niedziela, 27 listopada 2016

Milka Peanut Caramel mleczna z orzeszkami ziemnymi w nadzieniu karmelowym i nadzieniem z orzeszków ziemnych z kawałkami orzeszków i chrupkami ryżowymi

Nie wierzę, sama w to nie wierzę. Milka na moim blogu?! Cóż, ja po prostu ciągle zaskakuję.

Mnie już Milki itp. zupełnie nie ciekawią, jednak moja kochana Mama wciąż to właśnie je jada. I nie zamierza tego zmieniać, ewentualnie swoją ulubioną karmelową czy Oreo, postanowiła raz zmienić na nowość (z karmelem! Tak, ona uwielbiam toffi, karmel itp.).  Bardzo, bardzo jej smakowała i, całkiem nieźle znając mój gust, uznała, że mi też może pasować.


Milka Caramel Peanut to czekolada mleczna z orzeszkami ziemnymi (11%) w nadzieniu karmelowym (10%) i nadzieniem z orzeszków ziemnych (22%) z kawałkami orzeszków ziemnych (1%) i ryżowymi chrupkami (0,4%).

Po rozchyleniu sreberka poczułam mocno słodki, ale i słono-fistaszkowy zapach, wzbogacony o nutę "taniości", ale w sumie nie był odpychający, tylko taki ot, zwyczajny.

Urocze orzeszki na każdej kostce nastawiają jednak człowieka pozytywnie (no, chyba, że tylko zdziecinniałą mnie), a że przy łamaniu nie ma żadnych problemów z tą czekoladą (nie topi się, nie rozwala, karmel pozostaje w środku), spróbowałam ze stoickim spokojem.

Natychmiast zaatakowała mnie słodycz, za którą wyraźnie pobrzmiewał akcent prażonych fistaszków. 
Czekolada rozpuszczała się tłusto i zalepiająco bardzo szybko ujawniając jeszcze tłustsze nadzienie najeżone chrupaczami (dzięki czemu poczucie tłustości było nieco osłabione), kostka nieco się rozchodziła, rozwalała ujawniając duże kawałki orzechów oraz całe (lub połówki?) orzechy, których nie pożałowano, i, jak na mój gust, za rzadki karmel - na szczęście w skąpej ilości. 
Przyznam, że ta milkowa konsystencja mnie zmęczyła, bo zdążyłam się od niej odzwyczaić, ale myślę, że słowo "przeciętna" będzie najbardziej trafne.

Wracając do smaku. Kiedy już wbiłam sobie do głowy, z jakiej półki czekoladą mam do czynienia, uznałam, że jak na nią, to w sumie sama czekolada jest prawie ok, tylko że za słodka i jakoś nawet niespecjalnie mleczna. Typowa Milka.

Od samego początku czuć orzeszki ziemne, których smak z czasem, dość szybko, się nasila. Kiedy nadzienie się rozpuszczało, czuć silną słodycz, ale i właśnie fistaszkowość, chociaż ten krem sam w sobie nie jest mocno orzechowy. Wydaje mi się, że czułam w nim nutkę soli. To, jak i fistaszkowość, napędzały kawałki orzechów. Te już były bardzo wyraziste w smaku, solidnie podprażone, dzięki czemu cudownie chrupały. Osłabiły ogólną słodycz, radząc sobie nawet z bardzo słodkim karmelem.
Jego było na szczęście mało, dzięki czemu trochę zanikał w smaku orzeszków. Trudno jest mi dlatego szczegółowo opisać jego smak, ale... wydaje się taki zwykły, jak z tych wszystkich batonów itp. (nie powtórzył się koszmar z milkowego karmelowego trio). Przy nim i przy kremie orzechowym przez chwilę odnotowałam jednak niepożądany, ale bliżej nieokreślony, posmak (chociaż wiadomo, że to margaryna). 
Orzeszki zatopione w karmelu skutecznie to wszystko tłumią. Podobnie jak te mniejsze kawałeczki, są bardzo dobre.
Ostatni dodatek to ryżowe chrupki, które w smaku nie grają żadnej roli (no chyba, że stanowią neutralne wypełnienie), ale nadają chrupkości. 

Ta czekolada w smaku kojarzyła mi się trochę z Michaszkami, masłem orzechowym a najbardziej ze Snickersem. Było co prawda bardzo, bardzo słodko i jeszcze bardziej tłusto, ale w sumie zjadliwie. Na pewno wyszło lepiej niż Reese's Chocolate. Zdaję sobie sprawę, że w tej cenie (czyli tych około 3 zł / 100 g) ciężko o coś lepszego i ciekawszego, jednak ja bym tej czekolady po prostu nie kupiła. 

Dwie kostki mi wystarczyły i i tak zrobiło się za słodko i za tłusto, choć przyznam, że uznałam wtedy tę czekoladę za całkiem w porządku (takie "można zjeść, ale jakbym nie zjadła to też byłoby ok"), w sumie... zaskoczyła mnie całkiem pozytywnie, jak na Milkę. 
Zrobiłam jednak mały eksperyment i wcisnęłam w siebie trzecią kostkę (na opakowaniu to sugerowana porcja, z czego zawsze kpię, bo są raczej śmiesznie małe) i po niej było już bardzo, bardzo za słodko, a na ustach czułam tłuszcz. Poczułam też nagłą potrzebę wypicia mocnej kawy. Oj, to już mnie przerosło.

Mam problem z wystawieniem oceny. Zdaję sobie sprawę, że nie mogę jej oceniać skalą dla prawdziwej czekolady, ale mam opory, wręcz sprzeciw wewnętrzny, przed wysoką oceną, bo dla mnie to taki mocny średniak wśród czekolad ogółem. Patrząc na jej skład i porównując go do innych Milek stwierdzam, że jest (jak na Milkę) nawet ok... Biorąc to wszystko pod uwagę, starając się być obiektywna i pamiętając, że po dwóch kostkach uznałam ją za "w porządku", wystawiam ocenę z przymrużeniem oka.


ocena: 8/10
kupiłam: dostałam od Mamy
cena: - (wiem, że kupiła w promocji w Tesco za 7,99 zł)
kaloryczność: 549 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: cukier, orzeszki ziemne, tłuszcz kakaowy, olej palmowy, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku (z mleka), miazga kakaowa, syrop glukozowy, pasta z orzeszków ziemnych (3%), tłuszcz mleczny, syrop glukozowo-fruktozowy, kawałki orzeszków ziemnych, emulgatory (lecytyna sojowa, E476, E471, lecytyna słonecznikowa), mąka ryżowa, pasta z orzechów laskowych, aromaty, sól

25 komentarzy:

  1. charlottemadness27 listopada 2016 07:07

    A już myślałam,że sama ją kupiłaś xd.W przypadku Milki "sugerowana porcja" zawsze działa,no.. ale są wyjątki :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze na pieniądzach nie śpię, by tyle na coś takiego wydawać. :P

      Usuń
  2. Oj jak ona mi zasłodziła życie,ale na w pozytywny sposób . Nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na pozytywny, to dlaczego nigdy więcej? :P

      Usuń
  3. Kinga ledwo podołała trzem kostkom, haha. No ale brawo za odwagę i chwilowy "powrót na stare śmieci" ;) Z ciekawostek zdradzę Ci, że ta Milka pachnie tysiąc razy gorzej od Barona PB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baron PB? Też się wziął za takie nuty? Ciekawe, czy moja Mama wyczai. :D

      Usuń
    2. Magnetic PB z Biedronki = Baron.

      Usuń
    3. Chodzi o te wielkie czekoladziska w błyszczących opakowaniach?

      Usuń
  4. Taka sobie jest ta czekolada, sam cukier. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Milka, chyba nie ma co się po niej kakao spodziewać, już białe niektórych producentów są bardziej czekoladowe. :P

      Usuń
  5. No z całą pewnością nie można zarzucić jej brzydoty, bo ta tabliczka naładowana jest hojnością wszystkiego, że patrząc na nią robisz oczy jak dziecko pod choinką w czasie świąt podczas odpakowywania prezentów. No i te fistaszki są po prostu urocze. Połączenie smaków, brzmi genialnie, bo właściwie wszystko co ma ta tabliczka jest świetne solo jak i w grupie i pewnie gdyby był to inny producent to wyszłoby naprawdę spoko. Ale to Milka. Wiadomo zatem, że będzie za słodko, mdło i tłusto. Niemniej dobrze, no bo znów: to Milka. Słodycze do bólu nudne i przewidywalne, ale dobre.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słodka ale orzeszki nas urzekły :-P Bardzo nam smakowała choć zdajemy sobie sprawę, że same nadal nigdy jej nie kupimy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak dobrze wiedzieć, że można czymś się poczęstować i nie zastanawiać się potem, jak pozbyć się reszty, żeby częstującemu nie było przykro. :P

      Usuń
  7. Mama może czuć się dumna! Misja spełniona :D Gratuluję Mamuśce z szczerego serca takiego sukcesu ;) Wszakże wiadomo, że jej córeczka do łatwych nie należy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, taak. Niestety, to zachęciło ją do zostawiania mi kolejnych rzeczy do próbowania i w ten sposób mam w szufladzie ciastko Jezyki Peanut. xD

      Usuń
    2. mi strasznie smakowały, ba zjadłam całą paczkę oprócz jednej czy dwóch sztuk, ale to znaczy, że jest niezjadliwa i jej nie zjesz :D Mnie zachwyciły, ale dlatego, że przepadam za jeżykami w każdej postaci :D Ale ogólnie zhejtowano je za chemiczność i braku posmaku orzechowości więc słabo to u Ciebie widzę :) Trzymaj się silnie (zawsze przez okno możesz kogoś zbombardować) xD A mamuśka wymiata ;)

      Usuń
    3. Hm, a wiesz... przez moją Mamuśkę to w ogóle trochę się chemii na tym blogu pojawi. Ale z ocenami... oj, różnie to będzie. Przynajmniej ktoś się może ze mnie i z moich traum pośmieje, haha. Ja chyba tylko przez łzy.

      Usuń
  8. Basia atakuje serią porcelan, a ty kontrujesz marketówkami :D
    Nie wahaj się dać niższej oceny, żadna czekolada, która ma w składzie e476 nie jest ok.
    Otworzyłem dzisiaj bardzo ciekawą czekoladę: niby mleczna, ale nie smakuje jak mleczna, ma sól, ale ta sól jest nietypowa i bardzo ciekawie wkomponowana w smak. No i wygląda pięknie, niedługo wywołam zdjęcia, to prześlę mailem razem z opisem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dzięki mojej Mamie ostatnio kilka takich budżetowych rzeczy mi wpadło i tak bloga "urozmaicę". :P
      "Żadna czekolada" - w odniesieniu do Milek itp. mam jakieś opory przed nazywaniem ich czekoladami. Przy ocenie zawsze stawiam sobie pytanie: "czy w tej cenie znajdę coś o tym smaku lepiej wykonanego?" - i tak zawsze się męczę. :> Niby 8 wystawiłam, ale np. Amedei z 7/10 jest tysiąc razy lepsza i dziwnie to wygląda. No, ale cena... Chyba zrobię oddzielną zakładkę "Skala" i opiszę różne, do różnych produktów.

      Mało "mleczna" mleczna? Też jadłam taką ze trzy dni temu! U mnie to była Manufaktura i po pierwszej kostce, zapachu i wyglądzie nigdy bym nie powiedziała, że to mleczna.
      Czekam na maila w takim razie!

      Usuń
  9. Poluję na nią, ale jakoś nie mogę jej nigdzie dorwać! Myślę, że byłabym nią oczarowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, na pewno jeszcze ją dorwiesz. ;)
      A jakieś Tesco itp.? Nie ma? Nawet u mnie są...

      Usuń
  10. Uległam magii "nowości" i kupiłam ją xD Pomysł na czekoladę spoko, ale wolałabym gdyby w środku było masło orzechowe i mniej cukru :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale to Milka więc może jakby dali masło orzechowe, to byłoby jakieś margaryniaste i... lepiej może niech cukrzą tylko. xD

      Usuń
  11. Jak na Milkę całkiem smaczna no i te orzeszki ratują tabliczkę, ale tak powiem szczerzę, że raczej nie mam ochoty kolejny raz ją kupować. Raz starczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Moja Mama już raz ją drugi raz kupiła i mnie częstowała, ale poczułam taką silną niechęć i nie wzięłam. Taka po prostu... na spróbowanie i tyle.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)