sobota, 4 marca 2017

batoniki Quin Bite Chill out & Relax; Don't worry, be Happy; Wake up & Shake up

Po moim nicku sądząc, nie trudno wywnioskować, że uwielbiam azjatyckie klimaty. Głównie chodzi o Japonię, chociaż ostatnio i Indie mnie intrygują. Indyjska kuchnia, tradycje... Raczej w tym kierunku aniżeli np. życie w tamtejszych miastach, więc tak raczej "na spokojnie". :P Dlatego też np. Zottery Namaste IndiaAyurverdic Relaxation Treatment bez problemu zdobyły moje serce, a jako że jakiś czas temu postanowiłam zakupić przez internet parę "innych produktów", widząc na stronie piękną grafikę opakowań i równie piękne składy... zakupiłam i takie trzy mikroskopijne batoniki. Początkowo nie wiedziałam, cóż to takiego, bo nigdy ich nawet w internecie nie widziałam, ale okazuje się, że to taka seria specjalna RooBarów, a o tych co nieco wiem (tyle, że to zdrowe raw-batony i że jeden z nich - Liquorice Chili -zdobył 10/10).


Quin Bite Chill out & Relax to surowy batonik na bazie orzechów nerkowca, suszonych śliwek i daktyli z kokosem, szafranem i lukrecją.


Po otwarciu poczułam kwaskowato-słodki zapach suszonych owoców, przede wszystkim śliwek. W tle wyraźnie rysowały się łagodne orzechy.

Batonik był twardo-miękkawy, nie wydał mi się tłusty, a jego konsystencja była konkretna, jak najbardziej na plus.

W smaku przede wszystkim czułam tu suszone słodko-kwaśne śliwki, których to smak skutecznie przełamywał słodycz daktyli tak, że wcale nie było aż tak słodko, jak mogłoby się wydawać.
Orzechy nerkowca wyszły przyjemnie, bo delikatnie i maślanie. Przeżuwając ze zdziwieniem odkryłam, że okazały się bardzo wyraźne (jak na nieprażone nerkowce).

Z czasem dochodziła do tego pewna wytrawność, a z soczystą nutą łączyło się lekkie orzeźwienie. Zakładam, że za "wytrawność" odpowiada szafran, a za "orzeźwienie" lukrecja, ale żaden z tych smaków nie był wyczuwalny jako sam w sobie. Podobnie z kokosem - parę wiórek się zaplątało, fajnie pochrzęściły, coś tam poczułam, ale na tym koniec.

I w sumie... taki smak i forma jak najbardziej mi smakowały. Żałuję jednak, że batonik nie miał tej rozłażącej się konsystencji daktyli i takiej ilości przypraw, dzięki której bardziej zapisałby się w pamięci.


ocena: 7/10
cena: 5,51 zł (za 30 g)
kaloryczność: 422 kcal / 100 g; batonik - 127 kcal
czy kupię znów: nie

Skład: orzechy nerkowca, suszone śliwki, daktyle, kokos, szafran, lukrecja

----------

Quin Bite Don't worry, be Happy to surowy batonik na bazie migdałów, daktyli i rodzynek z ashvagandą, gałką muszkatołową, imbirem i goździkami.


Po otwarciu poczułam zapach migdałów i słodko-bakaliowy oraz ogrom przypraw. I to takich konkretnych, niemalże ciężko-pieprznych, gorzkawych.

Batonik okazał się dość twardawy, bardzo długo musiałam go przeżuwać, chociaż właśnie... nie miał typowej konsystencji "do żucia". Kawałki migdałów były spore, toteż sprawiło to, że najpierw to ich smak czułam. Po chwili robiło się bardziej słodko za sprawą daktyli, a z czasem doszła soczystość i jeszcze więcej słodyczy - to już rodzynki.
Znów jednak spotkało mnie zaskoczenie, że batonik nie był taki słodki, bo oto nadeszła całkiem zdecydowana, dziwna gorzkość.

Zaraz za nią też lekko gorzkawa, niezbyt silna pikanteria imbiru w towarzystwie czegoś, co nazwałabym słodkawo-ciężkawą pieprznością. Tutaj na pewno wybiła się gałka muszkatołowa.

Ten batonik był wyraziście przyprawiony, a co za tym idzie - bardziej charakterystyczny od wyżej opisanego. Jako, że uwielbiam takie przyprawy, bardzo mi smakował, ale to nic przełomowego.


ocena: 8/10
cena: 5 zł (za 30 g)
kaloryczność: 418 kcal / 100 g; batonik - 125 kcal
czy kupię znów: nie

Skład: migdały, daktyle, rodzynki, ashvaganda, gałka muszkatołowa, imbir, goździki

----------

Quin Bite Wake up & Shake up to surowy batonik na bazie suszonych śliwek, rodzynek, nasion dyni i słonecznika z cynamonem i kardamonem.


Batonik miał bardzo interesujący zapach, bo dało się tu wyczuć pestki, świeży imbir i przyprawy, co przełożyło się na skojarzenie z... herbatą miętową. Nie mogłam się go pozbyć do końca malutkiej "uczty".

Okazał się najtwardszy ze wszystkich opisanych, na co na pewno składała się duża ilość całych pestek dyni i słonecznika.

Miało to odzwierciedlenie w smaku, bo to je głównie czułam. Dynia, potem słonecznik. Otaczał je soczysty kwasek suszonych owoców, ale ich smak nie był taki jednoznaczny. Raczej śliwka, ale ręki uciąć bym nie dała.
Przyprawy przychodziły dopiero z czasem. Charakterystyczny kardamon podkreślał "powagę" smaku pestek, ale pod koniec pojawiał się słodki cynamon i kompozycja dopiero robiła się słodka. Pewnie i słodycz rodzynek się na to przełożyła, ale jedząc miałam wrażenie, że słodycz jest tylko cynamonowa.
Gdy już przyprawy przegryzły się z pestkami (a mnie od przeżuwania zaczynała boleć szczęka), znów nasilało się skojarzenie z herbatą miętową.

Kolejny bardzo dobry batonik, który szczerze polecam. Niewątpliwie był ciekawy, ale chyba tylko na moment jedzenia, bo po paru dniach można zapomnieć, że coś takiego się jadło.
Skojarzenie z miętówką sprawiło, że uważam go za "najfajniejszego" z serii, ale w sumie... nie umiem stwierdzić, czy smakował mi bardziej niż Don't worry, be Happy.


ocena: 8/10
cena: 5 zł (za 30 g)
kaloryczność: 398 kcal / 100 g; batonik - 119 kcal
czy kupię znów: nie

Skład: suszone śliwki, rodzynki, nasiona dyni, nasiona słonecznika, błonnik chia, imbir, cynamon, kardamon

20 komentarzy:

  1. Ciekawe te batoniki. Podoba mi się ich szata graficzna :)
    Dodatki w postaci: szafranu, lukercji itp. ciekawe ;)
    Ten drugi mógłby mi nie posmakować ze względu na obecność imbiru za którym nie przepadam, chociaż z drugiej strony takiej 100%-towej pewności nie mam ;)
    W tym ostatnim "intryguje" dynia - nigdy nie spotkałam się z jej dodatkiem w surowych batonach :) Z przyjemnością spróbowałabym tych batoników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie i u mnie coś "Twojego". :D
      Ten imbir był jedną z wielu przypraw, więc właśnie, pewności mieć nie można.
      Dynia? Powiedziałabym, że jej nasiona nie są takim rzadkim dodatkiem, ale teraz - kurde! - rzeczywiście mam problem z podaniem jakiegoś przykładu. :P

      Usuń
    2. Jak wróci mi ochota na czekolady to bedzie tego więcej :D
      Tera sobie przypomniałam, że w jednym z batonów Krótki Skład był dodatek pestek dyni, ale w całym batoniku miałam jedną-dwie pesteczki, więc nawet ich nie poczułam ;P Częściej jest to słonecznik ;)

      Usuń
    3. A ja ostatnio jadłam czekoladę z dynią (recenzja dopiero 5go kwietnia), ale tak jak w Twoim batonie - tak mało, że w zasadzie większej roli nie odegrała. Przez Ciebie teraz mam ochotę na batona zrobionego na bazie pestek dyni. :P

      Usuń
  2. Bardzo mi się podobają użyte przyprawy dosyć odważne:) . W Polskich słodyczach prawie nie spotykane tylko cynamon i kardamon widuję najczęściej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby odważne, niespotykane, ale wcale takie charakterystyczne nie wyszły.

      Usuń
  3. Troche niepokoi mnie imbir czy goździki bo są to na pewno przyprawy, które lubię no ale wtedy gdy trzymają się w ryzach. :D Ogólnie składniki poszczególnych batonów są genialne i czuję, że spisują się rewelacyjnie jak na tego typu bary przystało. W sumie te dodatki imbiru, gałki muszkatołowej czy lukrecji wyróżniają je na rynku dlatego z chęcią spróbowałabym takich mixów, bo to coś nowego. Nie wiem jednak czy dodatek na plus czy minus. Na pewno sam pomysł bardzo na tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ryzach - te tutaj wcale takie mocne nie były. ;P Niby coś nowego, ale i tak "przełomowo" aż tak nie wyszły.

      Usuń
  4. W sumie brzmiało ciekawie, ale chyba nie sięgnę po nie, bo mam wrażenie, że to nie jest coś co posmakowałoby mi na tyle, żebym chciała do nich wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno do nich nie wrócę, bo były nudne, niby że można odnieść wrażenie, że wręcz przeciwnie, że były ciekawe. I tak kupiłam je tylko przy okazji dużych zakupów.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe batoniki:) Podoba mi się ta szata graficzna:) Przyciąga wzrok i zachęca do kupna:) W sklepach mogliby więcej wprowadzić takich produktów z odważnymi dodatkami które nadają charakteru:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
  6. charlottemadness4 marca 2017 20:41

    Szkoda,że nie zapamiętują się w smaku,tak jak w przypadku batonów Zmiany :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Dodatki przypraw mają bardzo intrygujące i takie niecodzienne jak na raw batony :D Z chęcią byśmy wszystkich spróbowały, nawet tego z lukrecją xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, bo przyprawy wcale nie były takie mocne i lukrecja na pewno by Wam tu nie przeszkadzała.

      Usuń
  8. Miałam się zachwycić, ale jestem pewna, że przyprawy zabiłyby mi całą radość z degustacji. Ech, a tak dobrze się zapowiadało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie wydaje mi się. Mi tych przypraw było za mało, mimo że wyszło smacznie (w przypadku takich batonów chyba ciężko byłoby zrobić niesmaczne).

      Usuń
  9. To tylko czekać aż któraś firma od polskich raw batonów wpadnie na pomysł dowalania przypraw. Czekam wręcz z niecierpliwością bo uwielbiam takie smaki8.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Z przyprawami to dopiero można się zabawić. :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)