A. Morin Perou Chanchamayo Noir 100 % to ciemna czekolada o zawartości 100 % kakao z Peru z prowincji Chanchamayo.
Po rozchyleniu sreberka poczułam bardzo intensywny i smakowity zapach, który bardzo mnie zaskoczył. Po pierwsze, nie wskazywał na czekoladę 100 %, po drugie... kojarzył się z kakao z Madagaskaru, bo przewijały się w nim cytrusy i grejpfruty oraz zdecydowana nuta kefiru w towarzystwie, już mniej madagaskarskiej, drzewności. Ona wnosiła pewną suchość stanowiącą kontrast do "mokrości kefiru".
W pierwszej chwili wydała mi się zaskakująco słodka i łagodna. Spod tego zaraz zaczynał wypełzać kwasek, stający się chwilami mocnym kwachem. Ogólnie jednak naturalna, owocowa słodycz go łagodziła, co w połączeniu dało cały bukiet soczystych, dojrzałych i tych nie całkiem dojrzałych, pomarańczy i mandarynek. Chwilami kwasek tak się chował, że miałam wrażenie, jakbym jadła bardzo słodkie mandarynki. To było cudnie słodkie (jak na czekoladę 100 %) i cytrusowe zarazem.
W pewnym momencie ogólna kwaskowatość zabijała słodycz, a przez ogólną tłustość, skojarzyła mi się z maślanką; czułam taką maślankową maślaność. Może i coś kefirowo-śmietanowego. Wbrew pozorom nie był to kefir czy twaróg charakterystyczny dla np. Madagaskaru. Tutaj była właśnie taka kwaskowata maślaność.
Ta czekolada zaskoczyła mnie chyba wszystkim, czym tylko się dało. Miała dobrą konsystencję i ciekawy smak. Różnił się nieco od reszty peruwiańskich setek (Zotter, Original Beans). Oprócz charakterystycznych dla nich nut cytrusów i dymu, Morin jakby udawał czekoladę z Madagaskaru. Podobała mi się też wyrazistość mandarynek i skojarzenie z książkami i migdałami.
Wolę klimat Les Chocolats de Pauline Noir Perou 100 %, ale ten Morin to naprawdę pyszna sztuka!
ocena: 9/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 21 zł (za 100g; dostałam zniżkę)
kaloryczność: 672 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie wykluczam, ale i nie planuję
Skład: miazga kakaowa
Głośno trzaskająca gorzka czekolada to muzyka dla uszu :D
OdpowiedzUsuń"smak zapachu książek" - ale takich nowych, zakupionych jakiś czas temu, ale nie czytanych, z biblioteki, antykwariatu? xD
Takich czytanych, ale bardzo, bardzo zadbanych, a nie śmierdzących i zakurzonych. :P
UsuńTen "zapach książek" brzmi intrygująco :> Ciekawe,czy bym go wydobyła jedząc tą tabliczkę.
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa jak byś to odebrała.
UsuńOprócz cytrusów i migdałów nie mogłam pozbyć się wrażenia, że wyczuwam coś z piwa, w szczególności aromatycznych, mocno nachmielonych gatunków. Nuty mnie zaciekawiły, ale odebrałam ją jako zbyt tłustą.
OdpowiedzUsuńZ piwem to mogłabym tu tylko te dymne nuty skojarzyć, ale też tak bardziej jako jakiś odymiony, palony słód.
UsuńW porównaniu do Morina 100 % z Wybrzeża Kości Słoniowej za tłusta właśnie mi się nie wydała. Może jeszcze nie tak mało tłusta jak lubię, ale nie przeszkadzało mi to.
Z setek Morina mam tylko Porcelanę. Teraz trochę żałuję, że nie mam także tej... ten zapach książek mnie intryguje!
OdpowiedzUsuńMoja Porcelana Morina jeszcze sobie leżakuje w szufladzie. ;)
UsuńMoże następnym razem, jak będzie możliwość, zamówisz i tę? Naprawdę warto.
Moja też ;)
UsuńPewnie tak zrobię!
Brzmi to nieźle, chętnie spróbuję, bo powoli zaczynam planować jakieś zamówienie w Sekretach. Morina jeszcze nigdy nie miałem okazji próbować, więc jakiś (może ten?) powinien się znaleźć na liście, choć wybór będzie ciężki. Co prawda po setce Zottera ostatnio jakoś mam ochotę na nieco łagodniejsze czekolady :)
OdpowiedzUsuńMorin akurat, według mnie, jest o wiele lepszy w tych 70% niż w setkach. ;) Na zapoznanie się z marką właśnie którąś z nich polecam, bo lepiej odzwierciedlają morinowski charakter.
UsuńTylko czekolada może w sobie łączyć skojarzenia owocowe z migdałami, maślanką a zarazem z książkami :D
OdpowiedzUsuńTo prawda, że w przypadku batonów czy ciast chyba się po prostu takich skojarzeń nie da mieć, ale... w sumie maślanka z owocami nie jest czymś aż tak "od czapy"... w dodatku taka pita przy czytaniu książki, mm. :D
UsuńLiczba powtórzeń słowa "mandarynka" w środkowej części recenzji wymiata. Aż zaczęłam czuć ich zapach. To bardzo jesienny owoc, który lubię, ale rzadko kupuję, bo - jeśli już najdzie mnie ochota na cytrusy - wybieram pomarańcze.
OdpowiedzUsuńCzekoladę bym przytuliła :)
Mnie w miarę często nachodzi na jedne i na drugie.
UsuńSłusznie! Tylko niech by Ci się w ramionach nie rozpłynęła. :P