niedziela, 16 kwietnia 2017

(Mulate) Naive Porcini ciemna mleczna 62 % z Tanzanii z borowikami

Naive to linia organicznych ubrań... Albo nie. Od początku. Kiedy stanęłam przed możliwością zakupu dziś opisywanej czekolady, nie zastanawiałam się nawet sekundy ze względu na oryginalny dodatek. Nie wiem, czy kojarzycie borowikowego Zottera Candied Cranberries; wiem, że ja go pamiętam bardzo dobrze, i to w każdym możliwym tego słowa znaczeniu. To czekolada, której nie da się zapomnieć, która mi bardzo smakowała. Wiem jednak, że wielu osobom wydała się okropna, nie do przejścia, więc myślę, że podobnie może być z dzisiejszą.

Tym razem jednak to nie pomysłowy Zotter, a czekolada marki Chocolate Naive. Szukając o niej informacji znalazłam House of Naive, czyli litewską linię ubrań i, prawdę mówiąc, zaczęłam mieć pewne obawy. Potem jednak okazało się, że producentem jest litewski Mulate nie raz nagradzany za swoje tabliczki, więc... Jak to się mówi: "na dwoje babka grzybiarz wróżył".

Naive Porcini to ciemna mleczna czekolada o zawartości 62 % kakao pochodzącego z Tanzanii z liofilizowanymi borowikami, które stanowią 4 % tabliczki.

Po otwarciu trochę się zdziwiłam czując przede wszystkim suszone grzyby, które bez problemu mogłam nazwać borowikami, mimo że znawcą grzybów nie jestem. Nie byłabym pewnie tak skołowana, gdyby nie czekoladowa otoczka, która była ewidentnie słodka, nieco prażona, lekko mleczna i nawet trochę pod owocową podchodząca. Było dziwnie i zarazem pociągająco.

Tym bardziej, że tabliczka miała ciemny kolor sugerujący raczej ciemną, niż mleczną. Lekki trzask - to samo. W ustach jednak robiła się idealnie kremowo-tłustawa, "gęsta", nieco zalepiająca. Dodatek został idealnie zmielony (obawiałam się grzybowych drobinek, a nie ma tu najmniejszej grudki).

W smaku grzybowa nuta wydała mi się jeszcze intensywniejsza, niż w zapachu. Już od pierwszej chwili dominowała, a potem tylko natężała się. Wyraźny smak borowików sprawił, że początkowo nie byłam pewna, czy nie zaplącze się tu potem jakaś nutka obrzydliwości.

W tle pojawiała się wyrazista czekolada, jednak przy pierwszych kęsach miałam problemy ze skupieniem się na niej, bo po prostu borowiki za bardzo przyciągały uwagę.

Czekolada okazała się jednak mocno kakaowa. Nie była za mocno prażona, za to pieściła kubki smakowe niezwykle intensywnym smakiem orzechów laskowych. Mleko pozostawało w tle, łączyło się ze słodyczą, która wraz z rozpuszczaniem się kawałka, coraz bardziej wychodziła na przód (pozostawiając mleko nieco w tyle).

W pewnym momencie robiło się bardzo słodko i bardzo orzechowo. Pojawiały się drzewne nuty, przyjemnie podkreślone soczystością. Ona była tu nieco... suszono-kwaskowata... żurawinowa! O tak, może nie był to jedna z mocniejszych nut, ale wyrazistości nie można jej odmówić. Rewelacyjnie to wszystko wpasowało się w grzybowe klimaty, które (jak się człowiek przyzwyczaił) przestawały wydawać się aż tak dominujące.

Końcówka i posmak należały już tylko do słodkiej czekolady. Czułam wtedy na maksa podkręcone orzechy laskowe, w kakaowym wydaniu oczywiście, lekką drzewność. Potem do posmaku tego wszystkiego dołączało subtelne mleko.

Przyznam, że czekolada może wydawać się kontrowersyjna. Smakowała wyraźnie borowikowo, ale smakowitość czekolady się w tym nie zagubiła. Mało tego! Jej orzechowe nuty i akcent żurawiny genialnie wpisały się w całość. Może było trochę za słodko, ale w sumie... gdyby dać mniej cukru mogłoby już nie być tak smakowicie czekoladowo (a np. grzybowość mogłaby wydać się już nieco obrzydliwa).
Właściwie byłam zszokowana tym, jak bardzo czysta czekolada z borowikami, może przypominać złożonego nadziewańca borowikowo-żurawinowego właśnie. Mało tego, nuty laskowców i żurawiny bardzo podchodziły pod to, co zaserwowała mi neapolitanka Pralusa Tanzanie 75 %.
Intrygująca i smaczna, czekoladowa ciekawostka.


ocena: 9/10
kupiłam:  Sekrety Czekolady
cena: 19,99 zł (za 55 g)
kaloryczność:  nie podana
czy kupię znów: nie

Skład: kakao, cukier, czysty tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, liofilizowane borowiki (4%), lecytyna słonecznikowa

18 komentarzy:

  1. Czekolada interesująca:)
    Życzę zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych:) oraz dużo pysznych czekolad od Zajączka:)
    Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to bardzo.
      Nie obchodzę, ale pyszne czekolady z chęcią pozbieram, więc dzięki za miłe słowa. ;)

      Usuń
  2. Naive to znana marka, szkoda, że u nas słabo dostępna, a przecież mamy blisko. Tej bym spróbowął z ciekawości, choć po Zotterze to bym się trochę bał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie mówię, że nieznana w ogóle, tylko mi nieznana (i w Polsce w sumie). :P
      Podobnie z cenioną węgierską Rozsavolgyi Csokolade - u nas też prawie niedostępna. A po tych znikających Pacari nie można powiedzieć, że Polacy nie lubią dobrej czekolady. :P

      Usuń
  3. charlottemadness16 kwietnia 2017 20:19

    Typowo leśna tabliczka. Te borowiki,żurawina i orzechy skojarzyły mi się z jesienią ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też, ale co tam... u mnie wczoraj śnieg padał, więc w sumie nawet się w pogodę wpasowała.

      Usuń
  4. Ciekawa czekolada,chętnie bym ją kupiła gdyby była w sklepie stacjonarnym . Ja zamówiłam kilka czekolad np Vivani białą dwie szt bo uwielbiam,jakąś gorzką i Vivani korzenną oraz owoce suszone w surowej czekoladzie. Chciałam zamówić z tej strony co mi podlinkowałaś,ale tam nie znalazłam Vivani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, Vivani tam nie ma, ale są inne, według mnie również (a nawet bardziej) warte uwagi. :P Słyszałam, że ta korzenna smaczna jest. ;)

      Usuń
    2. Tylko ja miałam taką ochotę na biała Vivani,że szok:) i właśnie odebrałam:)

      Usuń
    3. I smacznego w takim razie!

      Usuń
  5. Tej - w przeciwieństwie do Zotterów - bym spróbowała. Grzyby lubię, orzechy tym bardziej, a żurawina pasuje do leśnych klimatów. Słodka czekolada też na plus. Jedynie cena kiepska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ośmieliłabym się nawet zgadywać, czy Ci by posmakowała, czy nie. Była na tyle specyficzna, że nie umiem powiedzieć. :P

      Usuń
  6. Ależ bym próbowała, szkoda, że umknęla mi na Sekretach czekolady :( Ubolewam, ze czekolad Mulate nie da sie u nas dostac. Maja najpiekniejsze opakowanka na świecie :D no i smak tahini <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umknęła, po prostu nigdy jej tam nie było. Dopiero ma się pojawić, więc warto zaglądać częściej. Mulate też mają być (ja mam już dwie tabliczki, w tym wspomnianą z tahini).

      Usuń
  7. A nie orientujesz się może kiedy maja sie pojawic? Musze trzymać rękę na pulsie xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Pod ladą mamy kilka ciemnych tabliczek od Naive i Mulate: Mulate 70% z solą morską i ostatnią sztukę 88% bez dodatków. Z Naive mamy kilka sztuk 67% z chmielem, 68% z miodem i sześć tych prawdziwkowych 62%. Na razie nie pojawią się raczej w sklepie, ale można zamówić pisząc na piotr@sekretyczekolady.pl :)

    Z litewskich tabliczek niezmiennie polecamy również czekolady La Naya.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)