niedziela, 15 maja 2016

Vanini mleczna 49 % z sycylijską solą morską

Zawsze gdy już jestem w Almie (a zdarza się to rzadko, bo najbliższa jest 300 km ode mnie), kupuję jakieś zwyklejsze czekolady "na co dzień". Nie tam zaraz czyste, bo zwykłe (czyt. ogólnodostępne w sklepach) czyste wydają mi się za nudne, ale takie z... mniej kontrowersyjnymi dodatkami. Kupiłam dwie (mleczną i ciemną) tabliczki nieznanej mi dotąd marki, a dopiero w domu dowiedziałam się, że Vanini może pochwalić się dwiema brązowymi nagrodami (w kategorii czekolad z dodatkami) w Akademii Czekolady w 2015 roku. Od razu nastawiłam się do tej marki pozytywniej.

Vanini, włoska marka produkująca czekolady z ziaren z prowincji Peru (Bagua i Condorcanqui) od kooperatywy APROCAM liczącej 460 członków, w tym rdzennych mieszkańców peruwiańskiej dżungli Awajun.

Vanini latte finissimo 49 % con sale di Sicilia (milk chocolate 49 % with Sicilian sea salt) to mleczna czekolada o zawartości 49 % składników kakaowych z sycylijską solą morską.

Po rozerwaniu sreberka dobiegł mnie silnie mleczny zapach o słodkiej nucie złocistego toffi i wyraźnym akcencie kakao. Zbliżając nos do tabliczki poczułam leciutką nutkę, która skojarzyło mi się z serem topionym.
Wtedy też dostrzegłam, że spod rudawej czekolady przebijają się kawałki czegoś. Cóż to może być?

Połamałam czekoladę, która okazała się całkiem twarda, a zarazem wydawało mi się, że zaraz zacznie topić się w palcach i ugryzłam kawałek. Byłam zszokowana tym, co zobaczyłam. Gigantyczny kryształek soli wystający z kostki!

Czekolada szybko zaczęła się rozpuszczać w kremowy sposób. Może nie była to gładkość Domori, ale stała na wysokim poziomie. 
W smaku przywitało mnie mleko w ogromnej ilości i w towarzystwie słodkich ciasteczek maślanych. 
Słodycz ma w sobie nutkę toffi, jest dość silna, ale nie ma w niej przesady.
Maślany smak współgrał z konsystencją, bo czekolada jest bardzo tłusta, ale w sposób pożądany, lekko zalepiający, ale nie męczący. Czuć, że jest tu naprawdę dużo tłuszczu kakaowego i mleka. Te dwa elementy przełożyły się na skojarzenie z białą czekoladą (mowa o tych naprawdę dobrych białych, a nie zlepków tłuszczu i cukru), jednak ciężko jest mówić o białej czekoladzie, gdy...

...tak wyraźnie wypływa w końcu i lekka goryczka kakao. Jest to jedynie nutka, chociaż wiele wnosi do delikatnej całości. Czyni ją zaskakująco orzechową. 

Wreszcie mój język natrafia na spore, twarde kawałeczki, a mój język czuje smak przełamujący te wszystkie subtelności. Słony smak wręcz wystrzeliwujący od wielkich kryształków wydobywa walory kakao, nasila jego akcent. Przekłada się to na skojarzenie z serkiem topionym. Gryząc kryształy raz i drugi, przewracając kostkę w ustach, czułam, że to naprawdę podkręca wszystko, co najlepsze w tej czekoladzie. 
W pewnym momencie poczułam nawet lekko owocowy akcent, chociaż bliżej nieokreślony.

Gdy sól już się pojawi, jest wyczuwalna aż do końca, wpasowuje się w harmonię, podsycając najlepsze nutki i równoważąc słodycz.

Całość jest prosta i bardzo smaczna. W pierwszym momencie wydaje się delikatna, a później... pokazuje charakterek za sprawą soli. Tej nie poskąpiono. Duże kryształki mają naprawdę wyrazisty smak, dobrze trafiony z ilością i podkreślający kakao. Myślę, że wersja bez soli nie byłaby już taka dobra, ale na pewno jest lepsza od mlecznego Lindt'a.

Jedyne, co mi tu trochę psuło odbiór to proporcje między tłuszczem, a masą kakaową. Wolałabym, żeby masy było więcej, nie jest to Akesson's czy Original Beans*, ale... jak na tę cenę to czekolada godna polecenia!

*ocena jest ta sama, ale Esmeraldas Milk jest o wiele bardziej złożona, to wyższy poziom czekolady, a każdą oceniam w stosunku do jej ceny. Budyniowo-karmelowa śmietankowość OB smakowała mi bardziej jako czysta czekolada, ale Vanini wygrywa jako czekolada z dodatkiem (przez ilość i wielkość soli).


ocena: 9/10
kupiłam: Alma
cena: 9.99 zł
kaloryczność: 613 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie mówię "nie"

Skład: tłuszcz kakaowy, cukier, mleko w proszku, masa kakaowa, tłuszcz mleczny, sól morska, ekstrakt z wanilii

22 komentarze:

  1. charlottemadness15 maja 2016 07:07

    Na prawdę nie poskąpiono tej soli.Ten gigantyczny kawałek na jednym ze zdjęć na prawdę mnie zszokował ale pozytywnie.Na pewno ta czekolada będzie u mnie na liście:"zakupy w Almie" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Najlepsze jest to, że w niej było bardzo dużo takich kryształków. <3

      Usuń
  2. Czekolada dla mnie. I ten wielki kawał soli wygląda tak obiecująco. Szkoda, ze na chwilę obecną nie wybieram się do Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, bo po co wybudować Almę w naszym województwie?

      Usuń
  3. Zajebista konsystencja, maślano-toffi smaczki, jest błogo... i nagle SÓL CI W KUBEK SMAKOWY! Ech.

    W Almie też bywam raz na sto lat. Ostatnio pojechałam po Biscoff Lotusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, miałabyś niezłą niespodziankę, jakby ktoś Cię tą czekoladą poczęstował. :P

      Usuń
  4. Szkoda, że nie mam blisko żadnej Almy, bo te czekolady zapowiadją się całkiem sympatycznie. Świetne zdjęcie kryształka w przegryzionej kostce! Opakowanie też całkiem ładne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się nadziwić, że tak się skubaniec trzymał. :D Oczywiście bez sesji nie mogło się obyć!
      Mnie ciekawi jeszcze ta nagrodzona, z rozmarynem. Całe szczęście, że jest w moich zbiorach.

      Usuń
    2. Na tym zdjęciu widać też takie ciemne coś wtopione w tabliczkę. Myślałem, że to wanilia, ale ze składu wynika, że tam jest tylko ekstrakt(?).

      Usuń
    3. Tak, tylko ekstrakt.
      To ciemne coś, to właśnie sól. :P Tylko tak śmiesznie wygląda przez warstwę czekolady.

      Usuń
  5. Jak będę we Wrocku w Almie to właśnie tę czekoladę zakupię:) Może uda się dorwać coś jeszcze:) A co myślisz o czekoladach z Marks&Spencer?próbowałaś?mają tam wyroby dobrej jakości no i czekolady też są:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nic nie kupowałam z tego sklepu, właściwie... nawet w nim nie byłam. Słyszałam, że mają pyszne masła orzechowe, toteż kiedyś zamierzam tam zajechać przy okazji, więc może i na czekolady zerknę.

      Usuń
    2. Tak:)masła mają pyszne:)obowiązkowy zakup:)zawsze jak w nim jestem to biorę 2:)
      Gwiazdeczka*

      Usuń
    3. To kupię i na pewno na blogu się pojawi. :D

      Usuń
  6. Świetnie opisana zjadła bym z czystą przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może niekoniecznie na tą konkretnie tabliczkę byśmy się rzuciły ale niewątpliwie do Almy musimy w końcu zawitać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wiele ciekawych tabliczek można tam upolować.

      Usuń
  8. O wspomnienia :D Nie pamiętam jak dawno ją jadłam (pewnie kwestia niecałego roku, ale dla mnie to lata świetlne), ale to chyba pierwsza 'lepsza czekolada' jaką kupiłam. Co z niej pamiętam to głównie fakt, że była bardzo tłuściutka i miała te wielkie kryształki soli. Pewnie dziś na tą pierwszą cechę bardziej bym psioczyła, ale przynajmniej jako tako świadoma, że stoi za nią 'ten dobry' tłuszcz :P :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo kryształki i tak odwróciłyby Twoją uwagę. :P
      Taa, rok jeśli o czekolady chodzi to naprawdę sporo czasu - coś o tym wiem.

      Usuń
  9. Tej Vivani to jeszcze nie widziałam, ale bardzo lubię tę firmę i ciągle szukam jakiś nowości :) Może w sumie nie tyle co nowości, ale niebanalnych smaków to z pewnością. Może na tę nie zwróciłam uwagi bo raz - mleczna, a dwa, z solą. Z solą już jadłam, ale z Lindt.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)