czwartek, 15 czerwca 2017

Erithaj Ba Lai Chocolat Noir Vietnam 74 % ciemna z Wietnamu

Przy Erithaj Ben Tre Vietnam 70 % wspomniałam już, że posiadam jeszcze parę tabliczek tej marki, i to z wyższą zawartością kakao oraz mleczną. Jak zaplanowałam, jako drugą do otwarcia przeznaczyłam, że tak powiem, "środkową", co do której miałam naprawdę ogromne oczekiwania, gdyż już pierwsze spotkanie z Erithaj było niezwykle... owocne. O tak, jej owocowa (śliwkowa) moc - cudo. Jak będzie z jej koleżanką, z tego samego regionu (Ben Tre), ale tylko i wyłącznie z kakao trinitario znad rzeki Ba Lai? Oj, lubię taką precyzję.

Erithaj Ba Lai Chocolat Noir Vietnam 74 % to ciemna czekolada czekolada o zawartości 74 % kakao trinitario z Wietnamu z prowincji Ben Tre znad rzeki Ba Lai.

Po otwarciu poczułam wyrazisty zapach, który wydał mi się wręcz namacalny. Była to mokra ziemia, ogólne poczucie gęstości i wilgoci, co równie dobrze mogło przywodzić na myśl także jogurt oraz ogrom malutkich ciemnych owoców - raczej leśnych. Jeżyny, jagody itp. Oprócz tego, w tej całej mokrości czułam taką... roślinną, świeżo ziołową (lub bardziej "przyprawową") soczystość trudną do sprecyzowania.

Tabliczka o soczystym, ciepłym kolorze miło trzasnęła. Łamała się trochę nierównomiernie, a kiedy włożyłam pierwszą kostkę do ust, chyba odkryłam dlaczego. Otóż nie miała gładkiej, kremowej konsystencji. Cieszyła się charakterną pylistą szorstkością, zacięciem, zamkniętymi w lepiąco-bagienkowatej, ale nie tłustej, masie. Rozpływała się po prostu bosko. Mój ideał.

W pierwszej chwili poczułam łagodny, nieprażony smak mający owocowy klimat, jednak nie zdążyłam się nad nim zastanowić, a już nadciągnęło gorzkawe, soczysto-cierpkie uderzenie. W sekundę poraziła mnie intensywność i wyrazistość - krótko mówiąc: moc smaku, a także jego jednoznaczność. Miałam wrażenie, jakbym właśnie jadła jeżyny... garściami! Takie w pełni sezonu, a więc słodko-goryczkowate i po prostu przepyszne.
Zaraz po nich pojawiły się także ciemne - granatowe i fioletowe, z przewagą tych pierwszych - winogrona. Również słodkie, dojrzałe. To było jak rozgryzanie tychże winogron, rozkoszowanie się ich słodyczą, a następnie wysysanie cierpkich skórek. Kocham to!

W tle zarysowała się subtelna słodycz kojarząca się z wyidealizowaną, bo nieprzesłodzoną krówką, w dodatku taką odrobinę przyprawioną i... przypieczoną? Zaraz! Przecież to była nutka batona Ania Owies!

Również subtelnie i również w tle pojawiły się cytrusy, jednak nie był to zbyt jednoznaczny smak. Owszem, wyraźny, ale jakby mi ktoś powiedział, że to nuta jogurtu... w sumie można by się nabrać. Zwłaszcza, jeśli mówiłoby się o cytrusowym jogurcie.

Cytrusy z czasem wzmocniły się i po złączeniu ze słodyczą, stworzyły efekt niejednoznacznej i niemal chłodzącej słodyczy, jakby takiej przytłumionej. Następnie uległy trochę goryczce jeżyn i winogron, do bukietu smaków dotarł lekko palony smak. Pomyślałam o niemocnej, ale głębokiej kawie o cytrusowych nutach. To było to!

Końcówka należała palonych nut, słodko-cierpkich owoców i jakby... cierpkiej słodyczy? Te smaki były niezwykle wyraziste i takie "stężone", jakby nie mogły pomieścić się w tabliczce.

Z zaskoczeniem więc odkryłam, że posmak należał do słodkich owoców i lekkiego palenia. To było jak spokojny, cichy wieczór po dniu pełnym wrażeń i emocji.

W czekoladzie zakochałam się już od pierwszego kęsa. Raz i drugi czuć w niej palenie, ale nie było mocne, dzięki czemu wszystkie nuty miały okazję świetnie się rozwinąć. Nie było ich jednak za wiele. Czekoladę nazwałabym wręcz prostą, bo była szokująco jednoznaczna. To po prostu jeżyny, ciemne winogrona i palona końcówka, z nutami krówkowo-przyprawowo-cytrusowymi. Te nuty były tylko tłem, zaś zasadnicze smaki... Dawały nieźle popalić. To doskonały przykład czekolady, która pokazuje smakowitość kakao - nie trzeba nic więcej. Genialna i bijąca na głowę wiele innych. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych.

Erithaj zszokowało mnie wyrazistością i jednoznacznością smaków w swoich tabliczkach.
Muszę przyznać, że orzeźwienie, wyrazistość fioletowych owoców i wytrawna (wręcz goryczkowata) słodycz troszeczkę kojarzyła się z Erithaj Ben Tre Vietnam 70 %, ale według mnie Ba Lai jest lepsza, choć to pewnie dlatego, że po prostu wolę winogrona i jeżyny od śliwek.


ocena: 10/10
kupiłam:  Sekrety Czekolady
cena: 23 zł (za 100 g)
kaloryczność: 560 kcal / 100 g
czy kupię znów: tak (przy najbliższej możliwej okazji!)

Skład:  ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy

12 komentarzy:

  1. Brzmi rewelacyjnie, zwłaszcza te jerzyny. Chętnie się z nią bliżej zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jeżyny były boskie. Warto, naprawdę. To jedna z tych czekolad, które po prostu mnie zszokowały, rozwaliły i dla których zrobiłabym wszystko!

      Usuń
    2. Jezyny uwielbiam a ich nutami w gorzkiej czekoladzie jeszcze się nie spotkałam - to na prawde brzmi smacznie i ciekawie ;)

      Usuń
    3. Też tak często na nie nie trafiam, więc to nie tylko brzmi, ale i naprawdę* tak smakuje. ;)

      Usuń
  2. "To po prostu jeżyny, ciemne winogrona i palona końcówka, z nutami krówkowo-przyprawowo-cytrusowymi."
    Tak, brzmi prosto xD W takim razie Milka to przy tej tabliczce najprostsza prostota prostości xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już widzę mój opis Milki... pewnie coś w stylu "bezkresna cukrowość z nutą cukru, mdłym akcentem - być może odtłuszczonym mlekiem z pewną sugestią chemii i odważnie zaznaczającym się plastikiem". xD

      Usuń
  3. Czekolada ma cudowne opakowanie i to co opisujesz ,że mi przypadło do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chociaż w pewnym stopniu kochasz te owoce tak jak ja, to na pewno!

      Usuń
  4. charlottemadness15 czerwca 2017 21:11

    Najbliższa okazja zamówienia w Sekretach Czekolady właśnie w planach wiec na pewno ja uwzględnię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ostatnio chyba cierpią na ich braki, ale ja liczę, że na jesień się to zmieni i pod koniec lata na pewno zrobię duuuże zamówienie.

      Usuń
  5. Jeden akapit nastawił mnie do czekolady jednoznacznie negatywnie. Ciekawe, czy zgadniesz który.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygrałaś, bo nie mam pojęcia. Jeśli chodzi Ci o cytrusy, to akurat one wcale w tej czekoladzie tak nie rzucały się "na język", były tylko dodatkiem, a wszystko kręciło się wokół jeżyn i winogron.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)