto by się nią nie zachwycił chociaż trochę. :P

      Usuń
  5. Ah te Domori, mało kto potrafi z kakao wyciągnąć tyle co oni, mistrzostwo. Choć wytrawne, drzewno-ziemisto-siarkowo-smoliste smaki to zupełnie nie moja bajak, to w wykonaniu Domori i tak bym brał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę wyjść z podziwu, jak oni to robią.

      A zobacz, tak się składa, że to dokładnie moja bajka i smaki, które podchodzą mi najlepiej. Jak dobrze, że czekolady mają tak rozmaite nuty. Każdy znajdzie coś dla siebie i nie ma niebezpieczeństwa wielkiego rozczarowania się próbując i odkrywając przy tej jakości. Jak ja to kocham! :D

      Usuń
    2. Wiem, że takie lubisz :) Ja mam trochę inny gust, ale takie czekolady też zjem z przyjemnością, bo czasem tez mam ochotę na mocnego kakaowego kopa. A Domori to klasa sama w sobie, jeden z najlepszych wytwórców czekolad na świecie, więc nigdy nie pogardzę czekoladą od Franzoniego :)

      Usuń
    3. Ja z kolei czasem i na harmonijne tabliczki miewam ochotę. :D Tutaj zaskoczyły mnie dwie tabliczki Wiellie's Cacao. Niezwykle silnie palona, wręcz przypalona, Rio Caribe smakowała mi mniej niż bardziej stonowana Las Trincheras. Człowiek nigdy nie może być w 100 %-ach pewien, co przyniesie czekolada. ;)

      Usuń
  6. Ta gęsta zalewająca usta smoła do nas przemawia :D Nawet same ją poczułyśmy w wyobraźni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że ją poczułyście, to największy komplement dla mnie i mojego stylu pisania. :D Dziękuję!

      Usuń
  7. Ty i Basia sprowadzacie mnie na złą drogę. Już wpadłam w sidła Zottera a teraz jeszcze mnie Domori kusicie. Wiadomo, że za jakiś czas ostatecznie coś zamówię żeby się przekonać o co biega, ale wasze recenzje nie pomagają mi w wyborze tej jednej xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zamów trzy: białą, mleczną i ciemną, to chociaż taki przekrój będziesz miała. :P

      Usuń
    2. Ależ to jest najlepsza w świecie droga! :D

      Usuń
  8. Ostatnio jest moda na rzeczywiste "doprawianie" czekolady - czy to różnymi dodatkami na gotowej tabliczce czy już na etapie fermentacji kakao na plantacji (np. w obecności soku z jakiegoś owocu). W przypadku singli od Domori historia jest jednak zupełnie inna. To już bardziej uwalnianie potencjału samego ziarna - od dostosowanej do konkretnego kultywaru ziaren fermentacji, przez suszenie, krótkie prażenie, mielenie, kontrolę czasu konszowania, itd. Dużo zmiennych, dużo eksperymentów i intuicja Szamana Kakao ;-) Tutaj mamy akurat single origin z Ekwadoru, ale przy serii Criollo aż trudno uwierzyć, że wszystkie tabliczki pochodzą z jednej plantacji w Wenezueli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym doprawianiem to tak się domyślałam, że przy niektórych czekoladach coś takiego musi mieć miejsce, ale... mi tam się podoba, bo tutaj jest się już zdanym na twórczość czekoladników. Co się zaś tyczy Domori... mimo że każda jest kompletnie inna, to jednak czuć pewne podobieństwo - tak właśnie ostatnio nad tym myślałam. Teraz mi do głowy przyszło, że w końcu sposobów na kakao przy robieniu czekolady jest mnóstwo, ale Mistrz jeden. :D

      Usuń
  9. Ojojoj, ale żeś trafiła z tą morwą! To chyba to, co u siebie nazwałam pogrzebowymi kaliami... Dokładnie taka dusznawa, specyficzna nuta. Uderzyłaś w sedno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez Twój dzisiejszy komentarz o Zotterze z masłem orzechowym, teraz przyszło mi do głowy, że ja, jak ja, ale żeby tak z morwą Zotter w sedno trafił i coś z nią pokombinował... oo, to mogłoby być ciekawe!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)