Zoter Labooko Peru Milk 45 % to mleczna czekolada o zawartości 45 % kakao criollo i trinitario z Peru.
Po otwarciu poczułam wyrazisty zapach mleka z mocną słodyczą wanilii oraz niemal pudrową. Ta pudrowość była wręcz cukierkowa, kojarzyła mi się z czymś słodkim i malinowym / truskawkowym. Z tyłu zaznaczała się i pewna rześkość - niemal cytrusowa? Przez połączenie z ogromem mleka pomyślałam o maślance.
W smaku okazała się spokojna, przede wszystkim słodka. Przewodziła nuta karmelu, takiego lekko opalonego. Zaraz za nim stała wanilia.
Z czasem przy karmelowej nutce pojawiła się sugestia orzechów. Niewątpliwie pochodziła od kakao, ale nie była to nawet gorzkość. Nugat, orzechy laskowe w karmelu - takie charakterniejsze, ale wciąż głównie słodkie.
Leciutka rześkość tonęła w słodkim, waniliowo-mlecznym tworze. Mieszały się ze sobą, by wraz z nieco charakterniejszą, karmelowo-orzechową nutką pozostać w posmaku jeszcze na parę chwil.
Czekolada była smaczna, ale bez większego zachwytu. Czuć w niej kakao, ale i tak wyszła głównie słodko. Podobały mi się jednak nuty jej słodyczy oraz to, że pokazała, iż nawet "podchodzenie pod bezę" może wyjść przyjemnie. Żałuję jednak, że nie poszła bardziej w kierunku zapachu, nuty owoców się nie rozwinęły.
Czy miała nuty Oro Verde 75%? W ciemno bym ich nie skojarzyła, ale wróciwszy do recenzji... No co, jak nie nugatowo-pralinowe i czerwonoowocowe nuty tu czułam? Tylko, że Peru 45 % skupiła się bardziej na mleku i słodyczy, która z tym mlekiem cudnie się łączyła.
ocena: 8/10
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, pełny cukier trzcinowy, sól, wanilia
----------------------
Aktualizacja z dnia 31.03.2019:
Zajęłam się ostatnio pisaniem tekstów dla Bio Kredensu, bez którego wiele pyszności od Zottera byłaby dla mnie poza zasięgiem, toteż ostatnio wpadło mi trochę tabliczek - w jednej recenzji we wstępie będzie o tym więcej, na razie jednak ważne jest tylko to, że do tej tabliczki wróciłam, mimo że nie planowałam. Ot, wpadła i... jedząc trochę mnie zdziwiła, a gdy sprawdziłam parę rzeczy, okazało się, że Zotter wprowadził zmiany.
Zoter Labooko Peru Milk 45 % to mleczna czekolada o zawartości 45 % kakao z Peru.
Wąchając tym razem, oprócz waniliowo-pudrowych nut, poczułam leciutki karmel czy nawet słodkie toffi.
Struktura bez zmian, acz ta mleczna tłustość skojarzyła mi się wręcz ze ślisko-zalepiającym mlekiem skondensowanym / budyniem z odrobinkę proszkowym efektem.
W pierwszej chwili jej słodycz wydała mi się rześko-ulotna, jakby kwiatowa, po której niemal natychmiast, niczym rosa po płatkach kwiatów, spłynął słodki, maślany karmel, a właściwie... Toffi. W odważnej asyście wanilii.
Oto od smaczku śliskiego, słodziutkiego toffi buchnęło mleko. Ogrom słodkiego, skondensowanego mleka karmelowego. Skojarzyło mi się z lodami, było takie... zwiewniejsze, "chłodkowate"... ale też trochę przywodzące na myśl gęsty waniliowy budyń na śmietance.
Mniej więcej w połowie słodycz zrobiła się za silna, wanilia z mlekiem karmelowym stanęły na pierwszym planie. Przy wanilii plątała się lekka pudrowość (jak cukier puder czy coś).
Lekka karmelowość wyłuskała skądś cieplejszy motyw orzechów, pod koniec palona słodycz przybrała więc lekko orzechowo-kakałkowy wyraz. Nie gorzkość jednak. Tylko trochę spoważniała. Zasugerowała kawę karmelową?
W posmaku pozostała prawiegorzkawość, jak również słodycz toffi i śmietankowo-mleczny karmel, dużo wanilii, a także skojarzenie z lodami waniliowymi, pewna pudrowość. Czułam się zasłodzona i zatłuszczona.
Nowa wersja okazała się o wiele bardziej toffi, skondensowana i waniliowa. Owocowa namiastka zaniknęła zupełnie - chyba zmieniła się w rześkość (lodów). Na pewno całość wyszła bardziej słodko, ale właśnie w tym kontekście, nie zaś pudrowo-bezowym.
Szkoda mi owoców, choć cieszę się, że obyło się bez bez (hue hue). Dalej nudno-smaczna, choć inna. Przy tym jednak świetnie czuć, jak drobna zmiana (np. kolejność wanilii i soli, nie wiem, jak z resztą, gdy o proporcje chodzi, bo kaloryczność mocno podskoczyła) wpływa na całą czekoladę. I obrazuje, że Zotter ciągle stara się udoskonalać swoje receptury (ja tam podwyższyłabym zawartość kakao i spokój).
----------------------
Aktualizacja z dnia 31.03.2019:
Zajęłam się ostatnio pisaniem tekstów dla Bio Kredensu, bez którego wiele pyszności od Zottera byłaby dla mnie poza zasięgiem, toteż ostatnio wpadło mi trochę tabliczek - w jednej recenzji we wstępie będzie o tym więcej, na razie jednak ważne jest tylko to, że do tej tabliczki wróciłam, mimo że nie planowałam. Ot, wpadła i... jedząc trochę mnie zdziwiła, a gdy sprawdziłam parę rzeczy, okazało się, że Zotter wprowadził zmiany.
Zoter Labooko Peru Milk 45 % to mleczna czekolada o zawartości 45 % kakao z Peru.
Struktura bez zmian, acz ta mleczna tłustość skojarzyła mi się wręcz ze ślisko-zalepiającym mlekiem skondensowanym / budyniem z odrobinkę proszkowym efektem.
W pierwszej chwili jej słodycz wydała mi się rześko-ulotna, jakby kwiatowa, po której niemal natychmiast, niczym rosa po płatkach kwiatów, spłynął słodki, maślany karmel, a właściwie... Toffi. W odważnej asyście wanilii.
Mniej więcej w połowie słodycz zrobiła się za silna, wanilia z mlekiem karmelowym stanęły na pierwszym planie. Przy wanilii plątała się lekka pudrowość (jak cukier puder czy coś).
W posmaku pozostała prawiegorzkawość, jak również słodycz toffi i śmietankowo-mleczny karmel, dużo wanilii, a także skojarzenie z lodami waniliowymi, pewna pudrowość. Czułam się zasłodzona i zatłuszczona.
Nowa wersja okazała się o wiele bardziej toffi, skondensowana i waniliowa. Owocowa namiastka zaniknęła zupełnie - chyba zmieniła się w rześkość (lodów). Na pewno całość wyszła bardziej słodko, ale właśnie w tym kontekście, nie zaś pudrowo-bezowym.
Szkoda mi owoców, choć cieszę się, że obyło się bez bez (hue hue). Dalej nudno-smaczna, choć inna. Przy tym jednak świetnie czuć, jak drobna zmiana (np. kolejność wanilii i soli, nie wiem, jak z resztą, gdy o proporcje chodzi, bo kaloryczność mocno podskoczyła) wpływa na całą czekoladę. I obrazuje, że Zotter ciągle stara się udoskonalać swoje receptury (ja tam podwyższyłabym zawartość kakao i spokój).
ocena: 8/10
kupiłam: biokredens.pl (dostałam)
cena: (normalnie 16 zł)
kaloryczność: 588 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, pełny cukier trzcinowy, wanilia, sól
Przyznam że ostatnio też mleczne tabliczki raczej omijam, tu też chyba się nie skuszę, może jakoś przy okazji. Nie to, że to złe czekolady, ale mleczne ostatnio wydają mi się za słodkie. Jakby miała tak ze 60%, to może :)
OdpowiedzUsuńTaak, też w większości mlecznych czuję głównie cukier i to mi tak... no, wolę czuć kakao. Czasem co z tego, że czuć wszystkie walory powiedzmy cukru kokosowego czy jakiegoś tam innego, jak to wciąż nie kakao.
UsuńTylko konsystencja inna (bardziej milkowa) i byłby cud. Zresztą nawet w takim postaci mnie interesuje.
OdpowiedzUsuńMilkowa konsystencja u mnie to już by była utrata przynajmniej punktu (zależy jak bardzo byłaby milkowa).
Usuń