środa, 21 września 2016

Zotter Cherries with Vanilla / Vanilla Cherries ciemna mleczna 60 % z czereśniowym marcepanem, wiśniową brandy i migdałowym nugatem z wanilią

Jako ostatnią z zamówionych na początku lata nadziewanych czekolad Zottera postanowiłam zjeść tą, której smak wydał mi się idealny na przejście do jesiennych kompozycji przez to, że zawiera letnie czereśnie i... całą gamę jesienno-zimowych pyszności.


Zotter Cherries with Vanilla / Vanilla Cherries to ciemna mleczna czekolada, o zawartości 60 % kakao, z czereśniowym marcepanem, wiśniową brandy i migdałowym nugatem z wanilią.

Po rozchyleniu papierka poczułam subtelny słodki alkohol w towarzystwie sporej ilości wanilii i migdałów, podchodzących pod marcepanowe klimaty, oczywiście w wyraziście czekoladowej otoczce. Po przełamaniu (przy którym czekolada całkiem głośno chrupnęła, zapewne dzięki jej naprawdę solidnej grubości) nasilił się zapach czereśni i/lub wiśni i marcepanu.

Po wgryzieniu się w tabliczkę, najpierw przez dłuższy czas czułam bardzo dobrą, mocno mleczną i lekko gorzkawo kakaową czekoladę o nieprzesadzonej słodyczy.

Kremowa, lekko tłusta czekolada rozpuszczała się dość powoli ujawniając nadzienia: najpierw czereśniowe, znikające szybciej, które skojarzyło mi się z lekko śliską czereśniowo-wiśniową konfiturą z kawałkami owoców i z wmieloną odrobiną marcepanu, a z czasem także tłusty, ale nie zbyt tłusty, nugat, który stanowił (u mnie) większą część nadzienia.

W końcu jednak pojawił się kwasek wiśni, goniony przez wyraźny smak brandy (nie "alkoholu", tylko ewidentnie wiśniowego brandy). W mig pojawiła się cierpkość wiśni, złagodzona przez słodycz czereśni i w dużej mierze również wiśniową, ale na sposób alkoholowy (w końcu mamy do czynienia z wiśniową brandy).
Po chwili zaczęły pojawiać się marcepanowe nuty, jednak nie marcepan sam w sobie. Czułam bowiem mocny smak migdałów i właśnie: trochę marcepanowy, a trochę delikatny i sowicie dosłodzony.

Przez pewien czas czułam przede wszystkim słodkie czereśnie i akcent kwaskowato-cierpkich wiśni (zapewne z brandy, wypływającego z każdej strony). Przebijał się tu posmak suszonych owoców, ale ogólnie ta warstwa przypominała troszeczkę doprawioną "czymś kwiatowym" konfiturę z minimalnie marcepanowym akcentem. Okazała się bardzo podobna do wiśniowego marcepanu z , ale nie była aż tak wiśniowo-dominująca, delikatniejsze i słodsze czereśnie okazały się lepsze do współpracy z innymi składnikami, chociaż muszę przyznać, że podczas rozgryzania jędrnych kawałków owoców, robiło się głównie soczyście owocowo.

Słodycz narastała, ale do poziomu przesady nie doszło. To, przy zanikaniu czereśniowej, odsłaniała się druga część. Była przyjemnie waniliowa, do czego bardzo szybko dołączyły nuty cynamonu i lekko różane. Obie były delikatne, ale wystarczyły, by nadać słodyczy wytrawniejszego wyrazu. Dużą rolę odegrała tu także sugestia alkoholu, dzięki której słodycz nie sprawiała wrażenia "dziecinnej".
Wydaje mi się, że alkohol był w obu warstwach, albo po prostu całość nim nasiąkła, dzięki czemu rozłożył się na całą tabliczkę i tylko podkreślał wszystkie smaczki.

Z czasem zaczynał tu wychodzić mocniejszy smak migdałów, tym razem jednak bardziej nugatowy (w końcu ze słodyczą wanilii), ale i marcepanowo-alkoholowa nuta wciąż się utrzymywała, a do kompozycji dołączało bardziej zdecydowane mleko i maślany akcent. Pozwoliło to na debiut ciekawego i smakowitego połączenia owocowego alkoholu i wanilii.

Pod koniec czułam głównie połączenie czereśni i wiśniowego alkoholu oraz waniliowo-słodki marcepan ze szczyptą cynamonu. Akcent czekolady utrzymywał się w tle, a w gardle pojawiło się przyjemne ciepło wywołane spotkaniem alkoholu i cynamonu.

Nie sądziłam, że to napiszę, ale czereśnie lepiej sprawdzają się w takich złożonych kompozycjach niż wiśnie. Wydają się bardziej "ugodowe". Dzięki temu wyraźnie czułam także całą resztę (nawet różaną nutkę, a przecież płatki róż są prawie na samym końcu składu). 

Trochę co prawda żałuję, że migdały nie były tu mocniejszym marcepanem, a cynamonu mogłoby być więcej, ale z drugiej strony... mogłoby to zaburzyć ten lekki waniliowo-alkoholowy smaczek. Uważam, że odrobina alkoholu wyjątkowo dobrze złączyła tu poszczególne nutki. 
To smak lepiej wykonany niż Zotter Grey Poppy with Cherries (czuć, co trzeba, a nie głównie wiśnie), lecz tamta ma u mnie plus już za samo "bo mak i bo wiśnie". Ta bardzo mi smakowała, jednak chcąc wyróżnić jakoś ulubione Zottery z dziesiątkami, postanowiłam wypośrodkować ocenę.


ocena: 9.5/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł
kaloryczność: 529 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, marcepan (migdały, cukier, syrop z cukru inwertowanego), pełne mleko w proszku, syrop fruktozowo-glukozowy, suszone czereśnie (8%), mleko, wiśniowa brandy (2%), migdały, słodka serwatka w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, wanilia (0,3%), pełny cukier trzcinowy, sól, lecytyna sojowa, cynamon, płatki róż, proszek cytrynowy (cytryny, skrobia kukurydziana)

19 komentarzy:

  1. charlottemadness21 września 2016 07:19

    Widzę,że dużo straciłam.:( Przy zamówieniu jej nie mięli.Kolejny nóż w serce,że lepiej smakuje niż Zotter Grey Poppy with Cherries.Kiedy to fatum się skończy i zawsze będzie,to,co chcę! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna! Może za rok? Przynajmniej będzie na co czekać.

      Usuń
  2. Bardzo owocowa tabliczka. Trochę bym się jej obawiała bo w końcu i marcepan i alkohol, czyli oba składniki za którymi nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby taak, ale ona jest tak zrobiona, że i tak mogła by Ci smakować.

      Usuń
  3. Marcepan, alko i nugat :D Chyba ktoś nie starał się mnie zadowolić x)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale żaden z akurat tych składników nie jest taki klasyczny i prosty. :P

      Usuń
  4. Zotter jest świetny, bo nigdy się nie znudzi, zawsze ma w zanadrzu jakąś niespodziankę, zwykle bardzo przyjemną (ale borowikowej mówimy stanowcze nie i nie przekonasz mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! Zwłaszcza nowości, które są teraz wydają się bardzo odważne. Będziesz próbować, czy po wspomnianej trochę dystansu zachowujesz do tych wyjątkowo niecodziennych?

      Usuń
  5. Tak pysznie to można codziennie jesień celebrować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że wszelkimi jesiennymi przyprawami to akurat nie problem. :D

      Usuń
  6. Marcepan zdecydowanie na nie. Podobnie jak wiśniowa brandy - zawsze kojarzy mi się z pralinkami ,,wiśnie w likierze", których nie zjadłabym nawet gdyby mnie przypalali. Nugat migdałowy na ogromne tak i wanilia tak samo. Alkoholowe nuty jednak zawsze dla mnie przekreślają produkt także... wybacz Zotterze. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawet nigdy byś nie chciała spróbować jakiegoś alkoholowego Zottera, żeby sprawdzić, czy jego ta nietolerancja alkoholu również dotyczy? Nawet odrobinkę?

      Usuń
  7. Smak to musi być poezja! Połączenie nie banalne, bardzo jesienne...nie dziwię się, że pawie max'a ma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się po prostu nie mogło nie udać! Niby mówią, by właśnie tak nie mówić, ale to Zotter, to można. ;D

      Usuń
  8. Jest marcepan to ja już się ciesze :) czekolada dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i słusznie! Chyba jesteśmy jednymi z nielicznych, że tak marcepan lubimy.

      Usuń
    2. Chyba tak i mnie to nie martwi bo ani mój mąż ani synek nie lubi to ja mogę zjeść sama:) . Teraz mój brat za m-ąc wraca z okolic Lubeck i będą nowe marcepanki:) . A jak zdam egzamin teoretyczny na prawko to sobie otworze likier marcepanowy z Lubeck:)

      Usuń
  9. Bardzo bezpieczne smaki, na dodatek moje. Wolałabym narzekać na przesadną delikatność niż na szatańskie przyprawy. Ode mnie lajk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie często nie umiem określić, w którą stronę niektóre przegięcia bardziej mnie denerwują.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)