poniedziałek, 13 lutego 2017

Chateau Rum, Rodzynki i Orzechy mleczna z rumem, rodzynkami i siekanymi orzechami laskowymi

Może piratem pijącym rum beczkami nie jestem, ale słodycze zawierające go (rum, nie pirata) jakoś miło mi się kojarzą. Były zwykłe czekolady z rodzynkami i orzechami laskowymi (Bellarom i Chateau), więc przyszła pora na ukoronowanie "serii". A przecież koronacji nie oblać nie można...


Chateau Rum, Rodzynki i Orzechy to mleczna czekolada z rumem jamajskim (2,5%), rodzynkami (15%) i siekanymi orzechami laskowymi (8,8%).

Po otwarciu poczułam słodki zapach mlecznej czekolady z lekko rumowo-rodzynkowym akcentem. Po przełamaniu pojawiły się także bardzo łagodne orzechy laskowe oraz nasiliła się rumowa słodycz.

Czekolada była dość twarda, ale w ustach rozpuszczała się bez problemu. Nie wydała mi się tłusta, a nieco proszkowa. Nie był to jednak minus, bo specjalnie na jej konsystencję nie zwracałam uwagi przez sporo dodatków w postaci suchych z wierzchu i bardziej soczystych wewnątrz, jędrnych (krótko mówiąc: dobrych) rodzynek oraz całkiem sporych kawałków orzechów, które zachowały pełnię smaku.

Od samego początku czułam znaczącą słodycz, jednak w żadnym wypadku nie była cukrowa, a częściowo rumowa. Ten rum nadał czekoladzie specyficznego charakteru, bo jakby wszedł w miejsce kakao i gładko połączył się (także się na nią składając) ze słodyczą. I nie była to nuta alkoholu, tylko właśnie lekki rumowy smaczek. Cała ta słodycz wystąpiła w otoczeniu błogiej, pełnej mleczności. Tutaj warto zauważyć, że jest to o wiele głębszy smak mleka niż np. w Chateau Bakaliowej, ale nie śmietanka jak w Bellarom z rodzynkami i orzechami.

Całość była odrobinę przesiąknięta orzechami, ale oczywiście ich smak nasilał się przy rozgryzaniu porządnych i świeżych kawałków. Nie smakowały na specjalnie mocno prażone, a mimo to bardzo dobrze wkomponowały się w czekoladę ani jej nie zagłuszając przesadnie, ani nie odstając od niej.

Podobnie było z rodzynkami, do których nuta rumu utworzyła przyjemne przejście. Ich słodka soczystość po prostu "wgryzła się" w mleczną czekoladę, a i rumowość nakręcały. Było ich jednak tyle, że nie przysłaniały czekolady, a stanowiły dodatek, zwieńczenie.

Czekolada była naprawdę spójna; miałam wrażenie, że wszystko wszystkim tu przesiąkło i wyszło bardzo przyjemnie. Mimo wyraźnego akcentu rumu, nie był on ani trochę nachalny. Sprawił, że silna słodycz nabrała poważniejszego wyrazu.

Świetnie wyszło. Podobała mi się ta integralność, jakiej zabrakło mi w np. Chuao Ravishing Rocky Road z o wiele wyższej półki oraz to, że to czekolada z dodatkami, a nie dodatki w odrobince czekolady (a takie wrażenie chwilami nachodziło mnie przy wspomnianej już Bellarom).
Co prawda, trochę mi szkoda braku wyraźnego kakao, ale rozumiem, jaki był zamysł względem tej czekolady (zabieg z rumem).
Dodatkowo, bardzo podoba mi się podział na te długie kostki, a nie wysoką drobnicę jak w innych Chateau (na co narzekałam przy ciemnej śmietankowej).


ocena: 9/10
kupiłam: Aldi (Tata kupił)
cena: -
kaloryczność: 529 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie (dostać od biedy w sumie mogłabym)

Skład: cukier, pełne mleko w proszku (16%), tłuszcz kakaowy, rodzynki (12,5%), orzechy laskowe (8,8%), miazga kakaowa, maślanka w proszku, laktoza, rum jamajski (2,5%), lecytyna sojowa, aromaty naturalne

26 komentarzy:

  1. Podoba mi się, że wszystkie dodatki się ,,zazębiły" ze sobą i wszystkie elementy stanowiły bardzo zgraną układankę. Rum wiadomo, jak każdy alkohol jest nie dla mnie w czekoladach, a nawet jakby go nie było to potem z kolei bakalie, których nienawidzę psują mi całą robotę... Dobrze, że chociaż orzechy są posiekane. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ostatniego zdania - to prawda i... nie wierzę, że to piszę, bo zazwyczaj nie lubię tak posiekanych. :P

      Usuń
  2. charlottemadness13 lutego 2017 11:46

    Na myśl nasunęła mi się Ritterka z rumem,która swojego czasu mi smakowała xd.
    Chateau mogłabym jak tomówisz "dostać od biedy",tak to bym sama się na nią raczej "nie pośliniła" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnianej przez Ciebie nie jadłam, ale do tego smaku w wykonaniu RS miałabym o wiele mniej zaufania, niż w przypadku Chateau. :P

      Usuń
    2. charlottemadness13 lutego 2017 20:36

      Oj to było 3 lata temu xd,nie posądzaj mnie o "niedaleką przeszłość" :P

      Usuń
    3. E tam, u mnie to nie jakieś sądy by zaraz były, bo dopuszczam, że każdej firmie może się coś udać. :P

      Usuń
  3. mmmmmmmmmmmmmmmmm.... <3 Coś podejrzanie za dobrze, ale co tam! Cieszę się chwilą ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16-go Princessy Dark, patrz, bo padniesz z radości. xD

      Usuń
    2. buahahaha tą wiekopomną chwile aż wglebię sobie do telefonu xDD

      Usuń
    3. A jak jednak padniesz... Walnę Ci te recenzje zamiast epitafium i zdjęcia na nagrobku. xD

      Usuń
    4. o ludzie... trzymam za słowo ;D xD

      Usuń
    5. ale zażyczę sobie zdjęcie princessy z gryzem! A co! O zmarłych źle się nie mówi, więc i na życzenie nie będziesz mogła zbytnio zemścić xDD

      Usuń
    6. Wszystko zawsze jest z gryzem! Albo gryzem udawanym, ale ciii. Poza tym, recenzja od dawna napisana, więc już i tak bym nie zmieniła. xD
      A ja... nawet o zmarłych mówię prawdę i tylko prawdę! Haha. :P

      Usuń
  4. Szkoda, że koło mnie nie ma tej marki, takie czekolady fajnie się nadają na słodkie dopalacze np. w górach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koło mnie to tylko na bazarkach i stoiskach z chemią i słodyczami niemieckimi. Na pewno coś takiego i blisko Ciebie jest.

      Usuń
    2. Raczej nie, mieszkam prawie w lesie :) Ale za to może niedługo będę miał dostęp do nowego źródła Pacari (sklep stacjonarny). Jak będę miał coś konkretnego na ten temat to napiszę :D

      Usuń
    3. Ale rozumiem, że gdzieś do miasta na zakupy musisz jeździć. :P

      Tylko nie zapomnij, bo wiesz, jak mi na Pacari zależy!

      Usuń
    4. Muszę, bo w mieście pracuję, ale akurat tam jest tylko Carrefour, jakieś Biedronki, czy sklep firmowy Lindta. W poniedziałek zobaczę czy już są te Pacari, na pewno dam znać, może Cluizele też będą (na razie z ciekawych to tylko Amedei, pojawiały się też pojedyńcze tabliczli Valrhony).

      Usuń
  5. Ja za to żadnego alkoholu nie lubię, ale jak bym miała już wybierać to w słodyczach rum akurat może być fajny...i jeszcze wino ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwi mnie to, w końcu są dość łagodne i zazwyczaj nie takie ordynarne. ;)

      Usuń
  6. Nie jestem fanką takich czekolad,ale tu jest rum.....

    OdpowiedzUsuń
  7. Niektórzy by pewnie marudzili na rodzynki, ale chyba dobrze wiesz na co ja bym narzekała. Jakoś nie dana mi rola pirata :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ktoś musiał by być trzeźwy, żeby za sterem stanąć, nie? xD

      Usuń
  8. Trochę mam uraz po Ritterze z rumem, aaale i tak bym zaryzykowała. Zjadłabym również czekoladę z piratem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mój jedyny uraz do RS z rumem to tamte niesmaczne Jamaica Rum. xD

      Taką np. z nadzieniem z pirata czy zjadłabyś czekoladę dzieląc się nią z piratem?

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)