środa, 5 kwietnia 2017

Georgia Ramon Almonds & Pumpkin Seeds ciemna z Dominikany 50 % z prażonymi migdałami, mąką migdałową, pestkami dyni i solą

O marce Georgia Ramon nie wiem kompletnie nic oprócz tego, że jest niemiecka i ma dość... kontrowersyjne połączenia smaków w swojej ofercie, w której znajdują się nie tylko czekolady. Ja zaopatrzyłam się w parę różnych czekolad, jak mi się wydawało przy zamawianiu - najciekawszych, z których to na sam początek i tak próbowałam wybrać najmniej ciekawą. "Dynia i migdały" - nasiona dyni rzadko spotyka się w słodyczach, ale w porównaniu do np. czekolady z brokułami, pomyślałam: "to nie jest aż tak niespotykane" i, wciąż z ochotą, sięgnęłam po czekoladę, by wreszcie przeczytać jej dokładniejszy opis... I wejść w stan nadzwyczajnej ciekawości.

Georgia Ramon Almonds & Pumpkin Seeds to ciemna czekolada o zawartości 50 % kakao trinitario z Republiki Dominikany z prażonymi migdałami (z Uzbekistanu), mąką migdałową i solonymi nasionami dyni (z Austrii).

Po otwarciu poczułam przede wszystkim migdały z dość znaczącą prażono-słoną nutą w towarzystwie nieśmiałej, delikatnej czekolady bez mocarnego kakao. Ogólnie zapach był delikatny, a jego wyraz był bardziej orzechowy niż czekoladowy.

Czekolada wyglądała pięknie, jednak nie zmieniło się moje negatywne nastawienie do kostek-drobnicy.
Kolor był intensywny ale sugerował raczej mleczną niż ciemną. Po przełamaniu twardej tabliczki zobaczyłam sporo drobinek migdałów i pestek ze znaczącą przewagą tych pierwszych.

Spróbowałam i trochę się zdziwiłam. Czekolada rozpuszczała się łatwo, ale zupełnie niegładko. Nie była tłusta, bagienkowata, lepiąca, szorstka - właściwie do opisania jej konsystencji nie pasuje mi żadne słowo, którym dotychczas opisywałam inne czekolady. Ta była specyficzna - nietłusta i niegładka - prawdopodobnie za sprawą mąki migdałowej. Bardzo to było czuć, choć pod względem struktury nie był to dla mnie ani plus, ani minus.

Drobnica, jaką były migdały i pestki dyni, trochę mnie irytowała. Uważam, że były za małe, choć naprawdę dobre jakościowo - świeże i mocno chrupiące, ale nie twarde. W zasadzie... kawałków migdałów było i parę całkiem sporych, więc je można uznać za dodatek zadowalający. Gorzej z dynio-liliputkami.

W smaku już od pierwszej sekundy czułam migdały. Najpierw zabłysnął charakterny, prażony smaczek o naturalnie słonawym wyrazie, ale po chwili migdałowość zaczęła kojarzyć się z nugatem, z dość wyraźną (ale też jakby naturalną) słodyczą. 
Prażone kawałki migdałów przebijały tę słodkawą "nugatowość" swoim charakternym, jakby słonawym, smakiem. Przy nich czekolada robiła się bardzo migdałowa, a kakao jakby próbowało wpasować się w te orzechowe klimaty, choć samo w sobie aż tak dużej roli nie odgrywało. 

Prażone smaki zostały podkreślone odrobinką soli, jednak wydawało mi się, że po prostu nią to doprawiono, że sól nie jest tu dodatkiem samym w sobie. To była dosłownie szczypta, ale - przy tym całym migdałowym prażeniu - zadowalająca. Wszystko to odwracało uwagę od, i tak słabej, słodyczy. Wyszło więc coś a'la minimalnie słodki nugat.

Pestki dyni zostały zagłuszone migdałami. Raz i drugi coś tam poczułam, ale ogólnie ich rola była znikoma.

Przez całą degustację czekolada jawiła mi się jako przede wszystkim moc migdałów - takich bardziej słodkawych i mocno prażonych. Migdały, migdały i jeszcze raz migdały, doprawione odrobinką soli i na przyjemnie orzechowo-czekoladowym tle. Było bardzo smacznie, ale też... mało czekoladowo. Nie wiem, czy kojarzycie Chateau Rum, Rodzynki i Orzechy gdzie rum wypchnął kakao i wskoczył na jego miejsce - z tą było podobnie, tylko w przypadku GR to oczywiście migdały dominują. Kocham migdały, jednak... brakowało mi tu mocniejszego kakao. Czuję także żal, że w zasadzie idzie zapomnieć o tytułowej dyni...
Powiem więc tak: to bardzo smaczna migdałowa ciekawostka.


ocena: 8/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 22 zł (dostałam zniżkę <3) za 50 g
kaloryczność: 546 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, surowy cukier trzcinowy, mąka migdałowa (15%), prażone migdały (7%), nasiona dyni (5%), sól morska

7 komentarzy:

  1. Jak bym to zobaczył, to chyba bym nie zaryzykował, takie pomieszanie i mało kakao. No i ostatnio mam jakieś obrzydzenie do dyni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym wiedziała, co to jest dokładnie, też bym się nie zdecydowała, ale wtedy wybierałam z dłuuuugiej listy, a w internecie jest mało informacji.

      Usuń
  2. Dużo migdałowość tej czekolady na pewno by nam smakowała :) Szkoda, że potencjał dyni nie został wykorzystany, bo my bardzo lubimy dodawać całe pestki do domowej czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dziwne, ale pomysł robienia domowej czekolady jakoś w ogóle mi nie leży. :P

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa czekolada:) . Ja kilka dni temu dostałam brownie od sąsiadki upieczone z mąką migdałową obłędne ciasto:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Krakowie kilka razy jadłam babeczki brownie na mące migdałowej właśnie - uwielbiam je. :D

      Usuń
  4. Siekane migdały, sól, brak tradycyjnych kostek... rany, nie, zabieraj to! :P

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)