wtorek, 18 kwietnia 2017

Pacari Coffee ciemna 60 % z Ekwadoru z kawą

Są marki czekolad, do których żywię specjalnie silne uczucia, zawsze mnie zachwycają (bo np. do Morina czy Pralusa mam sentyment i też je uwielbiam, ale to już trochę co innego). To przede wszystkim Akesson's, Domori i Menakao, których wypróbowałam większość asortymentu. Obecnie zaliczam do nich także Pacari, choć świat tych czekolada jeszcze stoi przede mną otworem. Posiadane tabliczki chciałam jakoś inaczej rozłożyć w czasie, ale że ta miała najkrótszą datę, a ja nie jadłam nic kawowego już od daaawna...

Pacari Coffee to ciemna czekolada o zawartości 60 % kakao (miazga + tłuszcz) Arriba Nacional z Ekwadoru z ziarnami kawy.

Po otwarciu, najpiękniejszego sreberka, jakie widziałam, poczułam wyrazisty zapach palonych ziaren kawy. Dopiero spod nich wyłaniała się słodycz i kakao o wyrazie gorzkawych ziół.

Tabliczka wyglądała dość zwyczajnie, jedynie na spodzie odznaczały się spore kawałki kawy zatopione w niej. Przy łamaniu okazała się twarda, a jej przekrój odsłonił więcej większych i mniejszych kawałków ziaren kawy.

Nie była tłusta. W ustach rozpływała się dość szybko, łatwo i gładko odsłaniając, jak się okazało, całe mnóstwo twardej i chrupiącej kawy. 

Powtórzyłam to słowo już tyle razy... i muszę to zrobić znowu. Kawa. Właśnie ona była pierwszym, bardzo szybko pojawiającym się, smakiem, który po chwili był opływany przez cudowny, wytrawny czekoladowy sos. Bardzo słodki, ale i jakby z odrobinką alkoholu.

Kiedy pozwalałam wszystkiemu się rozpuszczać, sos w końcu odchodził trochę w tył, a moc kakao ogólną słodycz zabarwiała porzeczkowo-różanym motywem wina. Różane wino pojawiało się raz mocniej, raz słabiej, ale czułam je przez większość degustacji.

Z kolei część kakao niełącząca się ze słodyczą momentami przybierała nieco gorzkawo ziołowy wyraz. Ciekawie łączył się z gorzkością wszechobecnej kawy.

Nieprzesadnie palona kawa, bardziej jako ziarna i jako nuta takiej już zaparzonej, była wszechobecna, ani na moment nie odpuszczała. Kiedy czekolada rozpuszczała się swobodnie, smak słodkiego czekoladowego sosu zaczynał niebezpiecznie rosnąć; trochę ta kawa zanikała, ale to był doskonały moment na poprzegryzanie części ziaren kawy. Te to dopiero dawały gorzko kawowego kopniaka! Ich mocny smak przebijał słodycz na wskroś, kawa dominowała ponad wszystkim i pod koniec, łączyła się z winno-różaną nutką.

W posmaku pozostawała kawa i posmak czekoladowej słodyczy.

Pacari Coffee to rzeczywiście bardzo, bardzo kawowa czekolada. W dodatku z różano-ziołową nutą i znikomą tłustością. Nuta czekoladowego sosu bardzo przypominała mi tę z Zottera Labooko Ecuador Dark 60 %. To bardzo mi się podobało! Niestety, okazała się także nieco za słodka, co (słodycz) w połączeniu z różano-winną nutą jakoś momentami średnio mi do kawy pasowało. Róże i kawa - bosko, ale jeszcze owocowe, słodkie wino do tego... Momentami trochę nie grało. Owszem, przy przegryzaniu ziarna kawy rozganiały wątpliwości, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że "zaraz zrobi się za słodko".


ocena: 8/10
kupiłam: zamówione przez internet u pewnej osoby
cena: 17 zł
kaloryczność: 500 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: miazga kakaowa (48,8%), cukier trzcinowy (40%), kawa (6%), tłuszcz kakaowy (4,96%), lecytyna słonecznikowa (0,2%)

5 komentarzy:

  1. U mnie kawa jeszcze czeka na swoja kolej. Szkoda, że w większości tabliczek z dodatkami Pacari używa 60% kakao, 70% jest chyba tylko w tych, które mają dodatki + surową czekoladę (jak andyjska jagoda i nieprodukowana już marakuja z surową czekoladą).

    OdpowiedzUsuń
  2. charlottemadness18 kwietnia 2017 20:33

    Sądzę,że większa ilość % kakao nadałaby tej tabliczce więcej pazura :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pazur to miała, nawet kilka, tylko że niestety niespójne. Taak, kakao na pewno byłoby dobrym spoiwem.

      Usuń
  3. Kawa, wino i słodycz - brzmi jak coś, czemu Olga dałaby 5 chi+. Zjadłaś całą?

    PS W wstępie zapomniałaś wymienić Wedla i Wawel!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, takie do 70 g (paskud to nie dotyczy oczywiście) zawsze na raz idą.

      PS To tak pyszna i onieśmielająca para, że nawet nie śmiałam wspomnieć! Przecież to oczywista oczywistość.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)