niedziela, 26 lutego 2017

Idilio Origins 2ndo Seleccion Amiari Meridena 72 % ciemna z Wenezueli

Czasem sama nie wiem, czym kieruję się wybierając czekolady do degustacji. Kiedy lubię jakąś markę, uważam ją za swego rodzaju pewniaka, a nie mam żadnych konkretnych tabliczek, sięgam trochę "byle jak". Np. na tę zdecydowałam się, bo: pierwsza próbowana (Idilio Origins 5nto Cooperativa Amazonas 72 %) nie zdobyła nagród Akademii Czekolady, a u mnie ma 10/10, druga (Idilio Origins 3ero Seleccion Cata Ocumare) zdobyła brąz, a mi smakowała nieco mniej. Jak będzie ze złotem? A z kolei jeszcze jedna posiadana wydała mi się jakaś "daleka", bo ma 16ty numer. Dziwna selekcja? Może, ale przynajmniej w końcu którąś wybrałam.

Idilio Origins 2ndo Seleccion Amiari Meridena to ciemna czekolada o zawartości 72  % kakao zwanego Sur del Lago ze stanu Zulia z Wenezueli.

Po rozerwaniu sreberka poczułam wyraźnie ciepły zapach łączący w sobie rozgrzaną ziemię, trochę drzew i cały ogrom dojrzałych na słońcu, soczystych pomarańczy, trochę ich skórek oraz akcent, który przypisałam nutom wiśniowym. Niewątpliwie czułam też prażenie - ale delikatne.

Czekolada miała piękny, żywy i również ciepły kolor, który jak nic kojarzył mi się z aromatycznymi pomarańczami, a przekrój wyglądał na ziarnisty, albo raczej... jakby były tam sproszkowane pomarańcze czy coś. Zobaczyłam go oczywiście dopiero po przełamaniu, któremu towarzyszył "trzask gałązki".

W ustach czekolada rozpływała się najbardziej kremowo ze wszystkich jedzonych dotąd Idilio. Aksamitna kremowość, lekka tłustość.

W pierwszej chwili aż poraził mnie smak słodziutkiej pomarańczy. To było po prostu boskie! Jakbym właśnie rozgryzła cząstkę najbardziej dojrzałego i najsłodszego owocu na świecie. Tutaj warto zauważyć, że ta czekolada nie wydawała się specjalnie owocowa, a już na pewno nie była cytrusowo kwaśna. Tylko słodycz w niej była owocowa.

Bardzo szybko doszły do tego orzechowe nuty, które jakby wynikały z drzewnego zapachu. Orzechy... niezbyt prażone w końcu zamieniły się w migdały. Przy nich czekolada stała się jeszcze cieplejsza, poczułam się, jakbym łyknęła właśnie jakąś przyprawioną herbatę.

Pomarańcze przybrały bardziej skórkowy wyraz, a ogół zrobił się nieco bardziej prażony. Wtedy to wypłynęły przyprawy korzenne, z subtelnym cynamonem na czele.

Słodka nuta pomarańczy wypuściła spod swoich skrzydeł więcej słodyczy, jednak wciąż wydawała się jedynie naturalna i nieprzesadzona (jakby sama siebie przełamywała). Nazwałabym to "słodkimi suszkami". I tutaj dotarło do mnie, że nuta wiśni, jaką wywąchałam na początku, była tak naprawdę słodkimi, suszonymi śliwkami, a może i soczystymi rodzynkami.

Zwieńczały one czekoladowość kojarzącą się z mokrym i wyrazistym ciastem z ogromną ilością kakao. Takim w dodatku zjedzonym w towarzystwie... herbacianego, bezalkoholowego grzańca z pomarańczami, owocowymi suszkami i cynamonem. Takim, wystawiającym wszystkich na pokuszenie, charakternym i igrającym, ale jednak bez nawet odrobiny alkoholu.

Bardzo kojarzyła mi się z Domori Sur del Lago Venezuela 70 % (to chyba nie dziwne), ale bez najciekawszych nut tej Domori, jakimi były wiśnie i lukrecja. Idilio zachwycała... wszystkim innym, w wielkim stylu. Nawet "nalewkowatość" Domori tutaj była bezalkoholowa, ale to właśnie Idilio miała charakter. Słodkie pomarańcze, przyprawy, migdały i wszelkie suszki zagrały tak cudownie, że smakowała mi o wiele bardziej, niż przytoczona Domori.
Mimo wszystko bardziej smakowała mi Idilio Origins 5nto Cooperativa Amazonas 72 %, jednak... dzisiaj opisywana to czysta, charakterna słodycz w najlepszym, cieplutkim wydaniu.


ocena: 10/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 34 zł (dostałam zniżkę <3) za 80 g
kaloryczność: nie podana
czy znów kupię: kiedyś możliwe

Skład: miazga kakaowa 72 %, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy

18 komentarzy:

  1. Cena dla mnie za wysoka,ale opisujesz ją tak,ze ślinka cieknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że czasem warto zaszaleć. ;)

      Usuń
  2. charlottemadness26 lutego 2017 07:27

    Tabliczka warta swej ceny.Byłabym gotowa wydać za nią tyle pieniędzy :>

    OdpowiedzUsuń
  3. O rety, tak bardzo bym zjadła :o Dziś zaczęłam czytanie Twoich recenzji od dobrej strony!

    PS Wczoraj kupiłam wielki płyn do kąpieli Luksji - czekolada z pomarańczą. O mamciu, jak to pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jeszcze nigdy się tak nie zdarzyło, by aż tak zgodnie było. :D

      A ja ostatnio do "spożywczych" zapachów mam uraz. Kupiłam żel pod prysznic o zapachu piernika... który zajeżdża jakąś colą, meh. :(

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa firma i dostepna u nas, coraz bardziej kusi, ale na razie będzie musiała zaczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście jej nie jadłyśmy ale spróbować byśmy chciały :D
    A tak na marginesie to dzisiaj jadłyśmy mleczną tabliczkę Dolfin z masala i była przepyszna choć zapach mieszanki przypraw skojarzył nam się dość nieprzyjemnie, bo ze starym spoconym facetem xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że moje skojarzenia przy degustacjach są dziwne. xD
      O, kocham tego Dolfina! I właśnie to jeden z nielicznych powodów, dla których szkoda mi Almy, mimo że i tak może raz na pół roku tam zajeżdżałam.

      Usuń
  6. Czekolada smakowita:] Te wszystkie nuty smakowe bardzo by mi pasowały:] Może kiedyś uda mi się spróbować:] Czytając Twojego bloga widzę że lubisz nuty alkoholowe, a będąc dzisiaj w Tesco zauważyłam ciekawe nowe serki właśnie z alkoholem - 3 rodzaje:z nutą wina, piwa Porter i whisky :] Skusisz się? Z chęcią przeczytałabym taką recenzję:]
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam. :D
      Serki? Masz na myśli cheddary Cahill's Farm? Jeśli o nie chodzi, to recenzji na pewno nie napiszę, bo nie chcę recenzować wszystkiego (np. jogurtów, które jem też nie recenzuję), ale jeśli Cię ciekawią, to bardzo polecam te sery. Z jednym z nich robiłam kiedyś sałatkę z kalafiorem i winogronami - przepyszna (https://www.instagram.com/p/BLy9HqZBD27/?taken-by=kimiko_blog).

      Usuń
    2. Właśnie te:) A ja myślałam, że to nowość;) wcześniej ich nie widziałam. Ale jak polecasz to sama przetestuję;) Mam nadzieję, że mi też posmakują:)
      Pozdrawiam Gwiazdeczka*

      Usuń
    3. U mnie one pojawiają się bardzo rzadko, więc może i u Ciebie rzeczywiście pierwszy raz się pojawiły.
      Jestem pewna, że posmakują. :)

      Usuń
  7. Masz kilka błędów w tytule wpisu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, rzeczywiście. :O Dzięki!

      Usuń
    2. Haha, nieźle zasepleniłam. :P Pod wpływem czekolady chyba moja uwaga była... rozwalona.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)