poniedziałek, 25 lipca 2016

Tesco finest Peruvian 43 % Milk Chocolate mleczna z Peru

Po prawie zerowej widoczności na Świnicy i sprawdzeniu pogody na następny dzień, na który zaplanowałam sobie wspięcie się na Krywań, utwierdziłam się w przekonaniu, że "ja to mam szczęście".  Dobra, z jednej strony lepsza zerowa widoczność niż spalenie się na szczycie jak na patelni, no ale... Żeby mówić o pogodzie na szczycie, trzeba tam najpierw wleźć. Tak też wyruszyłam  przez las z uroczego miejsca Tri Studnicky, najpierw na Mały Krywań. Przez drzewa i tak przebijało się piekielnie smalące słońce, ale gdy wreszcie wyszłam na dróżkę pośród soczyście zielonej kosodrzewiny, poczułam powiew wiatru na twarzy. To ten moment, w którym czuję, że żyję oraz że czeka mnie wędrówka w niezapomniane miejsce. Chcąc napawać się tą chwilą i trochę się doładować, wyjęłam czekoladę mająca być moim cukrowym dopalaczem - taki tam prezent, który komuś wydał się taki ekskluzywny i egzotyczny.

Tesco finest Peruvian 43 % Milk Chocolate to mleczna czekolada z kakao z północno-centralnego Peru o zawartości 43 % masy kakaowej i 27 % mlecznej, jak widać spod szyldu Tesco.

Po rozerwaniu sreberka zobaczyłam tabliczkę łudząco przypominającą Vanini (dokładniej mleczną z solą) zarówno z ogólnego zapakowania i "graweru" na kostkach, jak również koloru, nasycenia, czy nawet zapachu.
Od razu dobiegł mnie bowiem przyjemny zapach słodkiego, złocistego maślanego toffi i akcentu wanilii. Nieśmiało zaznaczało się tu także kakao.

Przy łamaniu czekolada okazała się dość solidna, nie topiła się bowiem w palcach ani nic z tych rzeczy. Kiedy ugryzłam pierwszy kawałek, w ustach szybko zaczęła rozchodzić się bardzo błogo, zaskakująco aksamitnie. Okazała się bardzo maślana, zarówno w konsystencji, jak i smaku.
W pierwszym momencie o dziwo nie wydała się zbyt słodka, bardziej taka "szlachetna", jakby wręcz orzechowa (aż mi się Mount momami / Exquisit z dnia poprzedniego przypomniała).

Maślane toffi szybko jednak przeszło w bardziej śmietankowe (tu także w konsystencji czuć było "gładkość śmietanki"), lekko solone. Ta nuta wydawała się pochodzić z naturalności składników mlecznych, może z orzechowego zacięcia kakao, które gdzieś w tle pobrzmiewało, ale na pierwszym miejscu na pewno się nie znalazło. Odkryłam tu jednak coś innego... Zrobiło się bardziej słodko, trochę mlecznie, odrobinkę waniliowo... A ja poczułam się jakbym jadła dobrej jakości deserek typu Monte, ale wymieszane. Orzechowo-czekoladowy smak zaczął powoli tonąć w mleku i słodyczy o wyraźnie śmietankowo-toffi odcieniu. Co ciekawe, na jaw bardzo wyraźnie wyszło kakao i chociaż nie było na najwyższym poziomie, sprawiło, że granica przecukrzenia nie została przekroczona. Np. taka Bellarom Rich Chocolate jest bardziej kakaowa i mniej słodka, a zawartość masy kakaowej jest niemal identyczna.

W gruncie rzeczy, okazała się bardzo podobna do wspomnianej Vanini, tylko że była słodsza (i oczywiście bez kryształków soli) - a tak nuty toffi i orzechów oraz konsystencja - prawie to samo.


ocena: 8/10
kupiłam: dostałam
cena: -
kaloryczność: 608 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku,cukier, miazga kakaowa, tłuszcz mleczny, ekstrakt z wanilii

16 komentarzy:

  1. charlottemadness25 lipca 2016 06:46

    Wyszła nie najgorzej jak na dyskontowe wyroby.Może kiedyś się skuszę :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieznane marki często o wiele bardziej się przykładają, niż te już lubiane przez konsumentów. :>

      Usuń
  2. Zaskoczenia dla mnie bo ja jadłam jej siostrę 70-siatke i mi nie smakowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem 70-tki bardzo ciekawa, bo właśnie pozytywne opinie tylko widziałam. :P Zobaczymy, jak to ze mną będzie.

      Usuń
  3. Ta tabliczka mnie nie powala - przynajmniej z tego co czytam - ale i tak wygląda na 100000 razy lepszą niż ta nieszczęsna sztuka z karmelem, którą ja dostałam. No i jeszcze pozytywna recenzja czoko o peruwiańskiej 70%.. Ki czort, co za tabliczka mi się trafiła xd

    "[...] lepsza zerowa widoczność niż spalenie się na szczycie jak na patelni" o to to, otóż to. Wolałabym iść na Krywań w szarówie i mgle niż przy bezchmurnym niebie i upale 30 st jak szłam. Tak źle to wspominam, pierwszy dzień w górach a ja nie dość że wykończyłam się totalnie (okropnie znoszę upały i słońce) to jeszcze spaliłam sobie nogi do krwistej czerwieni :') No i w końcu na Krywań nie doszłam, skończyliśmy gdzieś na przełęczy pod nim. Rozumiem, że kontynuujesz swoją opowieść z tej wycieczki w następnym wpisie? :>


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że są te takie z konkretnego regionu i linia "Swiss" (z której Ty miałaś czekoladę), więc może po prostu ta linia jest gorsza jakaś? :P
      30 st? Auć. Ja zawsze spalam się na czerwono, kilka dni cierpię, a potem znowu jestem blada jak trup, więc też fatalnie znoszę takie słońce. Nawet kremy z filtrem 50 czasem nie dają rady...

      Oczywiście, że kontynuuję. :D

      Usuń
  4. Łaaa, to ta czekolada może być dla mnie :) Oczywiście zakładając, że też bym wszystkie jej nuty wyczuła, bo w przeciwnym razie nuda. Tesco mam, więc kiedyś (za sto lat) zapoluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz chociaż jedną nutę wyczuć! One były za wyraziste, żeby je jakoś przegapić. :P

      Usuń
  5. Niemal żałuje, że nie wybrałam tej. Słowo klucz to "niemal" bo jednak 70% była naprawdę niezła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, którą uznam za lepszą. :D

      Usuń
  6. Zawsze mówię, że mleczna nie bo nuda itp itd, ale ta naprawdę wygląda obiecująco. Zwłaszcza ze względu na te duże, płaskie cudowne kostki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra mleczna nigdy nie jest nudna. :D

      Taak, te kostki! <3

      Usuń
  7. W sumie to już druga recenzja tabliczki z Tesco z nawet dobrą opinią także może w końcu czas się za nie wziąć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Jak dobrze, że markety zadbały wreszcie o lepsze czekolady niż te wszystkie Wedle i inne potworki.

      Usuń
  8. Kiedyś miałem okazję skosztować jakiejś 70-tki Tesco finest i była naprawdę niezła. Byłem zaskoczony, bo kosztowała chyba coś koło 5 zł. Nie jest to może bean-to-bar, ale są lepsze niż większość czekolad nie tylko z marketów, ale też delikatesów, a są tanie i mają całkiem przyzwoity skład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o 70tce z Peru z Tesco dobre rzeczy słyszałam. Mam nadzieję, że i mnie nie zawiedzie.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)