wtorek, 16 maja 2017

Madecasse 80 % ciemna z Madagaskaru

Czasem, gdy sięgam po nieznane marki czekolad z najwyższych półek, czuję się onieśmielona, przedzielam więc sobie ich degustacje markami znanymi, będącymi "wentylami bezpieczeństwa" (hiperbolizując trochę), albo takimi jak ta - mocno kojarzącymi się z już znaną.
Madecasse bardzo przypomina jedną z moich ulubionych marek, czyli Menakao, co więcej, większość ich tabliczek jest produkowana w tej samej fabryce - Cinagra. Czekolady z kakao Madagaskaru produkowane na miejscu... Dla mnie, wielbicielki madagaskarskich smaków, to dopiero gratka.

Madecasse 80 % to ciemna czekolada o zawartości 80 % kakao z Madagaskaru.

Po otwarciu z małym zaskoczeniem odnotowałam, że czuję raczej łagodny zapach. Owszem, czułam kwasek cytrusów, soczyste grejpfruty i pomarańcze typowe dla Madagaskaru, ale dopiero na drugim planie. Piękna, bardzo ciemna z bordowym połyskiem, tabliczka głównie pachniała słodką wanilią i jagodami oraz rozgrzaną ziemią.

Przy łamaniu okazała się twarda, jej przekrój był ziarnisty, a w ustach rozpływała się powoli i trochę lepko, kojarząc się z niegładką, ziarnistą chałwą. Bardzo spodobała mi się ta struktura. Wbrew smakom pozostawiała trochę suchy efekt, ale to nie wada.

Gdy wgryzłam się w czekoladę, od razu poczułam wyrazisty smak grejpfruta. Była to oczywiście jego charakterystyczna, soczysta gorzkość oraz oszczędna słodycz.
Gorzkość szybko wystrzeliła we wszystkich kierunkach roztaczając w ustach bogactwo nut smakowych. Jako że w ogromnej mierze była ewidentnie kakaowego pochodzenia, przyniosła motyw rozgrzanej, żyznej ziemi z palonymi nutami kawy. Opływała ją jednak gorzkość bardziej owocowa, a więc wspomniana już grejpfrutowa i skórki pomarańczy.

Od nich, od owoców, rozchodziła się silna soczystość, niosąca jedynie owocową słodycz. Była tak intensywna i naturalna, że zdawało się, iż czekolada nie została posłodzona, a znacząca słodycz pochodzi jedynie od owoców, które w jakiś magiczny sposób zamknięto w tabliczce. Od skórek odszedł i rozszedł się w ustach smak miąższu dojrzałych pomarańczy, cytrusów i innych słodkich owoców (mango?). Znalazły się tu egzotyczne owoce leśne - takie jakieś jagódkowe, może i czerwone, ale nie wiem jakie konkretnie, a wraz z nimi wychwyciłam łagodniejszy motyw. Kojarzył się trochę z mlecznymi nutami, uchylał się jednak i chował. W końcu jakby został zapędzony w róg przez palono-cytrusowe smaki i zaczął mi się troszeczkę kojarzyć z kefirem, ale w stopniu o wiele mniej intensywnym, niż w Menakao 80%. Dosłownie przez sekundę ujawniła się w tym odrobinka kwasku i ściągający efekt.

Po zniknięciu ostatniego kawałka, w ustach jeszcze przez kilka godzin pozostawał posmak gorzkich grejpfrutów, skórek pomarańczy, a także soczystość słodkich, egzotycznych owoców i palony motyw nagrzanej ziemi, palonych ziaren kawy.

Czekolada była cudownie soczysta, ale przez sporą rolę palonych, ciepłych nut trochę wysuszała. Wybaczam jej to jednak ze wzgląd na ciekawą konsystencję. Mimo to, zachwyciła mnie intensywnie owocowym smakiem, który jednak nie był zbyt słodki, czy kwaśny, a mocny i gorzki (bo oprócz gorzkich grejpfrutów ziemia i kawa także wyraźnie się tu zaznaczały).

To głębia Madagaskaru, która jednak jest dość prosta (albo raczej przewidywalna). Nie jest to też taka moc, jaką czasem mają 80-tki; w ciemno powiedziałabym, że to raczej jakieś 75 %, ale nie ma to przy tym smaku większego znaczenia.
Bardzo przypominała Menakao Dark Chocolate 80 % Robust & Bold, ale wydaje mi się, że Menakao była bardziej ofensywna i dzika, "mleczna" nuta w postaci twarogu (tudzież kefiru) była istotniejsza. Od kradzieży mojego serca od Menakao było bardzo blisko, ale trochę zabrakło. Czuję się chyba po prostu zobowiązana do odznaczenia Menakao, więc znowu pozwolę sobie zabawić się w połówki w ocenie (czego nie lubię robić).


ocena: 9,5/10
kupiłam:  Sekrety Czekolady
cena: 18 zł (za 75 g)
kaloryczność:  573 kcal / 100 g
czy kupię znów: możliwe

Skład: miazga kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa

10 komentarzy:

  1. Mi jej moc wydała się w porządku jak na 80-tkę, rzeczywiście nie jest jakaś mocno skomplikowana, ale zdecydowanie o "madagaskarskim", cytrusowym charakterze. Za to ta z kokosem jest super cytrusowa, ten kokos jakos wzmacnia ten madagaskarskie posmaki, Madagaskar do kwadratu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodziło mi o to, że nie jest mocno kakaowa czy skomplikowana, tylko o to, że nie jest to siekiera, bo to mogłoby niektórych wystraszyć. :P Madagaskar po prostu jest taki lekki i dziki zarazem, co kocham. :D
      No, to mam nadzieję, że i z kokosem kiedyś spróbuję!

      Usuń
  2. Bardzo nas ciekawi ten owocowy charakter :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtarza się w niemal wszystkich plantacyjnych czekoladach z Madagaskaru. Warto kiedyś spróbować. ;)

      Usuń
  3. Spróbowałabym.... czemu nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz dojrzałe wspomniane owoce, na pewno nie byłoby Ci za słodko. :D

      Usuń
    2. Jak byłam mała nie lubiłam, potem po latach posmakował mi sok - teraz soku z kartonu nie wypiję, ale owoc zjem. Smakuje mi chociaż nie szaleję i nie nalezy do moich ulubionych owoców ale w czekoladzie... na prawdę kusi i zachęca aby sięgnąć po tabliczkę ;)

      Usuń
    3. Ja w ogóle z kolei soków nie pijam, nawet wyciskanych. :P
      Tak, w czekoladzie wszystko jest ciekawsze!

      PS Naprawdę* ;)

      Usuń
  4. Ty i onieśmielenie czekoladą? Weź się nie zgrywaj ;) A tabliczkę akurat bym zjadła, czego pewnie żadna z nas się nie spodziewała. Kupiło mnie mango, a potem już poleciały same pozytywy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak jeszcze trochę. :P Ona była tak smakowita, że trudno o kogoś, kto by jej nie chciał!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)