niedziela, 9 kwietnia 2017

wafelki Attack Coconut; Tastino Roger Kokosowy

Zawsze mówiłam, że uwielbiam połączenie kokosa i białej czekolady. Po ostatnim teście wafelków o tym smaku zmieniło się to w "lubię dobrze wykonane połączenie...". W zasadzie... miałam po nich dość jakichkolwiek kokosowych rzeczy, ale moja natura kazała mi już dużo wcześniej kupić też parę wafelków kokosowych w mlecznej czekoladzie... W końcu mleczna jest lepsza od białej, możliwe też, że to cukrowość białej zabijała kokosowy smak, prawda? Jako że na blogu jest już według mnie wzorowo wykonany kokosowy wafelek (Prince Polo Kokosowe), postanowiłam zakupić go ponownie, żeby mieć się do czego odnosić. Utwierdziłam się też w przekonaniu, że słusznie wystawiłam mu ocenę, mimo że... powiedzmy tak: gdyby był czekoladą lub tworem droższym, nie byłabym aż tak łaskawa, bo oceniłam go w skali "wafelkowej".

Na pierwszy ogień poszedł ten, który przyciągnął mój wzrok "pomysłem", mam tu na myśli nazwę i ogólnie bojowniczy wygląd (dlaczego kojarzy mi się z np. zabezpieczonym przez wojsko terenem i jakimiś koszarami?). Doinformowałam się, że stoi za nim producent Góralków.


Attack Coconut od I.D.C. Holding to "wafle przekładane kremem o smaku kokosowym (58 %) w mleczno-kakaowej polewie".

No właśnie. Już na początku "miła" niespodzianka w postaci "polewy ...". 
Później okazało się, że zarówno od Prince Polo jak i Rogera odróżnia go ilość warstw - są bowiem tylko dwie (ale i tak grubawe) warstwy kremu.

Po otwarciu poczułam bardzo, bardzo delikatny zapach. Był to słodki kokos i słodkie kakao. 

Warstwa polewy prześwitywała, ale po jej spróbowaniu ucieszyło mnie to. Miała bowiem kiepski smak polewy właśnie. Mdłe kakao i silna "mlecznawa" słodycz, meh. Trzyma się to jednak porządnie, nie kruszy, nie odpada ani nic.
Ta mlecznawa słodycz została później mocno podbita smakiem kremu. Ten wręcz porażał cukrowością w pierwszej chwili, a gdy się już nieco rozszedł w tłusto-proszkowawy sposób, raczył łaskawie i rzeczywiście mlecznym smakiem, a na moment i całkiem wyraźny kokosowy smak się pojawiał.
W połączeniu z kakaową polewą stworzyło to kiepskawy, mleczno-kokosowy wafelek.
Same warstwy waflowe wydawały się nie mieć smaku, ale miały w sobie jakąś nutę stetryczenia.

Struktura wafelka była za to w porządku, bo całość wydawała się leciutka i przyjemnie chrzęszcząco-chrupiąca. Na plus także gramatura, jako takie "małe co nieco".

Małe to jednak, a i tak zasładzające (zjadłam może trochę więcej niż 1/3 i miałam przesyt słodyczy). Mimo że czuć smak kokosa, to i jak na ten procent wiórków (najwięcej ze wszystkich opisywanych i mlecznych, i białych), wydaje się mało kokosowe (taak, kokosowe tylko przez chwilkę). Najwidoczniej za dużo cukru i tak napchali.
W Prince Polo zaś był ten smak i zapach kokosa mimo silnej słodyczy (aromaty zrobiły swoje) i jednak czekolada, a nie polewa udająca ją.
Mocny przeciętniak.


ocena: 5/10
kupiłam: Lewiatan
cena: 0.89 zł za 30 g (29,67 zł / kg)
kaloryczność: 557 kcal / 100 g; wafelek 30 g - 167 kcal
czy kupię znów: nie

Skład: mąka pszenna, polewa mleczno-kakaowa (cukier, oleje roślinne: palmowy, masło Chea, mleko pełne w proszku 12 %, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 7 %, serwatka w proszku, emulgatory: E442, E476; aromat), oleje roślinne (palmowy, kokosowy), cukier, wiórki kokosowe 7 %, serwatka w proszku, mleko w proszku odtłuszczone, mąka sojowa, skrobie kukurydziane, lej słonecznikowy, lecytyna sojowa, mleko pełne w proszku, substancja spulchniająca: węglany sodu; żółtko jaja w proszku, aromat

------------------

Tastino Roger Kokosowy to "wafelek przekładany kremem kokosowym w czekoladzie mlecznej" produkowany dla Lidla.


Znając lidlową słodycz trochę się obawiałam, czy możliwe jest zrobienie wafelka jeszcze słodszego od tego Attack'u...

Po otwarciu aż się skrzywiłam. Poczułam strasznie słodki tanioczekoladowy zapach i zobaczyłam wafelka, którego producent ewidentnie nie pożałował czekolady. Czując jednak to, co czułam, wolałabym chyba ujrzeć twór jej pozbawiony.

Tak czy inaczej spróbowałam. Czekolada okazała się wręcz cukrowo słodka, owszem, ale w sumie czuć było smak czekolady mlecznej - przeciętnej, bo przeciętnej, ale nie zaraz obrzydliwej. Całkiem nieźle wyszła z częściami waflowymi, bo one same w sobie stanowiły dość znaczącą część i odznaczały się lekką słonawością. Dzięki temu smakowały lepiej niż te w Attack'u, bo w ogóle jakoś smakowały, ale za to strasznie się kruszyły, a czekolada z wierzchu odpadała na wszystkie strony gorzej niż w Prince Polo.

Krem specjalnie zostawiłam sobie na koniec, bo... był po prostu słodko-sztucznie-mleczny. W dodatku ta sztuczność miała w sobie jakiś kwaskowaty element. Konsystencję miał po prostu tłustą, a w wafelkach jakoś wolę takie bardziej proszkowe kremy. Ten był taki... jakby to była sama baza, jakby czegoś nie dodali. Kakao? Orzechów? KOKOSA? Najwidoczniej już nawet o aromaty kokosowe ciężko... 

Tutaj powiedziałabym, że mam do czynienia ze słodszym od Attack'u i Prince Polo (razem wziętych) wafelkiem mlecznoczekoladowym. Twór z za dużą ilością i cukru, i chemii, a zupełnie bez kokosa. I co z tego, że jest na nim mleczna czekolada, skoro też nie taka, jakiej by się chciało?


ocena: 2/10
kupiłam: Lidl
cena: 0.79 zł za 40 g (19,75 zł / kg)
kaloryczność: 545 kcal / 100 g; wafelek 40 g - 218 kcal
czy kupię znów: nie

Skład: czekolada mleczna 30,1 % w tym 0,1 % w kremie (cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, tłuszcze roślinne (palmowy, Shea), serwatka w proszku, emulgatory: lecytyna sojowa, E476; aromat), tłuszcze roślinne (palmowy częściowo utwardzony, palmowy), mąka pszenna, cukier, serwatka w proszku, wiórki kokosowe 2,6 %, skrobia ziemniaczana, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, substancje spulchniające: węglany sodu, węglany amonu; aromat, sól

------------------

Czas na małe "po słowie". Jeśli kogoś zastanowiła tak wysoka ocena przy Prince Polo... no cóż. Mało cukrowego kremu, warstwy waflowe w porządku i na tyle mało czekolady mlecznej (a nie polewy!), że nie zasłodziła, a do tego jednak dość wyraźny kokos. Jak widać, inni producenci mają problem nawet z osiągnięciem takiego poziomu, więc uważam go za bardzo, bardzo udany wafelek kokosowy.
Ogólna konkluzja jest taka... mimo że ani do dwóch wyżej opisanych, ani tym bardziej do tamtych białych, nie chcę wracać, to wydaje mi się, że w mlecznej jakoś ten kokos wychodzi wyraźniej. Attack jest najbliżej Prince Polo (także cenowo - najsmaczniejsze są najdroższe, ale to chyba nie dziwi), ale i tak nie polecam. Cukrowość i stetryczenie albo piekielna cukrowość i chemiczny prawie kwasek? Zabierzcie je ode mnie.

od lewej: Prince Polo, Roger, Attack

14 komentarzy:

  1. Stetryczenie i piekielna cukrowość, do tego konsystencja czekolady zbliżona do wyrobu czekoladopodobnego. Może jakaś nutka starego tłuchola albo goryczy? A, kwasek w nadzieniu jeszcze, byłabym zapomniała. I sól, dużo soli przeplatającej się z całymi kryształkami cukru. To byłby nasz ideał i takiego właśnie musimy szukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zróbmy własną linię wafli, to będziemy sławne i bogate! Albo biedne. Albo za kratkami. Jeśli ktoś w końcu umrze przez wafelka i inni nas pozwą...

      Usuń
  2. Lubię wafle (same), ale w takim wydaniu to ble.
    PS Jak tak lubisz kokos, to zastanawiam się, jak by Ci smakowała kokosowa Madecasse, którą właśnie kończę (zdjęcia jeszcze nie gotowe). Cytrusowek kwasek madagarskiego kakao jest w niej bardzo silny, co w połaczeniu z bardzo wyraźnym smakiem kokosowym (są wiórki :) daje naprawdę niezwykły efekt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ble" to mało powiedziane. :P

      Myślę, że by mi smakowała, bo kokos i kakao z Madagaskaru zachwyciło mnie w wykonaniu Menakao (http://chwile-zaslodzenia.blogspot.com/2016/04/menakao-dark-chocolate-70-bright-crispy.html). Był tam jeszcze sezam (właściwie nawet bardziej znaczący niż kokos), ale wiem co masz na myśli mówiąc o tym efekcie. Normalnie nie latam za połączeniem cytrusów i kokosa (smak pina colada jakoś mnie nie kręci), ale z dobrym kakao jest super.

      Usuń
  3. Odnoszę wrażenie, że te recenzje plebejskich słodyczy u Ciebie powstają z dedykacją dla mnie! (naprawdę, ale zawsze mogę się tak dowartościować xD ;) Ta recenzja sprawiła mi ponownie niesłychaną mega frajdę i zaciesz (co już doskonale się domyśliłaś!) :D Prince Polo tak mi smakowało, że zrobiłam zapas i pozostał mi do dzisiaj tylko jeden... a nigdzie już ich nie spotkałam :< To jeden z najlepszych słodyczy, a na pewno wafelków jakie jadłam w 2016r, więc połechtałaś moje ego ;D Jadłam te wafelki, ale jakoś dobrze to ich nie wspominam, a tak szczerze to wcale bo znikomo mam w pamięci, że je testowałam xD ale dzięki Twojej recenzji wiem, że już do nich nie wrócę, a z kokosowych tworów tylko jeden książę jest godzien uwagi ;) Dziękuję Kinga za to poświęcenie :) A mamcia czemu nie testowała z Tobą? Ona chyba też lubi takie porównawcze degustacje? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam Twoje komentarze pod takimi recenzjami. :D
      Ależ testowała je ze mną, właściwie to ja z nią, bo to do niej większe części trafiły. Po prostu o tym nie wspomniałam. Jej w zasadzie smakowały, ale ona ogólnie od wafelków woli wszystkie batony, ciastka itp. Czy lubi wspólne degustacje takich rzeczy? Nie bardzo, bo czasami nie może się nadziwić, co ja właściwie chcę od danej rzeczy. Wiesz, dla niej słodko, sztucznie = smacznie, a jak już Ci pisałam, zdarza mi się dziwnie zachowywać, jak zjem coś takiego i niedobrego. :P Ogólnie jednak lubimy dużo rzeczy robić razem, więc wiesz.

      Usuń
    2. hahaha, rozgryzłaś mnie i serio. Chciałabym żebyś czasem zobaczyła moje ożywienie jak podczas codziennego przeglądania blogów w tym Twojego orientuje się, że dodałaś coś plebejskiego :D To tak jakby ktoś posługiwał się piękną i nienaganną polszczyzną do której się tęskni i podziwia, a tu od czasu do czasu ta osoba odsłania, że doskonale umie porządnie i dosadnie zakląć w Twoim języku przez co czujesz, że jednak jest między Wami jakiś przepływ kulturowy i ta osoba staje Ci się bliższa w sensie realna, a nie tylko wyśniona z dalekich fantazji :D Kurde, ale żem porównanie walnęła... Lepiej skończę xD

      Oczywiście, że rozumiem! Moja mama zwykle jak jej coś smakuje, a jej nie to mówi: nie znasz się! A jak mi coś smakuje, a jej nie: - Ty wogóle nie masz smaku... taaa... przez co jak dostaję nie raz takie komentarze to automatycznie agresją reaguje. To jest tak głęboko we mnie zakorzenione i zakodowane. Jeżeli kiedyś chciałabyś mnie doprowadzić do furii wystarczy zdanie: - Nie znasz się xD

      Moja mama lubi chyba ze mną testować, ale chyba ja z nią mniej bo... mnie kantuje :D

      Usuń
    3. Tyy, właśnie ta realność to klucz niektórych recenzji! :D Tak samo, jak np. kiedyś tam recenzowałaś którąś SuroVital, albo w ogóle cokolwiek, co jadłam. Bo tak to... abstrakcja!

      Agresja powodowana miłością do jedzenia i tyle w temacie.

      Haha, ja to mam tak, że mam takie strzały, że jak wiem, że coś mi nie będzie smakowało i chcę się z tego trochę pośmiać czy coś, to mogę z mamą próbować, ale tak, jak degustuję zacne rzeczy, to muszę być sama-samiuteńka. A jak takie jakieś normalniejsze próbuję (z tescaczy, Bellaromki itp.) to zawsze jem coś oglądając i nawet nie umiem inaczej. :P

      Usuń
    4. ojej, pamiętasz! Jestem pełna podziwu dla Twojej pamięci serio :D

      Ja nie mogłabym w towarzystwie TV bo nie jestem chyba tak kompatybilna by dobrze z uwagą coś obejrzeć i zjeść z uwzględnieniem co jem :D

      Usuń
    5. To u mnie wygląda tak: jem część dokładnie się tym delektując, a potem coś sobie włączam by do mnie gadało (nie skupiam się na treści) i jem dalej. To do takich "znanych" rzeczy, jak mówiłam. Nigdy nie zjadłabym tak np. jakiegoś Zottera. Nie. Musi być wtedy cisza i spokój, ale już jedzenie Bellarom w ciszy by mnie chyba zaczęło nużyć. :P Skomplikowana ze mnie osoba, haha.

      Usuń
    6. Mi się wydaje, że lepiej być skomplikowanym i niezrozumiałym niż być kolejną kopią tych samych schematów i obyczajów :D Trzymaj tak dalej ;)

      Usuń
  4. Oba wafelki na pewno kiedyś jadłyśmy ;) Jednak było to z kilka lat temu, więc ocen nie umiemy wystawić a teraz nawet nie mamy ochoty ich próbować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiłabym się, gdybyście miały na nie ochotę. :P

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)