wtorek, 10 października 2017

A.Morin Venezuela Porcelana Noir 100 % ciemna z Wenezueli

Ta tabliczka była ostatnią z morinowskich setek. O ile z Wybrzeża Kości Słoniowej mi nie pasowała, tak z Peru Chanchamayo smakowała mi. Czego spodziewać się po trzeciej? Lada moment miałam znaleźć odpowiedź na to pytanie, a podniecenie rosło tym bardziej, że miała to być pierwsza czekolada zrobiona w 100 %-ach z ziaren Porcelana, a więc podgatunku criollo, kakao najdroższego na świecie. Ziarna te, będąc jeszcze w owocu, potrafią być zupełnie białe.

A. Morin Venezuela Porcelana Noir 100 % to ciemna czekolada o zawartości 100 % kakao Porcelana z Wenezueli.

Po otwarciu poczułam głęboką i intensywną czekoladowość w nieco palonym wydaniu, kryjącą w sobie akcenty ziemi i... kawy? Zawilgoconej, pozostawionej na dnie filiżanki? Miałam problem z określeniem tego, bo obok tej całej intensywności rozchodziła się lekkość, przez którą rozumiem słodki kwasek żółto-pomarańczowych owoców - na pewno nie cytrusów, a np. moreli. Było w tym jeszcze coś... oczami wyobraźni zobaczyłam drzewka owocowe zachwycające białym, delikatnym kwieciem, ale w sumie zapach nie wydał mi się mocno "kwiatowy". To już odległe skojarzenie.

Czekolada nie była zbyt ciemna, ale twarda już jak najbardziej. Przy łamaniu głośno trzaskała, wydała mi się "wypełniona po brzegi", a w ustach rozpuszczała się trochę dziwnie. Nietłusto (jak na setkę), na pewno nie oleiście. Powiedziałabym, że trochę opornie, ale nie męcząco. Może mulisto? Pod koniec pozostawiała pylisty, ale nie suchy, efekt.

Od pierwszego kęsa przywitała mnie smakowita, stateczna gorzkość kakao. Trwała dobrą chwilę, po czym została zalana przez słodziutki serek brzoskwiniowy. To skojarzenie było tak jednoznaczne, że do teraz nie mogę wyjść z podziwu.
Zaraz jednak smak rozszedł się na kilka płaszczyzn. Czułam już bardziej sernik z wierzchem z brzoskwiń, moreli i innych żółtych owoców. Było tak, jakbym zjadła właśnie te części, a następnie zabrała się za spód owego sernika.

Tutaj powracała gorzkość kakao, jednak już nie tak jednoznacznie czekoladowa. To biszkoptowy spód przyprawiony na nieco korzenną nutę, popijany... kawą? Mało kawową kawą... Jakąś konkretną herbatą (yunnan?). Na pewno czymś "fusiastym".
Klimat wciąż był owocowy, ale to w gorzkości pojawiały się nowe akcenty. Wychwyciłam orzechy lub migdały, które dały się wciągnąć słodyczy do biszkoptu. Migdałowy biszkopt? Mniam!

Do tego taki wypieczony z owocami, albo... przybrany kwiatami? Nie, to już coś innego. Słodycz nie była jednoznacznie kwiatowa, ale miała cechy lekkości takowej (?). Kwitnące drzewa owocowe... Owoce... czyżby wiśnie? Może słodkie i mało charakterne, ale jednak. Zaraz mi umknęły, czułam za to nutę kojarzącą się z lekkim winem. 

Na koniec smak znów robił się stateczny i intensywnie czekoladowy. To była gorzkość przyozdobiona zaskakująco wyraźną słodyczą. Zostawała w posmaku na bardzo długo.

Ta czekolada bosko połączyła moc czekolady 100 % z łagodnością ziaren Porcelana. Była wyrazista, gorzka, ale delikatna, bardzo owocowa, jednak raczej słodka niż kwaśna. Nie była nazbyt dynamiczna - nuty kręciły się wokół tych samych klimatów, ale przedstawiła całe mnóstwo niuansów. Łagodna jak na setkę (właściwie nie powiedziałabym, że to 100 %), ale zawierająca bogactwo smaku kakao jaką może mieć tylko czekolada bez dodatków innych niż właśnie kakao.

Wydała mi się połączeniem żółtoowocowej wersji Manufaktury Czekolady Wenezuela Porcelana Criollo 70 %Original Beans Piura Porcelana 75 %


ocena: 9/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 34 zł (za 100g; dostałam zniżkę)
kaloryczność: 607 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie wiem

Skład: miazga kakaowa

23 komentarze:

  1. Łagodna jak na 100%? To tak jak w przypadku Vivani 92% - ciężko powiedzieć, ze ma taką zawartość kakao :) Nie każdej setka taka straszna :) Chyba mogłyby spróbować ją osoby, które tych setek się obawiają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to tak. Idealna, żeby zacząć przygodę z setkami.

      Według mnie straszne setki to tylko te źle zrobione. xD

      Usuń
    2. Tak jak każda czekolada - jeśli źle zrobiona, to straszna :)

      Usuń
    3. Fakt, chociaż uważam, że np. mleczne lub te takie około 60-70 % kakao nawet jak gorzej zrobione to są zjadliwe, a zła 99%-100% (albo też zła biała) to już tylko do plucia. :P

      Usuń
    4. To nawet sprawdza się przy tych "popularnych" i dostępnych stacjonarnie tabliczkach :P Pamiętam jak moja mama spróbowała kawałek czekolady Lind 85% - dostała kostkę z której ułamała kawałek a po chwili minę miała taką jakby chciała pluć, ale nie pluła (chyba z kultury). Resztę kostki odłożyła bez słowa. Kiedy spytałam co się stało, odpowiedziała, że już nie ma ochoty na czekoladę :P

      Usuń
    5. Oj, współczuję... ja kiedyś spróbowałam Lindt 99 % i... o nie.

      Usuń
  2. Od seteczki oczekiwałabym jednak większego "pazura",nie mniej jednak ogółem zachęca do spróbowania. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że nie miała pazura nie oznacza, że nie miała cudownego charakterku. :P Dla mnie nie każda setka musi być mocna, bo nie zawsze mam ochotę na siekierę, a zasładzać się też nie chcę.

      Usuń
  3. Takiej Porcelany jeszcze nie widziałem, bardzo kusi ten serek brzoskwiniowy. Chyba w końcu Porcelana, na którą nie narzekasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I powinien kusić!

      Ej, ej, wypraszam sobie! Nie narzekam na wszystkie Porcelany! :P Patrz tu: http://chwile-zaslodzenia.blogspot.com/2015/11/domori-porcelana-70-criollo-ciemna-z.html To po prostu potwierdza, że z dobrym kakao muszą umieć się dobrze obejść.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. To się nazywa mieć szczęście! Chociaż ja i tak wolałam zebrać wszystkie.

      Usuń
    2. Tak zrobiłam w przypadku Franceschi od niedawna dostępnych u Piotra. Nawet jedna już zjedzona. Wenezuela!

      Usuń
    3. Właśnie tylko co napisałam w ich sprawie do Piotra. Wszystkie też, a co!
      O, i jak wrażenia po pierwszej? Dobrze, że tak się rzuciłyśmy?

      Usuń
    4. Myślę, że dobrze. Kakao z Wenezueli nigdy za wiele :)

      Usuń
    5. Dobra, już 4 za mną i... no nie wiem. :P

      Usuń
  5. Czyli jak chcemy zjeść pierwszą 100% to właśnie taką łagodną ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Choć kompletnie nie ufam Twojej opinii, jeden akapit mnie urzekł (chciałam napisać "porwał" i "urzekł", przez co wyszło mi "urwał" :D). Znów zagramy w "zgadnij który", zatem... zgadnij który ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, a niech i urywa. :P O słodziutkim serku?

      Usuń
  7. Mmm, w końcu ją wypróbowałam. 50 g wciągnięte na raz i z chęcią zjadłabym więcej, gdyby nie fakt, że resztę zostawiam dla męża... Takie smakowite setki mi się ostatnio trafiają! A w kolekcji czekolad została mi tylko jedna malutka seteczka, żadnych nowych też nie zamawiałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, pyszna! Dlatego cieszę się, że takie tabliczki mam całe dla siebie.
      Ostatnio też żadnych setek nie zamówiłam, ale w sumie nie rozpaczam, bo trafiam albo na pyszne, albo na za łagodne tłuściochy, a ostatnio sporo i tak już zamówiłam.

      Usuń
    2. Hahaha! I tak Mąż nie podołał swojej połowie, część mi zwrócił. Jednak w przypadku madagaskarskiej setki od Akesson`s miałam wraz z nim takie samo zdanie (oboje byliśmy zachwyceni), tak przy Morinie wyszło moje większe umiłowanie do 100%.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)