wtorek, 12 września 2017

Domori Cacao Criollo 70 % ciemna z Wenezueli

Z uśmiechem wspominam czasy, gdy Domori mnie onieśmielały... Może i minęły te dwa czy trzy lata, ale ja czuję, jakby to było tak dawno temu. Sięganiu po Domori dalej sięga niepewność: "czy uda mi się uchwycić wszystkie smaczki?", ale jest ona już nieco inna. Nowe czekolady Domori to tak jakby nowy rozdział. Kupiłam wszystkie nowinki, a zacząć postanowiłam od najmniejszych (z serii Criollo) i od najmniejszej zawartości kakao (bo Criollo 100 % już jadłam).

Domori Cacao Criollo 70 % to ciemna czekolada zawierająca 70 % kakao Criollo (blend różnych podgatunków) z Wenezueli.

Od razu po otwarciu poczułam zachwycająco wyrazisty zapach migdałów, prażonych orzechów laskowych i włoskich w "ciepłej" tonacji. Rozciągały się na ziemisto-drzewnej, rozgrzanej bazie, która świetnie dopuszczała do nich kwiatowo-miodową słodycz. Była leciutka, a w dodatku przy kwiatowości doszukałam się jakby... imbiru? Obok tego wszystkiego bardzo wyraźnie zaznaczyły się soczyste owoce - jagody (przez które, połączone z kwiatami, zapach skojarzył mi się z czekoladami Pacari) i jeżyny.

Z wyglądu ciemna tabliczka nie wydała mi się niezwykła, ale trzasnęła zdecydowanie, a w ustach... ach, jak ona się rozpływała! Gęsto, leniwie i nieco zalepiająco, a równocześnie idealnie gładko mięknąc, niczym bardzo maślany krem. Nie jest to moja ulubiona konsystencja, ale wydała mi się bardzo ciekawa, wszak nie dodano tłuszczu kakaowego.

Smak okazał się bardzo pasujący do konsystencji, bo o ile w pierwszej chwili poczułam odrobinkę owocowego kwasku, tak potem po ustach rozszedł się bardzo maślany motyw i trwał prawie do samego końca (trochę słabnąc). 
Słodycz cały czas pozostawała w tle, nie narzucała się. Najpierw nie umiałam jej nazwać, bo nie była karmelowa, mimo nieco opalanego motywu, nie była też kwiatowo-miodowa, mimo że "drapanie" tej złocistej cieczy jakby przez moment mi mignęło. W końcu znalazłam odpowiednie określenie na to. To takie toffi, ale głównie na bazie rozgrzanego masła i śmietanki, mało słodkie (a poczucie słodyczy dodatkowo obniżały owoce pobrzmiewające w tle).

Masło mogłoby mi przeszkadzać, gdyby nie to, że schodził się z orzechowym smakiem. To bogactwo migdałów i orzechów z gorzkawymi skórkami, które stanowiło centrum degustacji.
Właśnie przede wszystkim migdałowo-orzechowa była ta czekolada.
Po gorzkawych skórkach pojawiało się skojarzenie z mocno przypieczonym piernikiem, jakimiś przyprawami do niego (to już nie był imbir z zapachu, ale cała mieszanka), być może nawet nutą alkoholu (wina).

Ciężkość wyżej opisanych nut od samego początku była przełamywana kwaskiem owoców. Najpierw niepewne, daleko w tle, potem coraz odważniejsze. Wśród nich czułam niedojrzałe jeżyny i słodkie jagody, co kojarzyło mi się "porzeczkowo", ale smakiem porzeczek nie było (podobnie miałam w przypadku warstwy duetu tych owoców w Jagielniku z Legal Cakes). Z jeżyn rozchodziło się trochę cytrusów, pod koniec może też coś gorzkawego, co spójnie wchodziło w smak skórek orzechów.

Wszystkie smaki dążyły do tego, ażeby posmak pozostał głównie wykwintnie gorzki. To dobra gorzkość migdałów, orzechów, może trochę o owoce wzbogacona. Słodkawe masło też nie dawało za wygraną i gdzieś tam było. Jakoś nie umiem go nazwać toffi, mimo że właśnie taką nutę sugeruje producent na opakowaniu. O wiele bardziej podobała mi się "interpretacja nuty toffi" w Michel Cluizel Mangaro Milk 50 %.

Czekolada wydała mi się tabliczką stworzoną dla osób, które lubię czekoladową głębię, ale bez szaleństw. To taki ogólny obraz Criollo; miała w sobie migdałowo-orzechowe nuty charakterystyczne dla całej linii Criollo Domori, wydała mi się ztoffi-maśloną, o wiele łagodniejszą wersją Domori IL100% Criollo; Criollo 70 % Puertofino o zmniejszonej korzenności i wytrawności; miała podobne ciepło-"jagódkowe" akcenty co Criollo 70 % Guasare; orzechy, owoce i trochę przypraw przywodziły też na myśl Amedei Cru Venezuela 70 %, ale z wyciętą chałwowością Amedei. 


ocena: 8/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 19,99 zł (za 25 g; dostałam zniżkę)
kaloryczność:  554 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy

12 komentarzy:

  1. Nie wiem jak Ty to robisz xD Patrzę na czekoladę - widzę 70% i myślę "za słaba". Zaraz czytam "wyrazisty zapach migdałów, prażonych orzechów laskowych i włoskich w "ciepłej" tonacji" i od razu myślę, że chciałabym spróbować i nawet imbir mnie nie zniechęcił. Umiesz opisywac i opowiadać - nie ma co. Powinnaś zostać bajarką. Albo lepiej... niech zatrudnią Ciebie do reklamy - tak ładnie opisując wepchałabyś nawet największy kit xD
    Ale wracając do czekolady, która kitem nie jest. Za toffi nie przepadam ale bogata orzechowa nuta i słodycz w tle sprawiają, że czekolada wydaje mi się bardzo fajna i ciekawa - z pewnością warta spróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czekolady takie jak ta łatwo jest tak pięknie opisać. One po prostu są takie... Ta niewyobrażalna wyrazistość, głębia - nie do porównania ze wszystkimi zwykłymi. ;)

      Ja z toffi mam tak różnie, choć mój stosunek do niego jest raczej chłodny, to tutaj, jako nuta w takiej czekoladzie to już co innego.

      Usuń
    2. Według mnie każdą czekoladę pięknie opisujesz, ale przy niektorych można się rozpłynąć :)

      Niektore nuty smakowe w pewnych połączeniach nie przeszkadzają - poza tym nie ma pewności, że każdy to poczuje :)

      Usuń
    3. Niby fakt, ale jak powtarzają się w kilku recenzjach i w opisie producenta, to jednak jest duże prawdopodobieństwo, że się jednak poczuje. :P

      Usuń
  2. Czyli prawdziwy blend, w którym można znaleźć nawiązania do różnych nut smakowych. Takie złożone, ale spokojne criollo. To Domori, więc chętnie spróbuję, ale musze się zastanowic czy ją zamawiać w najblizszym czasie, bo i tak nie będę mógł zamówić wszystkiego, na co mam ochotę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze mam problem, że chciałabym więcej, niż jestem w stanie.
      Myślę jednak, że jak kupować wszystkie blendy criollo, to i ten.

      Usuń
  3. Taki miks smaków z różnych czekolad w jednej tabliczce :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomimo tego, że nie dostała od Ciebie najwyższej oceny i tak odczuwam jej brak, bo 80, 90 i 100 mam na stanie i nie osiągnę zen dopóki nie będą wszystkie razem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem to doskonale! Ja za sobą mam już wszystkie wspomniane.

      Usuń
  5. Miód ujdzie, jeżyny jeszcze ujdą, bo bez pestek, ale choćby cień imbiru? O nie, niet. Poza tym nie kusi mnie tak w całokształcie. Zero emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tylko trochę w zapachu był imbir! W smaku już miks piernikowy.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)