piątek, 20 maja 2016

Lindt Excellence White Coconut biała z wiórkami kokosowymi

Nie ukrywam, że będąc w USA polowałam na kilka czekolad - w tym oczywiście na Lindt'y niedostępne w Polsce. Nie jakoś przesadnie, po prostu uznałam, że jak jakiś mi w oko wpadnie - kupię. I wiecie co? Za dużo tego nie było.
Jedyny ciekawy Lindt, jaki znalazłam był na szczęście połączeniem goszczącym na liście moich ulubieńców. Jak tu przejść obojętnie obok takiego białego duetu?

Lindt Excellence White Coconut to biała czekolada z wiórkami kokosowymi. 
Cenię sobie serię Excellence za prostotę dodatków i dostępność w większości marketów, ale białe warianty jak dotąd pozostawały dla mnie zagadką.

Sporo czasu minęło od mojego powrotu ze Stanów, ale chęć na tę czekoladę nie zmalała. Wyjęłam ją z szuflady szczęśliwa, że podróż zniosła bez żadnych strat.

Po rozerwaniu sreberka poczułam wyraziście kokosowo-śmietankowy zapach. Wydał mi się bardzo naturalny, trochę doprawiony słodyczą, ale na tym koniec. Żadne tam sztuczne wzmocnienia czy aromaty (tak to odebrałam... skład niestety mówi co innego).

Szybko zaczęłam łamać białą tabliczkę, przy czym odkryłam, że nie jest taka idealna, bo przez maślaną miękkość sprawiała wrażenie, że zaraz zacznie się rozpuszczać. Na szczęście nie zaczęła, a ja poczyniłam pierwszym kęs.

Poczułam smak słodkiej śmietanki, błyskawicznie dotarł do mnie kokos, a czekolada nawet nie zdążyła zacząć się rozpuszczać, a już zupełnie straciła swój pierwotny kształt - stała się miękką grudką, można ją było dowolnie uformować np. w kulkę. 
Czekolada była bardzo tłusta, jednak za sprawą dobrych tłuszczy - masła kakaowego, mleka, co czuło się w smaku.
Tu była niezwykle śmietankowa czekolada z maślanymi nutami, a także silną słodyczą.

Nie było tu jednak mdlącego elementu przesłodzenia. Wszystko wydawało się idealnie wyważone, za pewne za sprawą dodatku - wiórek kokosowych. 

Zacznę od tego, że jest ich całe mnóstwo! Ogrom po prostu! Pewnie także z racji tego dodatku sama czekolada wydaje się tak szybko znikać, odsłaniając je. Wiórki zachowały swoją naturalność i świeżość. Były niemal soczyste i bosko chrzęszczące pod naciskiem zębów. Smak, który się od nich rozchodził był intensywny i porywający. To wokół niego kręciły się tu inne smaki takie jak mleko wpadające w śmietankę czy słodycz.

To kokos był tu siłą napędową, duża ilość mleka i cukru była także mocno wyczuwalna, ale kokos był tu sednem. Bardzo słodka, ale w żadnym wypadku przesłodzona.

Delektowanie się nią uniemożliwiał mi jeden szczegół... konsystencja tej czekolady: sekunda, dwie i w ustach pozostaje bezkształtne, tłuste coś.

Nie oprę się także porównaniu jej do innych białych kokosowych, bo niby nie mam się specjalnie do czego przyczepić, ale 10/10 na pewno nie wystawię. Od razu przybywa skojarzenie z białą Chateau z wiórkami i płatkami kukurydzianymi, która nie kosztuje więcej niż 8 zł za 200 g. Lindt (100 g), w przeliczeniu na złotówki wychodzi jakieś 8-9 zł. I wiecie co? Chateau jest dla mnie doskonała, włączając w to konsystencję. Lindt biała z kokosowym kremem i wiórkami także nie miała problemu z dłuższym pozostaniem w ustach, ale... na pocieszenie dodam, że ten Lindt smakował mi bardziej niż Zotter Labooko Kokos.


ocena: 8/10
kupiłam: Welgreens
cena: 2,55 $
kaloryczność: 600 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, mleko, wiórki kokosowe, chude mleko, lecytyna sojowa, sztuczne substancje smakowe

29 komentarzy:

  1. Zjadłabym :p Znowu cos dla mnie,cyli miłośnika białej czekolady i kokosa :D Najbardziej ciekawi mnie ta nieprzelaodzonis białej czekolady i ogrom wiórków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy no... nieprzesłodzona, jak na białą, bo oczywiście z ciemnymi to porównania nie ma. :P

      Usuń
  2. charlottemadness20 maja 2016 06:54

    Ostatnio całkiem zraziłam się do białych czekolad..I raczej będę potrzebowała trochę czasu,by jakąś wypróbować,nawet z "wyższej półki".
    Połączenie wiórków kokosowych i białej czekolady brzmi pysznie,niemniej jednak w przypadku Lindta jak zwykle to bywa ostatnio wyszło przeciętnie ( z resztą i bywa gorzej,to i tak dobrze wyszła).
    Gdy wchodzę do pobliskiego sklepu Eko zawsze widuję białą Vivani mango+kokos.Słyszałam o niej dobre opinie,a po białaej z wanilią mam świetne wspomnienia,ale jak już pisałam,będę musiała na nowo dojrzeć do białych czekolad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio mam dość białych i nawet ta malinowo-cytrynowa Zotterka jakoś aż tak mnie nie oszołomiła. Nie zmienia to faktu, że i tak dalej potrafię pochwalić dobrą białą, ale... trochę mnie przytłaczają.

      Co do tej Vivani - ja bym się wstrzymała. Czytałam recenzję chyba Pand i jakoś do mnie nie przemawia, chociaż tą waniliową Vivani kocham, a połączenie owocu i kokosa wydaje mi się ryzykowane (chociaż np. Lindt'owi ananas-kokos wystawiłam 9/10, bo to dobrze wykonana tabliczka była, ale nie wiem czy tak bardzo w moim guście).

      Usuń
  3. Śliczna grafika tego opakowania:) . Kupiła bym ją bez wahania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wygląda ślicznie - zupełne przeciwieństwo waniliowego białego Excellence. Tamta wygląda tak sztucznie, że mijałam ją wiele razy i nie miałam ochoty (ja! wielbicielka wanilii!). A niby takie podobne te opakowania! ;)

      Usuń
    2. Ta mi na myśl przywodzi wakacje :)

      Usuń
    3. No i kupiłam w piatke w sklepie z produktami Niemieckimi:)

      Usuń
    4. Jak otworzysz, daj znać, co myślisz. ;)

      Usuń
  4. Tak z ciekawości, kiedy ta recenzja była pisana? Bo w końcu już raczej dawno wróciłaś ze Stanów :D Nie wiem czy dałabym rade tyle czekać na spróbowanie białej Lindt z kokosem. Ostatecznie to jeszcze jakiś czas temu był jeden z moich ukochanych połączeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś pod koniec marca. :P A z czekaniem nie miałam problemu, bo tyle razy rozczarowałam się Lindt'em, że myślałam, że i tu będzie podobnie.

      Usuń
  5. Możemy się umówić na herbatę, będę Ci godzinami opowiadała, jak obok takiego duetu przejść obojętnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obojętnie? Nie przeszłabyś! Prędzej z obrzydzeniem. :>

      Usuń
  6. Białym czekoladom powiedziałem "nie", jednak nie mają w sobie tego czegoś, czego oczekuje od czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet białej Domori? :P

      Usuń
    2. Nie skusiłem się na zakup białej Domori, bo miałem kilka innych opcji (kupiłem ostatnio 5 Domori "prawdziwych", 3 Pacari i Akesson's :). Jestem uzależniony od kakao, a sam tłuszcz kakaowy nie zaspokoi mojego głodu czekolady :) To tak, jakby proponować alkoholikowi piwo bezalkoholowe. Dla mnie czekolada, to nie słodycze, a kakao, którego potrzebuję. Biała czekolada to tylko tłuszcz + cukier, w moim przypadku to nie ma sensu.

      Usuń
    3. Ja też uważam, że czekolada = kakao, jednak nie ukrywam, że miewam też ochotę po prostu na coś bardziej słodkiego. :P Chociaż... dziwne jest to, że smaku słodkiego jako samego w sobie nie toleruję w niczym innym niż w czekoladach (oczywiście, gdy nie jest on za silny) i owocach. Albo po prostu mój organizm domaga się tłuszczu w takiej postaci, bo normalnie (mam na myśli posiłki) na tłuszcz jestem dziwnie wyczulona. ;)

      Usuń
  7. Obok białego Lindta z kokosem nie da się przejść obojętnie :D :D Oj tam, nam pewnie konsystencja by nie przeszkadzała, byleby kokos było czuć wyraźnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee, ta konsystencja była okrutna do jedzenia. :P

      Usuń
  8. Nie, chyba nie będę się zabierać za kolejną białą czekoladę. Coś mi za bardzo zalatują niewiadomoczym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta konkretna czy wszystkie białe? Jeśli wszystkie, to nie umiem nie stanąć w obronie, bo są marki, które potrafią wykonać cudowną śmietankową tabliczkę. :P

      Usuń
  9. Ojejeje, wspomnień czar! Jadłam ją dawno temu w Rudawach Janowickich, kupiłam w Niemcolandi. Jak oni po angielsku napisali "sztuczne substancje smakowe"? Co to w ogóle jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie wiedziałam, jak to przetłumaczyć / do czego się odnieść: "artificial flavor". Pewnie po prostu sztuczne aromaty, ale nie wiem.
      Ciekawe, czy na niemiecki rynek czymś się od "amerykańskiej" różni.

      Usuń
  10. Jak dobrze, że producenci Lindt'a dbają o nasze figury i użyli do kokosowej Excellence chudego mleka.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, taka dieta i zobacz, jakie szczuplutkie amerykańskie społeczeństwo jest. :D Działa? Działa!

      Usuń
  11. Wyglada bosko i od razu na myśl przychodzi moja ukochana RS - biała z kokosem :/ Szkoda, że ją wycofali!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam do niej mieszane uczucia: cieszę się, że nie miałam okazji jej spróbować... bo pewnie też bym tęskniła. Głupi RS - wymyślają jakieś nowe badziewo z olejem palmowym, a wystarczy cukier + tłuszcz kakaowy + wiórki i byłby sukces murowany.

      Usuń
  12. Oj biały Lindt i kokos, to brzmi jak niebo :DD

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)